

Pomoc terapeutyczna przydaje si� rodzicom, niezale�nie od tego, jak zaawansowane jest dziecko w swojej mi�o�ci do narkotyk�w. Zar�wno w fazie eksperyment�w, jak i nadu�ywania czy zaawansowanego niekontrolowanego na�ogu rodzice nastolatka mog� si� okaza� najwa�niejszym wsparciem. Cz�onkowie rodziny s� jak naczynia po��czone, tak wi�c zmiana w sferze emocji i zachowa� u rodzica wp�ywa na zmian� w post�powaniu dziecka.
Ujawnienia faktu u�ywania przez dziecko narkotyk�w to moment szczeg�lny. Co mo�e prze�ywa� rodzic?
Przede wszystkim za�amaniu ulega dotychczasowy obraz swojego dziecka. Towarzyszy temu rozczarowanie, frustracja, strach, poczucie winy i wstyd.
Rodzice s� zazwyczaj g��boko dotkni�ci faktem odurzania si� dziecka. Zadaj� sobie pytania: "dlaczego tak si� sta�o?". Przerzucaj� si� z postawy oskar�ania dziecka do postawy oskar�ania samego siebie lub ma��onka. Koncentruj� si� na znalezieniu winnych - a to w �rodowisku szkolnym a to w "z�ym towarzystwie" syna/c�rki. Prze�ywaj� przy tym sami g��bokie poczucie winy, kt�re zazwyczaj zamyka ich w pu�apce bezradno�ci, uniemo�liwiaj�c konstruktywne dzia�anie w kierunku rozwi�zania. Ukrywaj� te� zaistnia�e fakty przed dalsz� rodzin�, przyjaci�mi, s�siadami, wstydz�c si�. W ten spos�b pozbawiaj� si� te� mo�liwego wsparcia i otuchy, tak potrzebnych w kryzysie.
Rodzice, kt�rzy odkryli narkotyki w �yciu swojej latoro�li, wchodz� cz�sto w ostr� bezwzgl�dn� walk� ze swoim dzieckiem, kt�re stara si� ukrywa�, minimalizowa� lub zaprzecza� odurzaniu si� substancjami psychoaktywnymi. Doro�li wtedy si�gaj� nierzadko po przemoc psychiczn� a nawet fizyczn�. Krzycz�, wyzywaj�, oskar�aj�, zamykaj� w mieszkaniu, zaczynaj� �ledzi�, przeszukiwa� ubrania, pok�j, zawarto�� komputera, kom�rki, natarczywie wypytuj�. Czuj� si� cz�sto skrzywdzeni postaw� obronn� swoich dzieci, kt�re reaguj� na powy�sze agresj� i dystansowaniem si�. To jeszcze bardziej nasila niekonstruktywne zachowania ze strony rodzic�w. Przepa�� mi�dzy wszystkimi cz�onkami rodziny pog��bia si�, ka�dy z rodzic�w oddala si� od drugiego, odczuwaj�c coraz wi�ksz� samotno�� i bezradno��. Poziom napi�cia i konflikt�w w rodzinie wzrasta, powoduj�c niech�� i zm�czenie u jej cz�onk�w.
Niekt�rzy rodzice wybieraj� zaprzeczanie faktom lub bagatelizowanie poszlak tak, aby nie musie� stan�� naprzeciw problemu. Uznanie, �e ich dziecko bierze narkotyki wydaje im si� zbyt zagra�aj�ce, nie�wiadomie uruchamiaj� psychologiczne obrony. Zdarza si� wi�c, �e jeden ze wsp�ma��onk�w widzi narkotyki w �yciu dziecka a drugi nie dostrzega. Szanse na pomoc m�odemu cz�owiekowi przy takim uk�adzie malej�, a rodzic �wiadomy jest skazany na d�wiganie ci�aru odpowiedzialno�ci i wszystkich trudnych uczu� z tym zwi�zanych samotnie, cz�sto nawet nara�aj�c si� na ataki ma��onka.
