

J�kanie jest jak rak, podst�pnie i skutecznie niszcz�cy jedn� z najcenniejszych w�a�ciwo�ci gatunku Homo sapiens - zdolno�� do skomplikowanego i bogatego, lecz skutecznego komunikowania si� ze swoimi pobratymcami. Skutkiem nie jest li tylko problem z kupieniem w kiosku gazety - szkody s� daleko wi�ksze. Z pozoru to tylko niezbyt sprawnie dzia�aj�cy aparat mowy - tak naprawd� to g��bokie zniszczenia w sferze ca�ej osobowo�ci j�ka�y.
J�kanie jest jak rak, podst�pnie i skutecznie niszcz�cy jedn� z najcenniejszych w�a�ciwo�ci gatunku Homo sapiens - zdolno�� do skomplikowanego i bogatego, lecz skutecznego komunikowania si� ze swoimi pobratymcami. Skutkiem nie jest li tylko problem z kupieniem w kiosku gazety - szkody s� daleko wi�ksze. Je�li bowiem cz�owiek cywilizuje si� i uspo�ecznia uczestnicz�c w tysi�cach sytuacji interakcji z innymi lud�mi, to dla j�ka�y prawie wszystkie z nich od razu obarczone s� pal�cym b�lem zablokowanej mowy. Powstaje trudna do zagojenia rana, wci�� otwieraj�ca si� na nowo. Z pozoru to tylko niezbyt sprawnie dzia�aj�cy aparat mowy - a tak naprawd� to g��bokie zniszczenia w sferze ca�ej osobowo�ci j�ka�y.
Przypad�o�� ta dotyka wedle r�nych statystyk oko�o 1-4% populacji, w wi�kszo�ci m�czyzn. Istnieje wiele teorii dotycz�cych jej przyczyn. Naukowcy stawiaj� tezy a to o dysfunkcji o�rodka mowy w m�zgu, a to o uszkodzeniach mechanicznych tego� o�rodka - ale i o czysto psychologicznych przyczynach j�kania. Pewnie wszyscy z nich maj� po trochu racji - i nikt nie ma jej do ko�ca. Wi�kszo�� z nich jest jednak zgodna, �e je�eli j�kanie nie zako�czy si� w dzieci�stwie, zagarnie mackami l�ku i wycofania ca�� osobowo�� cz�owieka.
Rozwinie si� jak paj�czyna nowotworowej tkanki, zamieniaj�c radosnego cz�owieka w ofiar� trudnej do wyleczenia choroby. Nie zabije - ale zabierze rado�� i wolno�� codziennego �ycia.
Pocz�tki nie s� specjalnie bolesne. Kilka potkni�� w trakcie wypowiedzi, czasami przeci�gni�cie sylaby, niekiedy jej powt�rzenie. Dobra interwencja logopedy albo te� po prostu dorastanie m�odego cz�owieka mo�e rozwi�za� problem. Zdarza si� jednak, i� niezauwa�alnie w��cz� si� dwa mechanizmy, kt�re szybko doprowadz� do ogromnych zniszcze�: wstyd i ucieczka przed m�wieniem. Je�li j�kaj�cy si�, czuj�c pierwszy raz l�k, zacznie si� wstydzi� swojej przypad�o�ci i b�dzie chcia� j� ukry� - wyda na siebie samego wyrok. Najpierw od�o�y wykonanie wa�nego telefonu b�d� dla "�wi�tego spokoju" p�jdzie do po�o�onego znacznie dalej sklepu samoobs�ugowego. Zareaguje bardzo normalnie i zrozumiale - a jednak pope�ni ogromny b��d, poniewa� ju� zawsze b�dzie ucieka�. W ko�cu przestanie dzwoni� i chodzi� na zakupy. Demon, przed kt�rym ucieka�, we�mie go w swoje posiadanie.
Objawy b�d� coraz bardziej widoczne. J�kanie z formy klonicznej, objawiaj�cej si� powtarzaniem sylab, stopniowo przekszta�ci si� w form� toniczn�, w kt�rej dochodzi do silnych blok�w na pojedynczych g�oskach. Mi�nie ust nie chc� ju� w wyrazie "pod�oga" przej�� p�ynnie z "p" do "o", co gorsza nie chc� te� jedynie powt�rzy� kilka razy pierwszej sylaby. Robi� co� znacznie mniej przyjemnego: zaciskaj� si� jak kleszcze na "p" i nie pozwalaj� rozewrze� warg. Zalega cisza, najpierw tylko zaskakuj�ca i niezrozumia�a dla otoczenia, ale wkr�tce kr�puj�ca i przykra dla wszystkich. J�ka�a b�dzie walczy� - napnie mocniej wargi, b�dzie nadyma� policzki - ale tylko pog��bi problem. Teraz nie tylko ma zaci�ni�te wargi, ale i wygl�da jak balon. Czerwienieje. Poci si�. W ko�cu ucieka. Kolejnym razem ju� nie zaryzykuje wypowiedzi.
