

W pierwszej cz�ci artyku�u przedstawi�am wykorzystanie w rozumieniu nieco innym, ni� klasyczne i wspomnia�am tak�e - co istotne - i� cz�sto dokonuje si� ono poprzez postawy, zachowania z pozoru niewinne, a nawet "pozytywnie uzasadnione". Warto pami�ta�, �e w relacjach rodzic - dziecko tego typu destrukcja, o jakiej m�wimy, daleka jest od modelu �wiadomego krzywdzenia, sprawcy za� (a bywa, �e i ofiara), cz�sto do ko�ca �ycia nie zdaj� sobie sprawy z tego, co w istocie zasz�o. Optimum stanowi tu jednak taki poziom �wiadomo�ci, kt�ry nie pozwoli nam - rodzicom, dopuszcza� do sytuacji, w kt�rej u�ywamy i wykorzystujemy w�asne dzieci.
Postaram si� wi�c przedstawi� Pa�stwu kilka kolejnych, specyficznych uk�ad�w w relacji rodzic - dziecko, oddaj�cych niejasne na pierwszy rzut oka, ale realne niestety wykorzystanie dziecka, kt�re bez w�tpienia boryka� si� b�dzie w przysz�o�ci z destrukcyjnymi konsekwencjami tego typu do�wiadcze�.
Nag��wek nieco przewrotny, aczkolwiek adekwatny do sytuacji, kt�r� definiuje. Chodzi tu bowiem o wyj�tkowo toksyczny uk�ad, w kt�rym pozostaj�cy w konflikcie rodzice, cz�sto w okresie rozwodu, cho� nie tylko, pos�uguj� si� dzieckiem, jako: argumentem, elementem nacisku, "kontekstem", kt�ry wskaza� ma "winnego", ewentualnie ukaza� w pe�nej krasie ca�y zestaw jego negatywnych cech. Co bywa potrzebne z r�nych wzgl�d�w: bo "podzia� maj�tku", bo "sprawiedliwo��", bo "satysfakcja moralna", bo "s�uszna zemsta", itd. Abstrahuj�c od warto�ci moralnej tego typu motyw�w, najistotniejsze pozostaje to, i� realizacja w�asnych cel�w poch�ania rodzic�w tak bardzo, �e gubi� po drodze dziecko, wraz z rozumieniem ca�ej jego, trudnej przecie� bardzo, sytuacji. Ono za� - opr�cz klasycznego "u�ycia", stawiane jest wobec konieczno�ci dramatycznych wybor�w ("tata czy mama?"), zmuszane do postaw wyra�aj�cych dezaprobat� wobec "atakowanego" przez drug� stron� rodzica, wreszcie: obligowane do zachowa�, kt�re z tym�e rodzicem je konfliktuj�.
Nie m�wimy tu oczywi�cie o sytuacji, w kt�rej, w kontek�cie zaistnia�ego konfliktu, czy obiektywnych reali�w, dziecko samo dystansuje si� od kt�rego� z rodzic�w. Nawet wtedy warto jednak zadba� o to, by dystans ten, je�li nie jest to uzasadnione i konieczne, nie by� zbyt g��boki.
Mamy natomiast na my�li uk�ad, w kt�rym dziecko, samo z siebie, i w oparciu o w�asne do�wiadczenia z rodzicem, pragnie zachowa� z nim dobre relacje i relacje te s� dla niego wa�ne. Niestety w sytuacji, w kt�rej "niedobry wsp�ma��onek" jest "do�� dobrym rodzicem", cz�sto jedna ze stron konfliktu (albo i obie), wykorzystuj�c nie�wiadomie emocjonaln� zale�no�� dziecka, pr�buje "zarazi�" je w�asnymi opiniami i uczuciami. Czasem wr�cz wym�c pewne dzia�ania, graj�c na r�nych, czu�ych strunach relacji rodzic - dziecko. Z konkretnych zachowa� mam tu na my�li np.:
W efekcie, gwarantowane wszelkie negatywne konsekwencje wykorzystania, o kt�rych pisa�am w pierwszej cz�ci artyku�u, "wzbogacone" o zrujnowane relacje z obojgiem rodzic�w, brak zaufania do ludzi, totalne poczucie braku oparcia, tudzie� niech�� do wchodzenia w jakiekolwiek relacje, bo jawi� si� one niczym potrzask....
Warto wi�c, je�eli �ycie postawi�o nas w obliczu konfliktu z partnerem, przyjrze� si� temu, czy dziecko nie jest w konflikt ten wik�ane bardziej, ni� uwik�ane by�oby z racji obiektywnych reali�w. I czy nie u�ywamy go, do realizacji w�asnych, cz�sto emocjonalnych cel�w, z zadziwiaj�cym brakiem wra�liwo�ci na to, czego ono pragnie, czego potrzebuje i co czuje.
