

"Mia�em 7 lat, wr�ci�em w�a�nie ze szko�y. W domu by�o cicho, niepokoj�co cicho. W kuchni siedzia�a mama z g�ow� ukryt� w d�oniach. Na stole le�a�y niedoko�czone kotlety. Nie us�ysza�a mnie. Podszed�em i po�o�y�em jej r�k� na ramieniu. Podskoczy�a. Nie chcia�em jej wystraszy�, p�aka�a a ja j� zaskoczy�em. Zrobi�o mi si� g�upio, odsun��em si� o krok. Popatrzy�a na mnie z napi�ciem i po chwili �kaj�c przyci�gn�a do siebie. Przytuli�a si� do mnie. Tak - ona przytuli�a si� do mnie, a nie przytuli�a mnie. Wtedy po raz pierwszy poczu�em, �e to ja powinienem by� oparciem dla niej, nie odwrotnie."
Marcin by� jedynakiem, zamy�lonym spokojnym dzieckiem, kt�re nie sprawia�o �adnych problem�w. Ojca pami�ta g��wnie z licznych awantur, gdy ca�kiem pijany ��da� pieni�dzy, wytyka� �onie jej przewinienia, rzuca� przedmiotami, trzaska� drzwiami. Cz�sto go nie by�o i to by�y te najlepsze dni. Dni, kiedy wraca� na �ono rodziny przepe�nione by�y l�kiem, czekaniem na najgorsze i dojmuj�cym poczuciem bezsilno�ci. Czasem Marcin dziwi� si� dlaczego mama chce odszuka� tat� i sprowadzi� go z powrotem do domu. Ale nie mia� odwagi g�o�no powiedzie� o swojej niech�ci do ojca i o tym, �e tak naprawd� bardzo si� go boi.
Mama by�a centraln� postaci� w jego �yciu. Dla niej zrobi�by wszystko i robi�. To dla niej uczy� si� z pe�nym po�wi�ceniem, to dla niej rezygnowa� z wyj�� z kolegami, gdy widzia�, �e go potrzebuje. By� w pogotowiu. Widzia� jej cierpienie, wielokrotnie s�ysza� jej samotny p�acz. Nie wiedzia�, jak powinien si� zachowa�, bi� si� z my�lami. Nie my�la� o sobie - my�la� o niej, o tym jak si� czuje, czy si� boi, czy da sobie rad� z ojcem, czy zn�w b�dzie p�aka�. Matka sta�a w centrum jego dzieci�cej uwagi, cho� jego r�wie�nicy ganiali w�a�nie wtedy za pi�k�, bawili si� w policjant�w i z�odziei i przysparzali rodzicom naturalnych trosk. On by� niewidoczny, na pewno ca�kiem niewidzialny by� dla taty, jakby nie istnia�. Mama pami�ta�a o tym by go ubra�, nakarmi�, p�j�� na wywiad�wk�. Czasem si� do niego u�miechn�a. Jaki to by� u�miech! Jak przez �zy, troch� nieobecny. �ciska� go za serce. A jednak nawet mama patrzy�a jakby przez niego, poch�oni�ta swoimi troskami. Stara� si� odgadn�� czego potrzebuje. Wymy�la� dla niej niespodzianki: raz umy� naczynia i odkurzy� mieszkanie. Innym razem przyni�s� pochwa�� ze szko�y. Narysowa� laurk�. Szuka� sposobu by poczu�a si� szcz�liwsza i wci�� mia� wra�enie, �e to i to, i tamto nie dzia�a. Dorastaj�c zacz�� pyta� "co si� sta�o?" - a ona zacz�a odpowiada�. "Tata zn�w przepi� pieni�dze. Nie mam z czego zap�aci� za pr�d". Pociesza�. "Wszystko b�dzie dobrze. Jako� si� u�o�y." Z biegiem miesi�cy i lat nauczy� si� odpowiednio dobiera� s�owa, tak by nie u�ywa� wy�wiechtanych slogan�w. Wytrenowa� do perfekcji najbardziej odpowiedni ton g�osu. Nauczy� si� te� tego, jak� wag� maj� gesty: u�cisk, g�askanie po d�oni, g�owie, u�miech. Nade wszystko sta� si� mistrzem s�uchania. Jego mama szybko odkry�a, �e mo�e swojemu synowi zwierzy� si� z najwi�kszych trosk bo tylko on j� naprawd� rozumie. I tylko on jej nie skrytykuje ani nie b�dzie wywiera� �adnej presji by co� zrobi�a, zmieni�a. Nie mog�a znie�� tych dobrych rad zewsz�d: "rozwied� si�", "podaj o alimenty", "wzywaj policj�". W g�owie brzmia� jej rodzinny dekalog: dziecko musi mie� ojca, dbaj o swojego m�a - na dobre i na z�e, trzeba nie�� sw�j krzy�. Wi�c nios�a potulnie, wraz z synem.