Nawet je�li oboje rodzice uznaj� fakt za�ywania narkotyk�w przez ich dziecko - najcz�ciej trudno im ustali� jeden wsp�lny front post�powania wobec syna czy c�rki. Dlaczego tak si� dzieje? Bowiem informacja o narkotykach wywo�uje pot�ny kryzys w ca�ej rodzinie, w parze ma��onk�w pobudza to mniej lub bardziej zapomniane wzajemne �ale i pretensje m�a do �ony i odwrotnie.
Na przyk�ad, ona wcze�niej miewa�a zastrze�enia, �e on za du�o pracuje i za ma�o czasu po�wi�ca dzieciom, albo �e jest zbyt nerwowy i niew�a�ciwie, jej zdaniem, strofuje syna. On wielokrotnie zwraca� jej uwag�, �e nie powinna by� taka uleg�a wobec nalega� dzieci, musi przesta� tak je rozpieszcza�. Bywa�o, �e k��cili si� o decyzje rodzicielskie, o szereg nawyk�w, zasad i przekona�, kt�re ka�de wynios�o ze swojego domu rodzinnego. Bywa te�, �e para ma za sob� wcale niema�e dramaty, wydawa�oby si� ju� za�egnane, jak np. zdrada, romans pozama��e�ski, zawiedzenie zaufania, k�opoty z nadu�ywaniem alkoholu, bliska perspektywa rozwodu, emocjonalne opuszczenie partnera.
A teraz: narkotyki dziecka, to jakby kto� pod�o�y� granat. Dawne urazy, niewybaczone do ko�ca krzywdy, silne nieprzyjemne uczucia zepchni�te w pod�wiadomo�� wygrzebuj� si� z ukrycia. Mechanizmy obronne, kt�re dot�d je chroni�y puszczaj� jak tama pod naporem powodzi. Ma��onek - zamiast by� partnerem w problemie - mo�e zacz�� by� postrzegany jako przeciwnik. Nierzadko, zamiast stara� o wsp�prac� - co podpowiada�by zdrowy rozs�dek - rozpoczyna si� walka na racje. Walka, w kt�rej przegra� mo�e ka�dy - najbardziej ich dziecko. Bo kto tu ma racj�? Ka�dy i nikt. Na pewno, narastaj�cy wzajemny konflikt rodzic�w przyczyni si� tylko do tego, �e ich dziecko jeszcze bardziej b�dzie chcia�o uciec od rzeczywisto�ci - w wiadomy spos�b: si�gaj�c po kolejn� i kolejn� dawk� ulubionego narkotyku. A zrozpaczeni rodzice pozostan� ka�dy w poczuciu krzywdy i winy jednocze�nie, bezradnie miotaj�c si� w panicznych, coraz mniej rozs�dnych, dzia�aniach.
Na tym pierwszym etapie - ujawnienia problemu - rodzice dostan� od terapeuty kilka podstawowych og�lnych informacji i wskaz�wek co do zasad post�powania. B�d� mogli si� upewni� co do wielu rozterek, kt�re nimi targaj�, dowiedzie� si� jak diagnozowa� narkotyzowanie si� dziecka, jakie znamy narkotyki, na czym polega leczenie.
Inni rodzice z grupy wsparcia b�d� w tym czasie pomocni do prze�amania bariery wstydu, poczucia po raz pierwszy prawdziwej ulgi ("innych te� to spotka�o", "mo�na co� z tym wszystkim zrobi�", "wi�c to nie koniec �wiata"). Najwa�niejsze, co w tym czasie terapeuta i grupa maj� do zaoferowania to �yczliwe zrozumienie, przyj�cie wszystkich �ez i nat�oku przykrych uczu�, z kt�rymi do tej pory przera�ony rodzic stara� si� upora� samotnie. Od tej pory nie musi ju� czu� si� "najgorsz� matk� na �wiecie", "najbardziej naiwnym i oszukanym ojcem", ani te� nie musi ju� my�le� o swoim dziecku, �e jest "najg�upsze i najbardziej niewdzi�czne".
