

Wielu ludzi wymiennie u�ywa s��w: "z�o��" i "agresja". Tymczasem z�o�� jest UCZUCIEM, tak jak uczuciem jest smutek czy l�k. Agresja natomiast jest ZACHOWANIEM krzywdz�cym drug� osob�, albo rani�cym j� psychicznie, albo uszkadzaj�cym jej cia�o. Mo�na prze�ywa� z�o�� i nie zachowywa� si� agresywnie. Np. cz�� ludzi "chowa do �rodka" swoj� z�o��, przemilcza j� a w sytuacji, kt�ra wzbudzi�a ich z�o�� zachowuj� si� ulegle. Inni, czuj�c z�o�� wyra�aj� j� w spos�b wywa�ony, nie rani�c drugiej osoby, ale informuj�c, �e jakie� jej konkretne zachowanie uruchamia w nich z�o��. Jest to tzw. asertywny spos�b wyra�ania siebie, swojego sprzeciwu czy swojej z�o�ci.
Asertywnie wyra�a� z�o�� to znaczy:
Zazwyczaj propozycja asertywnego wyra�ania z�o�ci przyjmowana jest z niedowierzaniem. Poniek�d bierze si� to z g��boko uwewn�trznionych przekona� typu: "z�o�� jest z�a". Te s�owa w polskim j�zyku maj� nawet podobny wyd�wi�k, kiedy np. w j�zyku angielskim z�o�� = "anger", a z�y = "bad" "evil" "wrong". Czy jest cho� jedna osoba w naszym kraju, kt�ra nigdy w �yciu nie us�ysza�a czego� w rodzaju: "nie z�o�� si�!", "nie powinna� si� z�o�ci�", "z�o�� pi�kno�ci szkodzi", "kobiecie nie wypada si� z�o�ci�", "grzeczne dzieci si� nie z�oszcz�", "to nie�adnie tak si� unosi�", itp.?
Z�o�� jest tym uczuciem, kt�rego obawiaj� si� z regu�y rodzice. Staraj� si� wi�c pacyfikowa� swoje dzieci, �eby u�atwi� sobie trud wychowywania ich. Z drugiej strony presja ze strony otoczenia spo�ecznego jest ogromna: oczekuje si�, �e rodzic nie b�dzie pozwala� dzieciom na wyra�anie sprzeciwu, uzewn�trznianie z�o�ci. Inaczej, dostanie etykiet� "nieporadnego" i b�dzie musia� stawi� czo�a z�o�ci innych doros�ych, kt�rzy tak reaguj� na dzieci�c� swobod� w okazywaniu uczu�. "Kneblowanie" okazywania z�o�ci przez potomk�w wydaje si� by� lepszym rozwi�zaniem, wspieranym zreszt� przez nawyk przechodz�cy z pokolenia na pokolenie.
Efektem jest wyuczenie si� umiej�tno�ci t�umienia z�o�ci, chowania jej energii do wewn�trz. Jak ka�da energia w przyrodzie, tak i energia z�o�ci nie znika sama, tylko dlatego, �e tego by�my sobie �yczyli.
Je�li uda nam si� chowa� j� ca�� w d�u�szej perspektywie czasowej - "wyjdzie nam bokiem" - tzn. zaowocuje dolegliwo�ciami psychosomatycznymi. Warto czasem zastanowi� si� czy uporczywe b�le g�owy, zmiany sk�rne, k�opoty z �o��dkiem, itp. nie s� efektem nie wyra�anego gniewu. Czyli z�o�ci, kt�ra "zjada" nas od �rodka. Podobnie mo�na popatrze� na depresj�: jako na nawyk obracania z�o�ci, kt�r� pierwotnie czu�em do kogo� na z�o�� skierowan� do samego siebie. Wiele my�li typowo depresyjnych jest przyk�adem z�o�ci skierowanej do siebie: "jestem do niczego", "nic mi si� nie udaje", "zachowa�em si� jak g�upek, jak zwykle", itp. Je�li mam nawyk t�umienia z�o�ci: to nie do��, �e szkodz� swojemu zdrowiu i samopoczuciu, to jeszcze nie jestem w stanie zmienia� niedobrej dla mnie sytuacji, nie m�wi� bowiem drugiej osobie, co mi nie pasuje, zgadzam si� na z�e traktowanie mnie.