Joasia, od najm�odszych lat pami�ta gro�by rozwodu. Jej rodzice nie nadu�ywali alkoholu, nikt nikogo nie bi�. Ale wci�� si� k��cili. Nie potrafi odszuka� w pami�ci obrazu zadowolonych rodzic�w kiedy byli razem. Mama cz�sto wykrzykiwa�a ch�� rozstania, przez ca�e lata. Joasia przywyk�a, nie wierzy�a w to a� do dnia, gdy mama zaprosi�a j� na powa�n� rozmow�, "jak kobieta z kobiet�". Mia�a 14 lat. I us�ysza�a, �e pozew o rozw�d ju� jest w s�dzie i �e tego, co tata zrobi� mamie nie da si� ju� wybaczy�. Dowiedzia�a si� co to zdrada i krzywda i �e tata si� wyprowadza. Nie wie co czu�a. D�ugo wtedy rozmawia�y, ba�a si� pyta�, ale uwa�nie s�ucha�a. Wtedy pierwszy raz wys�ucha�a ca�ego tego b�lu, jaki nosi�a w sobie jej matka. Potem wielokrotnie pozwala�a si� zaprasza� do takich zwierze�. S�dzi�a, �e to jej obowi�zek. �e tylko ona mo�e mam� uratowa� od za�amania si�, �e teraz s� tylko one dwie i musz� sobie pomaga�. Nie zauwa�y�a, �e to mamy cierpienie jest w centrum ich uwagi, sw�j b�l sprawnie st�umi�a, przesta�a go by� �wiadoma. Mia�a poczucie, �e tylko dzi�ki niej jej mama poradzi�a sobie z ca�ym trudnym procesem rozwodowym. Ojca szczerze nienawidzi�a, tak jak jej mama. Odrzuca�a jego pr�by kontaktu z ni�, by�a ca�kowicie lojalna wobec mamy. Po wielu miesi�cach ojciec podda� si�, zaprzesta� stara� o uczucie c�rki. To ostatecznie przekona�o Joasi�, �e nie jest godzien by nale�e� do jej rodziny. Zabola�o, gdy przesta� dzwoni�, ale nikomu o tym nie m�wi�a. Zamiast tego pociesza�a mam�: "to nieprawda, �e ju� zawsze b�dziesz samotna".
Joasia i Marcin, b�d�c dzie�mi, stali si� rodzicami dla swoich rodzic�w. Odwr�ci�y si� role i prys�o ich dzieci�stwo. Ich potrzeby - typowe i wa�ne w ich wieku - zosta�y zepchni�te na dno nie�wiadomo�ci. G�r� wzi�y potrzeby rodzica - tego skrzywdzonego, niezaradnego. Rodzica, kt�ry nie potrafi� si�gn�� po wsparcie ze strony innych doros�ych. Rodzica, kt�ry by� tak pogr��ony w swoim b�lu, �e nie potrafi� ju� dostrzec cierpienia ukochanego dziecka. A przecie� te m�ode osoby cierpia�y nie mniej, a mo�e nawet bardziej w sytuacji zgotowanej im przez doros�ych opiekun�w.
Czy jest co� nagannego w zwierzaniu si� swojemu dziecku ze swoich problem�w? Czy wspieranie si� na ramieniu swojego potomka krzywdzi go? Czego zostali pozbawieni bohaterowie tej opowie�ci?