Przyzna� nale�y, �e pierwsze spotkanie z terapi� nie musi by� wcale �atwe. Oto przychodzi m�wi� o wstydliwym problemie, rodzi si� obawa przed ocen�, targaj� ledwo powstrzymywane emocje, mimo stara� niekiedy lec� �zy lub padaj� ci�kie s�owa. Innym razem g�os wi�nie w gardle. Mo�liwe jest, �e us�yszy si� kilka rzeczy i sformu�owa�, kt�re nie b�d� �atwe do przyj�cia. Bo to w�a�nie inni rodzice widz� problem szerzej, nie zakrywaj� bezwiednie oczu na niekt�re sprawy jak sam zainteresowany, tkwi�cy w �rodku chaosu rodzic. To oni zadadz� pytanie, kt�re jemu nawet nie przysz�o do g�owy, podziel� si� tym, jak sami na pocz�tku nie ogarniali wszystkiego i ile w zwi�zku z tym robili fa�szywych posuni��. To nieraz nie�atwe, ale konieczne jest obejrzenie sytuacji swojej rodziny w szerszym spektrum, �ycie problemem na co dzie� zaw�a pole widzenia. A je�li nie wida� ca�o�ci - jak znale�� w�a�ciwe rozwi�zanie?
Poza tym, wi�kszo�� rodzic�w, kt�rzy zwracaj� si� po pomoc, ma jasno sprecyzowane oczekiwania, �e dostanie od terapeuty gar�� "z�otych", sprawdzonych wskaz�wek na temat: "co mam teraz zrobi�, �eby on/ona przesta�/a �pa�?" I tu nadchodzi moment pierwszego rozczarowania. Tyle, �e jest ono konieczne i jest wr�cz cz�ci� rozwi�zania.
Wizyta w Poradni, terapeuta, psycholog, grupa wsparcia nie dadz� takich gotowych recept. Nigdzie na �wiecie nie istnieje gotowe rozwi�zanie. Nigdzie, poza samym rodzicem i jego rodzin�. Terapia ma - tylko i a� - u�atwi� dotarcie do rozwi�za�, kt�re s� w samym rodzicu lub daj� si� znale�� przez wsp�prac� dwojga rodzic�w. Cz�sto przypominam moim pacjentom, �e gdybym nawet uzna�a, �e mam prawo m�wi� im, co powinni zrobi� i zacz�abym cz�stowa� ich takimi "zdecydowanymi zaleceniami" - to mog�o by si� okaza�, �e na pr�no. Nawet w najbardziej rozpaczliwych sytuacjach, nie potrafimy si� cz�sto prze�ama� do zastosowania rozwi�za�, na kt�re sami nie wpadli�my. I s�usznie. Bowiem najwi�ksza m�dro�� pochodzi z nas samych, trzeba sobie tylko pom�c utorowa� do niej drog�. I w tym, m.in., ma pom�c terapia. W znalezieniu najbardziej adekwatnych do sytuacji rodziny rozwi�za�.
Tak, jak nie ma gotowych rozwi�za�, tylko takie, kt�re trzeba wypracowa�, tak i nale�y sobie zdawa� spraw� z tego, �e nie ma te� szybkich rozwi�za�. Praca nad wyprowadzeniem dziecka ze �cie�ki pogr��ania si� w na�ogu i praca nad staniem si� dla niego jak najlepszym, m�drym wsparciem - to praca rozpisana cz�sto na d�ugie miesi�ce. Czasem lata. Trudno si� pogodzi� na starcie z tak� perspektyw�, u�atwi� mo�e to �wiadomo��, �e od tej pory nie jest si� ju� samemu z problemem, i �e pod wp�ywem terapii poczucie bezradno�ci b�dzie ust�powa�.