Z�o�� st�umiona nierzadko pozostawia za sob� pewien "cie�" -irytacj�, nerwowo��, kt�re s� widoczne dla obserwatora a nam te� zatruwaj� spok�j. "Resztki" z�o�ci mo�emy wypuszcza� z siebie pod postaci� z�o�liwo�ci, k��liwych komentarzy, cynicznej postawy lub te� tzw. "biernej agresji" - obra�ania si�, demonstrowania niezadowolenia, utrudniania dzia�a�, sp�niania si�, zapominania. Bierna agresja nie s�u�y niczemu dobremu. Niekt�re osoby chowaj�c z�o��, chowaj� te� i piel�gnuj� uraz�, czyli utrwalona pretensj�, mieszanin� �alu i gniewu do kogo�. Piel�gnowanie urazy sprawia, �e stajemy si� zgorzkniali, m�ciwi, nieszcz�liwi.
Nie wyra�ana z�o�� nie pozwala poprawia� sytuacji, odbiera innym ludziom mo�liwo�� by dostosowali swoje zachowanie do moich potrzeb.
Jednak pomimo, i� "po�ykanie z�o�ci", lekcewa�enie jej i uleganie przynosi niedobre skutki wielu ludzi wybiera ten spos�b jej traktowania, m.in. dlatego, �e boj� si� jej energii. Nie wiedz� w jaki spos�b i kiedy j� wyra�a�, boj� si�, �e "ich poniesie", �e strac� nad t� z�o�ci� kontrol�. Niekiedy pozwalaj� sobie troch� upu�ci� z�o�ci a reszt� ukry�. To nie rozwi�zuje oczywi�cie sprawy, a gromadzona systematycznie z�o�� grozi w�a�nie tym, czego si� obawiaj�: raptownym, niekontrolowanym wybuchem.
Z�o�� powinna tymczasem nam s�u�y�. Po pierwsze jako informacja dla nas, �e dzieje si� co� niedobrego, kto� przekracza nasze granice, zagra�a nam albo nas rani. Po drugie - gdy ju� wiemy co i od kogo jest nie tak - mo�emy wykorzysta� energi� z�o�ci by o siebie zadba�. Z�o�� ma ogromny �adunek energii, je�li wyra�amy ja na bie��co nie jest on za du�y, ale w�a�nie w sam raz - adekwatny do sytuacji, na kt�r� z�o�� jest reakcj�.
Je�li nie wykorzystamy energii z�o�ci - nie przeciwstawimy si�. Z�o�� daje nam si�� by si� sprzeciwi�, zawalczy� o siebie. I to zar�wno w sytuacjach banalnych: "Rozz�o�ci�am si�, gdy zobaczy�am, �e nie posprz�ta�e� mieszkania jak obieca�e�", jak i w sytuacjach bardzo wa�nych, gdy wa�� si� nasze losy, zdrowie i �ycie". Jak np. wtedy, gdy szef uprawia mobbing, kolega z pracy okrada nas z pomys�u, co mo�e zaowocowa� utrat� posady, gdy zaczepia nas pijany agresywny osobnik na ulicy, gdy partner nas szanta�uje, gdy kto� nas zastrasza, gdy stajemy si� ofiar� przemocy, itd. Obudzona wtedy w spos�b naturalny z�o�� pozwala dzia�a�, broni� si�, rozwi�za� sytuacj� tak by nam to pos�u�y�o.
Z�o�� ma pomaga� nam broni� swoich praw, swojego terytorium, swojego dobra, swojego samopoczucia. Osoby, kt�re potrafi� jej u�ywa� - maj� niskie ryzyko by uwik�a� si� w zwi�zek ze sprawc� przemocy. Nie maj� bowiem nawyku by obraca� z�o�� przeciwko sobie, maj� �wiadomo�� swoich praw i potrzeb a dzi�ki wzbudzanej w odpowiednich momentach z�o�ci potrafi� o nie zawalczy�. Sprawcy przemocy nie b�d� tak asertywnych os�b wybiera� na partner�w czy na ofiary swoich dzia�a�. Bardziej atrakcyjne b�d� dla nich osoby ciche, pokorne, nie z�oszcz�ce si� nigdy, pozwalaj�ce przekracza� swoje granice, nie reaguj�ce gniewem na pr�by nie respektowania ich odmowy. Je�li wi�c wychowujemy nasze dzieci przede wszystkim na osoby "mi�e", "dobrze wychowane", "pokorne", "nie protestuj�ce" - b�d�my te� �wiadomi tego, �e w takiej postaci staj� si� �atwym �upem dla agresor�w wszelkiej ma�ci.