Ani Marcin ani Joasia nie do�wiadczyli zainteresowania ze strony rodzic�w, rodzice skupili bowiem uwag� na swoim problemie: alkoholizmie, przemocy, zdradzie, rozwodzie, samotno�ci, niedostatku finansowym. W tym wszystkim nie dostrzegli, �e te "ich" problemy w najwi�kszej mierze dopiekaj� w�a�nie ich dzieciom. Bycie �wiadkiem przemocy, ogl�danie eksces�w pijanego ojca, wyobra�enie ojca zdradzaj�cego matk�, uczestniczenie w rodzinnych k��tniach, l�k o byt materialny, przes�uchania na sali s�dowej - to wszystko s� do�wiadczenia trudne do uniesienia na m�odych barkach. I ka�de z nich okupione jest przerastaj�cymi mo�liwo�ci dziecka przykrymi emocjami.
Rodzice powinni wobec takich do�wiadcze� by� wsparciem dla dzieci - nie odwrotnie.
Marcin i Joasia zrezygnowali z cz�ci siebie - po�wi�cili dla dobra jednego z rodzic�w swoje cele i priorytety: przyja�nie r�wie�nicze, wolny czas, �wi�ty spok�j, czy wreszcie mi�o�� ojcowsk�. Opowiedzieli si� bowiem po jednej stronie konfliktu, interpretuj�c par� rodzicielsk� czarno-bia�o. Tego wymaga�a lojalno�� wobec wo�aj�cego o pomoc rodzica. Zrezygnowali wi�c z mo�liwo�ci budowania relacji z drugim z rodzic�w, odrzucili ich w swoim sercu, zamkn�li t� mo�liwo��.
Podj�li si� zbyt trudnego zadania jak na sw�j wiek i cho� wywi�zywali si� z niego bez zarzutu - zatracili samych siebie. Sztuk� t�umienia w�asnych uczu� i cierpienia doprowadzili do perfekcji. Zamiast zajmowania si� sob� wychwytywali nastr�j rodzica, zgadywali co jest mu potrzebne, byli "cali dla niego". Nie dla siebie - tej wa�nej umiej�tno�ci nie nauczyli si� w dzieci�stwie.
Teraz, jako doro�li, potrafi� zatraci� si� zupe�nie w pomaganiu drugiej osobie, ale nie odczytuj� w�asnych ch�ci, pragnie�, potrzeb. Nie potrafi� rozpozna�, kiedy im dzieje si� krzywda i kiedy drugi cz�owiek przekracza psychologiczne granice ich osoby. S� nara�one na wykorzystanie w swoim dalszym �yciu, w r�nych wymiarach. Je�li nawet uda im si� oswobodzi� z tego zbyt bliskiego emocjonalnie zwi�zku z matk� i zbuduj� zwi�zek z partnerem, prawdopodobnie b�d� zupe�nie podobnie funkcjonowa� w tym swoim nowym zwi�zku. B�d� raczej stron� daj�c� z siebie, skoncentrowan� na potrzebach partnera a rezygnuj�c� z w�asnych, ale te� i godz�c� si� na "u�ywanie siebie", nie potrafi�c� wyrazi� sprzeciwu.
Czy wi�c rodzic ma ukrywa� przed swoim dzieckiem swoje k�opoty? Nie ma prostej odpowiedzi. Rozwa�my kilka sugestii:

Zaw�d psycholog. Regulacje prawne i etyka zawodowa
Przekle�stwo perfekcjonizmu. Dlaczego idealnie nie zawsze oznacza najlepiej
Komunikacja niewerbalna. Autoprezentacja, relacje, mowa cia�a
Najwybitniejsze kobiety w psychologii XX wieku
Zrozumie� dziecko wykorzystywane seksualnie
B�D� NAJLEPSZ� WERSJ� SIEBIE
I �YLI D�UGO I SZCZʦLIWIE. Jak zbudowa� zwi�zek idealny?
DIAGNOZA W SOCJOTERAPII. Uj�cie psychodynamiczne
PEDOFILIA. 30 wywiad�w z pedofilami
W PU�APCE MY�LI Jak skutecznie poradzi� sobie z depresj�, stresem i l�kiem
Nie�mia�o��. Zmie� my�lenie i odwa� si� by� sob�
Zaburzenia psychosomatyczne w uj�ciu terapeutycznym
TEST DO BADANIA ROZUMIENIA MOWY U DZIECI I DOROS�YCH
Wszelkie prawa zastrze�one © Copyright 2001/2020 Psychotekst.pl - Psychotekst.com