Idealnym rozwi�zaniem jest, gdy na terapi� zg�asza si� para doros�ych opiekun�w, nawet wtedy, gdy jeden z nich nie jest biologicznym rodzicem, ale czuje si� matk� czy ojcem. Wsp�lne rozmowy z terapeut� i bycie rami� w rami� na grupie cz�sto jest niesamowitym do�wiadczeniem dla obojga. Stopniowo pomaga im si� to do siebie zbli�y�, poczu� szacunek, empati�, ch�� wsparcia dla partnera, lepiej zrozumie� jego uczucia i dotychczasowe decyzje. Pozwala te� uzgodni� post�powanie, bo rodzice odkrywaj�, �e w przypadku dziecka wpadaj�cego w na��g nie sta� ich na luksus "r�nicy zda�" - w tych zasadniczych kwestiach. Niekiedy rodzice prze�ywaj� wzajemne "odkrycia" - dowiaduj� si� wi�cej o sobie nawzajem, o swojej niekiedy trudnej przesz�o�ci, zaczynaj� wyra�a� uczucia, o kt�rych wcze�niej nie mieli �mia�o�ci m�wi�. W tym sensie terapia dla rodzic�w mo�e te� by� �yciow� przygod� dla ma��onk�w, kt�rym zale�y na ich zwi�zku, to taki niespodziewany bonus :-)
Samotni rodzice w grupie innych rodzic�w znajduj� si��, tak potrzebn� by samemu d�wiga� ci�ar wychowywania dziecka. Wreszcie mog� z kim� uzgadnia� swoje pomys�y, rozwiewa� swoje w�tpliwo�ci a jednocze�nie maj� komu zwierzy� si� w tych momentach, gdy wydaje im si�, �e ju� nie dadz� rady. Poznaj� inne samotne matki i ojc�w, znajduj� zrozumienie, wsp�czucie a cz�sto i podziw u tych "sparowanych". Podobnie, rodzice, kt�rych partnerzy nie podj�li terapii, z racji w�asnego uzale�nienia, nieobecno�ci w domu rodzinnym czy niezgody na uznanie problemu.
Na zako�czenie, chc� przekona�, �e wsparcie terapeutyczne przydaje si� rodzicom, niezale�nie od tego, jak zaawansowane jest dziecko w swojej mi�o�ci do narkotyk�w. Cz�onkowie rodziny s� jak naczynia po��czone, tak wi�c zmiana w sferze emocji i zachowa� u rodzica wp�ywa na zmian� w post�powaniu dziecka.
Wielu rodzic�w, tzw. "trudnych nastolatk�w" marzy, �e odda swoje dziecko do psychologa, tak jak oddaje si� zepsuty samoch�d do warsztatu na napraw�. I s� przekonani, �e to wystarczy. Jednak �ycie wewn�trzne cz�owieka jest o wiele bardziej skomplikowane ni� uk�ad cz�ci pod mask� auta. Oczekiwanie, �e wystarczy zaprowadzi� opornego potomka do psychologa na rozmow� by ten "przem�wi� mu do rozumu" jest r�wnie cz�ste, co i nieuzasadnione. �aden specjalista nie ma takiej magicznej mocy, czarodziejskiej r�d�ki, kt�ra za�atwi�aby problem bez prawdziwego zaanga�owania si� rodzic�w i podj�cia przez nich decyzji o zmienianiu siebie i swojej rodziny.

Zaw�d psycholog. Regulacje prawne i etyka zawodowa
Przekle�stwo perfekcjonizmu. Dlaczego idealnie nie zawsze oznacza najlepiej
Komunikacja niewerbalna. Autoprezentacja, relacje, mowa cia�a
Najwybitniejsze kobiety w psychologii XX wieku
Zrozumie� dziecko wykorzystywane seksualnie
B�D� NAJLEPSZ� WERSJ� SIEBIE
I �YLI D�UGO I SZCZʦLIWIE. Jak zbudowa� zwi�zek idealny?
DIAGNOZA W SOCJOTERAPII. Uj�cie psychodynamiczne
PEDOFILIA. 30 wywiad�w z pedofilami
W PU�APCE MY�LI Jak skutecznie poradzi� sobie z depresj�, stresem i l�kiem
Nie�mia�o��. Zmie� my�lenie i odwa� si� by� sob�
Zaburzenia psychosomatyczne w uj�ciu terapeutycznym
TEST DO BADANIA ROZUMIENIA MOWY U DZIECI I DOROS�YCH
Wszelkie prawa zastrze�one © Copyright 2001/2020 Psychotekst.pl - Psychotekst.com