No w�a�nie, oryginalna posta� tego porzekad�a, sugeruje naturalne podobie�stwo dziecka do rodzica, si�� wi�z�w krwi, kszta�tuj�c� pot�g� oddzia�ywa� psychicznych, kt�re stanowi� zasadniczy element bliskich relacji. Zwykle wi�c oczekujemy, i� inteligentny Ja� b�dzie posiada� inteligentnych rodzic�w, grzeczna Ania - kulturaln� rodzin�, itd. Jednym s�owem, w spos�b oczywisty zwykli�my wnioskowa� w oparciu o cechy, zachowania i priorytety dzieci o cechach, zachowaniach i priorytetach ich rodzic�w. Tendencja sk�din�d naturalna i nieszkodliwa, a jednak, w niekt�rych wypadkach, staje si� ona gruntem, na kt�rym wyrasta specyficzna przemoc rodzic�w wobec w�asnego dziecka.
Mam tu na my�li sytuacj�, w kt�rej, zwykle maj�cy problemy z samoocen� rodzice, pr�buj� kompensowa� w�asne w tym zakresie deficyty, b�d� nadmierne, cz�sto niezrealizowane oczekiwania wobec samych siebie, wykorzystuj�c dziecko - ko�� z ko�ci i krew z krwi, jakby nie by�o... :)
W pierwszej wersji b�dziemy tu mie� do czynienia z kompulsywnym nastawieniem na wyj�tkowo�� i osi�gni�cia. Dziecko staje si� wi�c ma�� fabryk� sukces�w i generatorem "och�w" i "ach�w". W spos�b naturalny otrzymuje przeka� dotycz�cy tego, jaka jest jego zasadnicza rola w �yciu. I w roli tej nie ma, lub jest go bardzo niewiele, miejsca na zwyk�o��, przeci�tno��, czy realizowanie naturalnych, charakterystycznych dla etapu rozwojowego dziecka potrzeb. Brzmi dramatycznie i wydawa� si� mo�e "psychologiczn� przesad�" a jednak... Niezadowolenie z 5 (bo s� przecie� 6), zape�nianie "ambitnymi i rozwijaj�cymi" zaj�ciami ka�dej chwili wolnego czasu, obowi�zkowe recytowanie wierszyk�w, tudzie� �piewanie na przyj�ciach, ch��d emocjonalny w konfrontacji ze s�abo�ci� i ograniczeniami dziecka czy demonstracja rodzicielskiego rozczarowania nie s� wcale zjawiskiem rzadkim. Tym g��biej wprowadzaj�cym destrukcj�, im bardziej w tego typu oczekiwania i zachowania wobec dziecka zaanga�owane s� ju� nie tyle pogl�dy, co niezaspokojone potrzeby rodzica. Dziecko staje si� tu wi�c swoistym antidotum na rodzicielskie deficyty.
Dla jednych stanowi� b�dzie znakomity �rodek do tego, by, p�awi�c si� w "s�awie" latoro�li, ratowa� w�asn� samoocen�. Innym, podobny system oczekiwa� (zwykle bardzo konkretny w takich wypadkach - np. "b�dziesz wybitnym p�ywakiem") i ich realizacja, pozwoli osi�gn�� po�rednio w�asne, wa�ne cele, kt�rych z jakich� wzgl�d�w zrealizowa� si� samemu si� nie uda�o. Niezale�nie od tego, kt�ra wersja opisanych zachowa� "obowi�zuje" - efekt zawsze jest ten sam: zaprzeczenie indywidualno�ci dziecka, w skrajnych wypadkach karanie za jej przejawy i pos�u�enie si� dzieckiem do realizacji cel�w, kt�re nie s� dla niego samego ani dobre, ani po��dane. Ba! - najzwyczajniej w �wiecie niszcz�. Nawet je�li z pozoru prezentuj� si� szczytnie. Presja, pod jak� by�y realizowane i cz�sty brak zwi�zku z realnymi potrzebami m�odego cz�owieka tworz� wyj�tkowo truj�c� dla jego osobowo�ci mieszank�.

Zaw�d psycholog. Regulacje prawne i etyka zawodowa
Przekle�stwo perfekcjonizmu. Dlaczego idealnie nie zawsze oznacza najlepiej
Komunikacja niewerbalna. Autoprezentacja, relacje, mowa cia�a
Najwybitniejsze kobiety w psychologii XX wieku
Zrozumie� dziecko wykorzystywane seksualnie
B�D� NAJLEPSZ� WERSJ� SIEBIE
I �YLI D�UGO I SZCZʦLIWIE. Jak zbudowa� zwi�zek idealny?
DIAGNOZA W SOCJOTERAPII. Uj�cie psychodynamiczne
PEDOFILIA. 30 wywiad�w z pedofilami
W PU�APCE MY�LI Jak skutecznie poradzi� sobie z depresj�, stresem i l�kiem
Nie�mia�o��. Zmie� my�lenie i odwa� si� by� sob�
Zaburzenia psychosomatyczne w uj�ciu terapeutycznym
TEST DO BADANIA ROZUMIENIA MOWY U DZIECI I DOROS�YCH
Wszelkie prawa zastrze�one © Copyright 2001/2020 Psychotekst.pl - Psychotekst.com