

Ostatnio z terapeutk� wracam "na sesjach" do pocz�tk�w mojej terapii, do chwili, gdy pojawi�am si� u niej po raz pierwszy- zamkni�ta w sobie, zawstydzona. Przera�ona utrat� kontroli nad swoim �yciem. Mimo, �e szukaj�ca pomocy - to bardzo "zamilkni�ta", zasznurowana, nieufna. Opowiada�am o sobie bez emocji, jakbym opowiada�a jaki� film. Cz�sto i bardzo d�ugo milcza�am na sesji, nie potrafi�am si� otworzy�, zaufa�. Wstydzi�am si� rozp�aka�, by�am napi�ta. Bardzo d�ugo nie p�aka�am na sesjach. Przysz�am po pomoc, jednak nie potrafi�am jej w pe�ni przyj��, zaufa�, uwierzy�, �e nikt mnie nie zrani. Nie potrafi�am zaufa� do ko�ca terapeutce, przyj�� jej zrozumienia, akceptacji, wsparcia. Zachowywa�am si� jak zranione, przestraszone zwierz�, kt�re wyczekuje i jest gotowe na atak, bo tylko to zna... a terapeutka czeka�a cierpliwie, da�a mi czas, nie pogania�a. Nie z�o�ci�a si�, nie ocenia�a, nie zmusza�a. Po prostu czeka�a, a� b�d� gotowa, a� uwierz�, �e mog� jej ufa�, �e gabinet jest miejscem, gdzie mog� poczu� si� bezpiecznie. Dla mnie to by�o co�, czego zupe�nie nie zna�am. Dzi� wiem, �e odgrywa�am w relacji z terapeutk� tylko to, czego nauczy�am si� przez lata w rodzinnym domu, gdzie kr�lowa� alkohol, osamotnienie, brak blisko�ci, mi�o�ci.
Nie m�wi�, nie czu�, nie ufa� - to g��wne zasady w mojej rodzinie. Jako dziecku towarzyszy� mi ci�g�y l�k, opuszczenie, brak poczucia bezpiecze�stwa. Rodzice nie dali mi bezpiecze�stwa, wszystko u nich by�o nieprzewidywalne, zmienia�o si�, wiedzia�am, �e nie mog� na nich liczy�. Jedno, co by�o pewne, to �e w weekend b�dzie picie. Czu�am si� ogromnie samotna, niekochana, gorsza od innych. Wstydzi�am si� bardzo swoich rodzic�w. Pod mask� u�miechu, otwarto�ci, kry�a si� moja rozpacz, opuszczenie, wstyd, poczucie gorszo�ci. Odcina�am si� od swoich uczu� , bo bola�y coraz bardziej. Wola�am ich nie czu�, ale niestety nie da si� nie czu� selektywnie. Jak si� odcinamy od uczu� - to od wszystkich. Powstaje wielka pustka, niby oboj�tno��, ale tak naprawd� dalej cz�owiek cierpi. To odci�cie si� od emocji, od siebie, by�o pocz�tkiem mojego spadania w d�. Uciek�am od siebie, zgubi�am siebie, zabija�am siebie... uciek�am w samotno��, milczenie, w fantazj�, nieco p�niej w alkohol, jedzenie.
Na terapii uczy�am si� od nowa nazywa� swoje uczucia, oswaja� je, nie ba� si� ich. U�wiadomi�am sobie, �e tak bardzo odci�am si� od swoich uczu�, �e wszystkie emocje zast�powa�am smutkiem. Na pytania terapeutki - co czuj�, czu�am, odpowiada�am - smutek. Dopiero p�niej by�am gotowa zajrze�, co kryje si� za smutkiem, jakie uczucia schowa�am g��boko, by przetrwa� jako dziecko. Odci�am si� od uczu� w dzieci�stwie, by chroni� siebie. Wtedy to by�o najlepsze rozwi�zanie. Jednak teraz, gdy ju� dzieckiem nie jestem, to rozwi�zanie nie jest ju� dobre, szkodzi mi, utrwala moj� samotno��, wzmaga cierpienie. Dlatego z sesji na sesj�, powoli, uczy�am si� na nowo, jak dziecko, stawia� pierwsze kroki w nazywaniu, a potem wyra�aniu swoich uczu�. By�o to trudne, bo albo nie czu�am nic, albo emocje mnie zalewa�y, popada�am w skrajno�ci. Nadal to jest trudne i nadal si� tego ucz�, ale na pewno ju� jestem o wiele klas wy�ej ni� na pocz�tku terapii.