W zaawansowanym j�kaniu pojawiaj� si� tzw. wsp�ruchy - chocia�by tiki g�owy, przymykanie powiek, napinanie nogi czy zmiana postawy cia�a. "Nowotw�r" rozwija si� coraz bardziej, i zaczyna si� j�ka� ca�e cia�o.
Sk�d to wszystko wiem? W �smej klasie szko�y podstawowej, odpowiadaj�c przy tablicy na lekcji geografii, walczy�em przez dziesi�� najd�u�szych minut mojego �ycia, �eby powiedzie� jedno s�owo: "Tarnobrzeg". Nadyma�em policzki, unosi�em praw� r�k� do twarzy, pochyla�em si� do przodu. Walczy�em z piekieln� liter� "t". Przegra�em.
Nasz problem, problem os�b j�kaj�cych si�, przypomina g�r� lodow�. Zewn�trzne objawy - to, co wida� nad powierzchni� oceanu zdarze� - to zaledwie niewielki fragment problemu. "Rak" toczy nas du�o g��biej i obszerniej - i obejmuje wszystko to, co dzieje si� w naszej duszy. Rozwini�ta dysfunkcja aparatu mowy zaczyna by� dla nas jak mocne liny, kr�puj�ce nasze ch�tne do zmieniania �wiata r�ce. Wstyd i logofobia (unikanie m�wienia) to wi�zy za�o�one na nasze nogi. Trudno nam, j�ka�om, wyruszy� na nich w podr� naszego �ycia. Problem nie polega bowiem tylko na tym, �e fatalnie nam si� m�wi - prawdziwy problem polega na tym, �e maj�c utrudnione m�wienie nie wchodzimy w spo�ecze�stwo. Nie dzwonimy w wa�nej sprawie, czym sprawiamy sobie mn�stwo k�opot�w. Na studiach obawiamy si� egzamin�w - i w skrajnych przypadkach nie idziemy na nie, poddaj�c si� bez walki. Tysi�ce spraw czekaj� na za�atwienie i nawarstwiaj� si�. Jedne problemy rodz� inne. Toniemy w nich. Przestajemy chodzi� do urz�d�w, by za�atwi� kilka drobnych spraw. Przestajemy rozumie� jak dzia�a �wiat. Zwyczajnie nie wiemy wielu rzeczy - nie porozmawiali�my o nich z przyjaci�mi, bo powiedzenie "dzie� dobry" zaj�o nam pi�� minut i na radosne dyskusje o wszystkim i o niczym nie by�o ju� czasu. Stres poszukiwania pracy - i tak du�y dla ka�dego bezrobotnego - dla nas jest niewyobra�alny. Cz�sto nie odrzuca si� nas po rozmowie kwalifikacyjnej. Odrzuca nas system: dzwonimy do potencjalnego pracodawcy, aby na rozmow� si� um�wi�, nim zdo�amy wyduka� "dzie� dobry" mamy blok i nie m�wimy nic, wi�c s�yszymy tylko zniecierpliwione "halo, halo?" i trzask rzucanej s�uchawki.
Stopniowo zaczyna si� j�ka� nie tylko nasze cia�o, ale i nasza dusza. �wiat emocji zostaje zara�ony i zniszczony - nie ma ju� w nim miejsca na rado��, mi�o��, strach i spok�j - jest ju� tylko l�k przed tym, co za chwil� trzeba b�dzie w najwy�szym trudzie powiedzie�, i cierpienie wynikaj�ce z dojmuj�cej �wiadomo�ci, ile razy musieli�my to ju� przechodzi� - dzie� za dniem, miesi�c za miesi�cem, rok za rokiem.
Transatlantyk naszego �ycia, mimo naszych pr�b do wszelkich bog�w, z�orzecze� i p�aczu, rozbija si� nieodmiennie o ten kawa� zamarzni�tej duszy - lodow� g�r� j�kania.
PS. Je�eli jeste� zainteresowany tematem, j�kasz si� sam lub masz w rodzinie osob� j�kaj�c� si� - ch�tnie porozmawiam. Mail: maxszot(at)gmail.com


Zaw�d psycholog. Regulacje prawne i etyka zawodowa
Przekle�stwo perfekcjonizmu. Dlaczego idealnie nie zawsze oznacza najlepiej
Komunikacja niewerbalna. Autoprezentacja, relacje, mowa cia�a
Najwybitniejsze kobiety w psychologii XX wieku
Zrozumie� dziecko wykorzystywane seksualnie
B�D� NAJLEPSZ� WERSJ� SIEBIE
I �YLI D�UGO I SZCZʦLIWIE. Jak zbudowa� zwi�zek idealny?
DIAGNOZA W SOCJOTERAPII. Uj�cie psychodynamiczne
PEDOFILIA. 30 wywiad�w z pedofilami
W PU�APCE MY�LI Jak skutecznie poradzi� sobie z depresj�, stresem i l�kiem
Nie�mia�o��. Zmie� my�lenie i odwa� si� by� sob�
Zaburzenia psychosomatyczne w uj�ciu terapeutycznym
TEST DO BADANIA ROZUMIENIA MOWY U DZIECI I DOROS�YCH
Wszelkie prawa zastrze�one © Copyright 2001/2020 Psychotekst.pl - Psychotekst.com