Sprawcy przemocy bardzo cz�sto testuj� swoje przysz�e ofiary chc�c oceni� ich zdolno�� przeciwstawiania si� i dbania o siebie. Taki test polega na wst�pnym "nak�uciu" granic drugiej osoby i obserwowaniu, jak zareaguje ona na tego rodzaju zachowanie. Mo�e to polega� na zaczepce s�ownej, pr�bie zmuszenia do post�pienia niezgodnego z intencjami osoby, czy zwyk�ym zbli�eniu si� do ofiary na ma�� odleg�o��. Je�li osoba nie zareaguje albo spr�buje by� mi�a aby roz�adowa� sytuacj� (pomimo tego, �e na pewno odczuwa w tym momencie z�o�� - bo tak wyposa�y�a nas natura) - nast�puje kolejne zbli�enie z seri� dalszych test�w albo natychmiastowy ju� atak. Takie testowanie - w zale�no�ci od intencji sprawcy - mo�e trwa� od kilku sekund do wielu godzin i dni. Je�li przysz�a ofiara przemocy zlekcewa�y odczuwan� z�o��, nie skorzysta z jej podpowiedzi pr�buj�c np. racjonalizowa� sobie niewygodne dla niej zachowania zwyk�� niezr�czno�ci� czy niegro�nym chamstwem, albo wr�cz urokiem osobistym - tym samym wpada w zastawione sid�a.
Aby m�c zareagowa� na taki test konieczna jest �wiadomo�� istnienia w�asnych granic i ich zakresu, o ich naruszeniu m�wi� nam w�a�nie uczucia: z�o�ci i strachu. Granice cz�owieka mog� by� naruszane fizycznie i psychicznie. Je�li obawiasz si�, �e ten facet stoi za blisko - to narusza on twoje fizyczne granice. Je�li czujesz gniew, bo partner zdecydowa� za ciebie dok�d w tym roku pojedziesz na wakacje to znaczy, �e zaatakowano twoje granice w spos�b psychiczny. Obie sytuacje obrazuj� brak szacunku dla Twojej osoby i nieposzanowanie Twoich praw. Jedno i drugie mo�e by� wst�pem do bardziej brutalnej przemocy. Nie musi by�, ale mo�e. Nie ka�de naruszenie granic ko�czy si� otwartym atakiem, ale ka�dy atak zaczyna si� od naruszenia granic.
Reaguj na forsowanie twoich granic na jak najwcze�niejszym etapie. Na zbyt bliskie podej�cie do ciebie reaguj odej�ciem w bok albo ��daniem wobec intruza by si� odsun��. Podobnie nie zbywaj milczeniem rani�cej ci� krytyki, nie uszanowania Twojej odmowy, post�pienia wbrew twojej decyzji. Nie udawaj, �e nic si� nie sta�o, gdy tw�j partner kpi�co z Ciebie za�artuje, czy wy�mieje tw�j sukces. Zareaguj stanowczo, przeciwstaw si�, daj wyraz swojej z�o�ci i niezgodzie. W ten spos�b postawisz na jego drodze s�upy graniczne, kt�rych nie da si� zignorowa�. Staraj si� polubi� swoj� z�o�� - zosta�a ci podarowana jako narz�dzie obrony i energia do walki, jako tarcza i miecz jednocze�nie.

Zaw�d psycholog. Regulacje prawne i etyka zawodowa
Przekle�stwo perfekcjonizmu. Dlaczego idealnie nie zawsze oznacza najlepiej
Komunikacja niewerbalna. Autoprezentacja, relacje, mowa cia�a
Najwybitniejsze kobiety w psychologii XX wieku
Zrozumie� dziecko wykorzystywane seksualnie
B�D� NAJLEPSZ� WERSJ� SIEBIE
I �YLI D�UGO I SZCZʦLIWIE. Jak zbudowa� zwi�zek idealny?
DIAGNOZA W SOCJOTERAPII. Uj�cie psychodynamiczne
PEDOFILIA. 30 wywiad�w z pedofilami
W PU�APCE MY�LI Jak skutecznie poradzi� sobie z depresj�, stresem i l�kiem
Nie�mia�o��. Zmie� my�lenie i odwa� si� by� sob�
Zaburzenia psychosomatyczne w uj�ciu terapeutycznym
TEST DO BADANIA ROZUMIENIA MOWY U DZIECI I DOROS�YCH
Wszelkie prawa zastrze�one © Copyright 2001/2020 Psychotekst.pl - Psychotekst.com