Psychoterapia nie jest �atwa, ale daje cz�owiekowi co� bardzo cennego - wolno��. Wolno�� a nie bycie skazanym na swoj� przesz�o��. Cz�sto s�ysz�, �e osoby podejmuj�c terapi� oczekuj�, �e ich �ycie nagle si� zmieni, jak za dotkni�ciem czarodziejskiej r�d�ki, �e po niej ju� b�d� tylko szcz�liwi, rado�ni. Te� kiedy� tak my�la�am. Teraz wiem, �e terapia to proces, �e nic nie zmienia si� w jednej chwili. Terapia wymaga odwagi, cierpliwo�ci, wytrwa�o�ci i si�y, by zmierzy� si� z nasz� bolesn� przesz�o�ci�, by pozwoli� oczy�ci� zaka�one, wci�� bolesne rany. Ludzie pytaj�, po co do tego wraca�? Po co znowu cierpie�? Takie pytanie pojawi�o si� te� u mnie podczas terapii. Teraz ju� wiem, �e wracamy do tego co by�o, po to, by prze�y� wszystko raz jeszcze, ale inaczej. Inaczej, czyli przy wsparciu drugiego cz�owieka, nie samotnie. Przy obecno�ci, bezpiecze�stwie, zrozumieniu wracamy tam jeszcze raz, by zmierzy� si� z nasz� rozpacz�, b�lem, kt�re nosimy przez tyle lat w sobie, kt�re nie pozwalaj� nam spojrze� w prz�d, tylko ca�y czas trzymaj� w przesz�o�ci, zaburzaj� tera�niejszo��. To na terapii odkopuje si� to, co zasypane, op�akuje si� to, czego si� nie dosta�o w dzieci�stwie i prze�ywa smutek. Prze�ywaj�c dawne uczucia, mamy mo�liwo�� uwolnienia si� od ich toksycznego wp�ywu.
Terapia cz�sto por�wnywana jest do oczyszczania rany. Takie leczenie wymaga czasu, rana nie goi si� od razu, wymaga codziennego opatrunku, czyszczenia. To samo dzieje si� w czasie terapii - leczymy swoje rany w psychice i sercu. Balsamujemy je, chronimy opatrunkiem czyli szacunkiem, ciep�em terapeuty, uwag� i jego wsparciem, akceptacj�. Takie zdrowienie jest bolesne, cz�sto powoduje pogorszenie naszego nastroju, pojawia si� kryzys. Ju� wiem, �e ka�dy kryzys to szansa zmiany, stare broni si� przed nowym, nast�puje niejako walka o pozycj�. Stare mechanizmy broni� swojej pozycji, nie podoba im si�, �e si� zmieniamy. Warto o tym pami�ta� i nie rezygnowa� od razu, gdy si� nam pogorszy - to powtarzam osobom, kt�re podejmuj� terapi� i maj� wiele w�tpliwo�ci.
