

Moi pacjenci bardzo cz�sto pytaj� jak to jest, �e pewne zjawiska, zachowania, zaburzenia pojawiaj� si� w ich rodzinach w�a�ciwie od pokole�. Rzeczywi�cie, zg��biaj�c histori� rodziny dostrzegamy swego rodzaju "przenoszenie" niekt�rych problem�w od dziadk�w, przez rodzic�w, do dzieci. Zastanawiamy si�, jak to jest mo�liwe i co o tym decyduje, czy to sprawa obci��e� genetycznych czy czego� innego? Odpowied� na te pytania nie jest �atwa. W tym artykule przyjrzymy si� temu zjawisku nie od strony biologicznej lecz psychologicznej i pod tym k�tem poddamy je analizie.
Ka�dy z nas rodzi si� w jakiej� rodzinie i wi�kszo�� p�niej w tej rodzinie wzrasta, poznaje �wiat, uczy si�, dojrzewa. Rodzina to wiele pokole� ludzi, kt�rzy wcze�niej, przed nami pojawiali si� i tak jak my dorastali dostaj�c to, co dziadkowie i rodzice mieli do ofiarowania. S� to bardzo r�ne rzeczy i niekt�re z nich przekazywane s� �wiadomie, a niekt�re nie, niekt�re pomog� nam w doros�ym �yciu, a niekt�re mog� nas zablokowa� i przeszkadza� w dalszym rozwoju.
Ka�da rodzina ma swoje normy i chce by jej cz�onkowie ich przestrzegali. Normy to granice tego, co po��dane czy dopuszczalne, ale tak�e komunikaty o tym, co niemile widziane, cz�sto zakazane. Reguluj� one wszelkie najwa�niejsze obszary �ycia. Pod tym wzgl�dem rodziny bardzo si� od siebie r�ni�: to, co w jednych jest codzienno�ci�, w innych b�dzie tabu. S� rodziny otwarte na kontakty z osobami spoza rodziny, ch�tnie utrzymuj�ce wi�zi przyjacielskie i towarzyskie, i s� rodziny zamkni�te, nieufne - niech�tne do wychodzenia na zewn�trz. W jednych rodzinach uczucia wolno prze�ywa� i adekwatnie okazywa�, w innych przeciwnie - uczucia nale�y ukrywa�, a ich okazywanie jest uwa�ane za co� niestosownego.
Te r�nice dotycz� r�wnie� traktowania dzieci. O ile s� rodziny traktuj�ce dzieci z szacunkiem i na tyle r�wnorz�dnie, na ile jest to mo�liwe, o tyle w wielu rodzinach "dzieci i ryby g�osu nie maj�", wi�c ich rol� jest raczej podporz�dkowanie i spe�nianie oczekiwa� doros�ych. Ta sama regu�a mo�e te� dotyczy� relacji mi�dzy doros�ymi cz�onkami rodziny, jedni stanowi� autorytet dla reszty (np. ze wzgl�du na wiek, poziom wykszta�cenia, posiadane umiej�tno�ci, p�e�), ale s� osoby pozostaj�ce na marginesie, poza g��wnym nurtem �ycia i decyzji.
Jest jeszcze jedna niezwykle wa�na kwestia a dotyczy ona sposobu przekazywania tych wszystkich zasad. Dobrze jest kiedy jest on sp�jny tzn. to, co m�wimy, czego oczekujemy jest zgodne z tym, jak dzia�amy. W przypadku rozbie�no�ci czy sprzeczno�ci w tym zakresie pojawia si� chaos, niepewno�� i istnienie zasad staje si� bytem teoretycznym.
Mo�na o tym pisa� bez ko�ca poniewa� tyle ile jest rodzin, tyle jest system�w norm. S� one najcz�ciej przekazywane przez pokolenia - m�odsze powielaj� starsze. I kolejne... i kolejne...
Je�li to, co by�o nam przekazywane, i co potem my przekazujemy jest cenne, warto�ciowe, pomocne to ma to wielk� warto��. Niestety, bywa i tak, �e dostajemy "gor�cego ziemniaka", kt�rego przerzucamy kolejnym pokoleniom. Gor�cy ziemniak w d�oniach parzy, nie chcemy go, wi�c pozbywamy si� najszybciej jak si� da, cho� niekoniecznie najm�drzej i �wiadomie.
Jak napisa�am na wst�pie zdarza si� i to niestety zbyt cz�sto, �e pewne okre�lone problemy s� obecne w rodzinach zbyt d�ugo. Dziecko widz�c, i bole�nie do�wiadczaj�c skutk�w zachowa� doros�ych obiecuje sobie, �e takie w�a�nie nie b�dzie, �e nigdy nie b�dzie takie jak tata czy mama, a potem z biegiem lat okazuje si�, �e jako doros�y cz�owiek powiela ono te same problemy i jego dzieci do�wiadczaj� tego, czego on sam w dzieci�stwie i wczesnej m�odo�ci. Wydaje si� to paradoksalne lecz w gruncie rzeczy nie mo�emy da� czego�, czego sami nie dostali�my. Rodzina to miejsce, w kt�rym uczymy si� wiele lat, odbieramy wszelkie sygna�y, to st�d wynosimy w�ze�ek w �wiat, a to co si� w nim znajduje stanowi najbardziej naturalne, podr�czne narz�dzia do radzenia sobie z problemami, przeciwno�ciami losu, kt�re z pewno�ci� nas nie omin�, rado�ciami, uczuciami, relacjami z lud�mi.
Tworzenie rodziny to bardzo odpowiedzialne zadanie, zapraszanie do niej dzieci r�wnie�. Przysz�o�� nie jest zdeterminowana przez przesz�o�� . Wystarczy, �e zastanowimy si� czy nie trzymamy w r�kach "gor�cego ziemniaka". Wystarczy �e, kiedy go zobaczymy, zechcemy co� z nim zrobi� u�ytecznego, zamiast odruchowo przerzuca� dalej.

Zaw�d psycholog. Regulacje prawne i etyka zawodowa
Przekle�stwo perfekcjonizmu. Dlaczego idealnie nie zawsze oznacza najlepiej
Komunikacja niewerbalna. Autoprezentacja, relacje, mowa cia�a
Najwybitniejsze kobiety w psychologii XX wieku
Zrozumie� dziecko wykorzystywane seksualnie
B�D� NAJLEPSZ� WERSJ� SIEBIE
I �YLI D�UGO I SZCZʦLIWIE. Jak zbudowa� zwi�zek idealny?
DIAGNOZA W SOCJOTERAPII. Uj�cie psychodynamiczne
PEDOFILIA. 30 wywiad�w z pedofilami
W PU�APCE MY�LI Jak skutecznie poradzi� sobie z depresj�, stresem i l�kiem
Nie�mia�o��. Zmie� my�lenie i odwa� si� by� sob�
Zaburzenia psychosomatyczne w uj�ciu terapeutycznym
TEST DO BADANIA ROZUMIENIA MOWY U DZIECI I DOROS�YCH
Wszelkie prawa zastrze�one © Copyright 2001/2020 Psychotekst.pl - Psychotekst.com