Psychoterapia pokaza�a mi szersz� perspektyw�, wi�ksze mo�liwo�ci. Pokaza�a, �e nie musz� by� wcale skazana na swoje cierpienie, trudne dzieci�stwo, �e moja przysz�o��, codzienno�� wcale nie musi by� taka sama jak dotychczas, czyli pe�na l�ku, braku mi�o�ci, blisko�ci i zaufania. �e ja, jak ka�dy cz�owiek, mog� by� szcz�liwa, mog� czu� spok�j wewn�trzny, mog� si� rozwija� i robi� w �yciu to, co mnie interesuje i pasjonuje. Dla mnie to jak nowe odrodzenie, jak budzenie si� ze snu. Jak Brzydkie Kacz�tko, kt�re spogl�da na tafl� wody i widzi pi�knego �ab�dzia. W�a�nie terapeutka por�wna�a kiedy� moj� przemian� do ba�ni o Brzydkim Kacz�tku, kt�re w wodzie widzi obraz pi�knego �ab�dzia, kt�rym jest, a nie wiedzia�o o tym. �e ja te�, jak to Kacz�tko, w ko�cu widz� w sobie pi�knego �ab�dzia. Jeszcze nie mog� uwierzy�, �e tym �ab�dziem jestem ja, ale ju� go widz�. Wiem ju� r�wnie�, �e mam skrzyd�a, ale jeszcze nie wiem, jak ich u�y�. Wci�� wi�c ucz� si� lata�...
Na terapii coraz bardziej poznaj� siebie, swoje mo�liwo�ci, ucz� si� docenia� swoje osi�gni�cia, sukcesy, cho�by te najmniejsze. Ucz� si� szanowa� siebie, lubi�, by� dla siebie wyrozumia�a. Wcze�niej by�am bardzo surowa, nienawidzi�am siebie i swojego cia�a. Czu�am si� gorsza, inna, ci�gle winna, nie potrafi�am si� sprzeciwia�, odmawia�, co cz�sto ludzie wykorzystywali. Dzi�ki terapii to si� zmienia, poma�u ucz� si� stawia� granice, chroni� siebie, m�wi� asertywnie "nie", gdy nie mam ochoty na co�. Ucz� si� troszczy� i dba� o siebie. Podoba mi si� poznawanie siebie, swojego potencja�u, kt�ry przez tyle lat by� ukryty, przysypany trudno�ciami, problemami, zaniedbaniami, trudnymi warunkami rodzinnymi. Czuj� si� silniejsza, spokojniejsza, pewniejsza, bardziej �wiadoma swojej warto�ci. Coraz cz�ciej te� czuj�, �e radz� sobie ze swoimi emocjami. Widz� zmiany jakie zasz�y we mnie, lecz ci�gle jakby im nie dowierzam, ci�gle krytyk we mnie pr�buje umniejszy� moje sukcesy, zmiany. Dlatego moja praca w terapii nadal trwa, ka�dego dnia poznaj� siebie, dowiaduj� si� kim jestem i jaka jestem. I podoba mi si� to, co odkrywam. Rozpocz�cie terapii to by�a moja najlepsza decyzja w �yciu. Nie �a�uj�, mimo wielu trudno�ci, zw�tpie�, kryzys�w. Dzi� ju� te� wiem, �e zaufanie rodzi spok�j...


Zaw�d psycholog. Regulacje prawne i etyka zawodowa
Przekle�stwo perfekcjonizmu. Dlaczego idealnie nie zawsze oznacza najlepiej
Komunikacja niewerbalna. Autoprezentacja, relacje, mowa cia�a
Najwybitniejsze kobiety w psychologii XX wieku
Zrozumie� dziecko wykorzystywane seksualnie
B�D� NAJLEPSZ� WERSJ� SIEBIE
I �YLI D�UGO I SZCZʦLIWIE. Jak zbudowa� zwi�zek idealny?
DIAGNOZA W SOCJOTERAPII. Uj�cie psychodynamiczne
PEDOFILIA. 30 wywiad�w z pedofilami
W PU�APCE MY�LI Jak skutecznie poradzi� sobie z depresj�, stresem i l�kiem
Nie�mia�o��. Zmie� my�lenie i odwa� si� by� sob�
Zaburzenia psychosomatyczne w uj�ciu terapeutycznym
TEST DO BADANIA ROZUMIENIA MOWY U DZIECI I DOROS�YCH
Wszelkie prawa zastrze�one © Copyright 2001/2020 Psychotekst.pl - Psychotekst.com