IT-SELF Ma³gorzata Osipczuk, www.it-self.pl, www.terapia-par-wroclaw.com
Forum Reklama Kontakt

Portal Pomocy Psychologicznej

Niedziela 12 stycznia 2020

Szukaj w artyku�ach

Wszystkie artyku�y...

Artyku�y

Zagro�ony blisko�ci�

Autor: Julia Soszy�ska

�r�d�o: www.psychotekst.pl

Witam Ci� Drogi Czytelniku! Na wst�pie chc� Ci� uprzedzi�, �e to opowiadanie, po kt�re w�a�nie si�gn��e�, mo�e Ci� rozczarowa� i b�dzie tak z pewno�ci�, je�li szukasz rozrywki, przyg�d, pr�dkiej akcji, morderstw, statk�w kosmicznych czy wielu innych obecnie po��danych element�w fabu�y. Ta lektura mo�e da� Ci "jedynie" moment refleksji, je�li uwa�asz to za marnowanie czasu i zb�dn� g�upot�, nie m�cz si� i przerwij czytanie.

Je�li pomimo moich ostrze�e� dalej trzymasz t� stron� w r�kach musisz by� rzadkim okazem cz�owieka, kt�ry pragnie �wiadomego i g��bokiego do�wiadczania �ycia, a nie p�yni�cia po prostu wraz z pr�dem bez zastanowienia. Postaram si� Ciebie nie zawie��.

Moja opowie�� to historia pewnego cz�owieka i nic tu nie zmieni ani nie wniesie czy nazw� go Karol, Maciej, Wiktor czy te� ca�kiem inaczej, wi�c nazywaj go sobie Czytelniku jak chcesz. By� to m�czyzna w �rednim wieku, w pe�ni si� fizycznych i bez w�tpliwo�ci mo�na przyzna�, �e przystojny. By� kierownikiem sporej firmy i powodzi�o mu si� nad wyraz dobrze, m�g� zapewnia� sobie wszelkie przyjemno�ci, pocz�wszy od wykwintnego obiadu po najnowszy model samochodu (mo�esz wstawi� tu sobie r�ne drogie przedmioty czy zachcianki, o kt�rych marzysz). Jego pracownicy cz�sto szeptali po k�tach: "Temu to si� uda�o.", "Dlaczego ja nie mam tyle szcz�cia?", "Gdybym mia� tyle pieni�dzy, to kupi�bym sobie...". Czasami jaki� bardziej spostrzegawczy obserwator stwierdza� ze zdziwieniem: "Ma przecie� tyle pieni�dzy, a ci�gle chodzi jaki� taki nie w humorze, nieobecny", na co zwykle uzyskiwa� odpowied�: "Nie zauwa�y�e�, �e on nami gardzi? Czy spotka� si� kiedy� z nami? Czy utrzymuje tu z kim� kontakt? On si� po prostu wywy�sza, ot co!". Po cz�ci by�a w tym prawda, nasz bohater nie utrzymywa� �adnych kontakt�w towarzyskich. O ile na spotkaniach biznesowych czu� si� pewnie i kompetentnie, o tyle jakiekolwiek spotkania nieformalne przepe�nia�y go l�kiem. By� cz�owiekiem oczytanym, posiadaj�cym rozleg�e zainteresowania i wiele przemy�le�, jednak nie umia� si� tym dzieli� z innymi. Mo�e obawia� si�, �e zostanie niezrozumiany i potraktowany jak dziwak? Gdy by� m�odszy, czasami dawa� wci�gn�� si� w rozmow� lecz szybko okazywa�o si�, �e nie ogl�da� ostatniego meczu, nie zna si� na danych technicznych najnowszego sprz�tu, ani nie mia� �adnych niezwyk�ych przyg�d, kt�rymi m�g�by si� podzieli�. Czasami mia� ochot� powiedzie�, �e czyta� jak�� wyj�tkowo dobr� ksi��k�, �e nie ma lepszej literatury ni� rosyjska, �e zauroczy�y go pogl�dy filozoficzne Sartre’a albo, �e by� na ciekawej wystawie, ale nie mia� odwagi si� odezwa�. Sta� tylko i s�ucha�. Z czasem, gdy zacz�� by� kim�, to paradoksalnie jeszcze bardziej zacz�� si� ba� oceny innych ludzi.

Sp�dza� w pracy sporo godzin, by� ambitny i stara� si� wykonywa� wszystko najlepiej jak potrafi. Gdy zrealizowa� wszystkie zadania, wraca� do swojego domu. By� on zawsze pusty, nie trzyma� nawet zwierz�t. Czasem wspomina� swojego ukochanego kota z dzieci�stwa, do kt�rego zawsze m�g� si� przytuli�, ale zaraz pojawia� si� te� obraz, gdy w�ciek�y na niego ojciec m�wi: "odda�em tego kota, to kara za to, �e ostatnio si� sp�ni�e�". Potem za bardzo si� ba� ponownej straty kogo�, kogo by pokocha�.

W domu z ulg� wdycha� atmosfer� spokoju, nie znosi� ha�asu, bo uto�samia� go z zagro�eniem. Czyta� wtedy ch�tnie, mia� zawsze obok siebie stos u�o�onych ksi��ek. Czytanie ich zale�a�o od stanu jego umys�u. Gdy by� spokojny czyta� ksi��k� od pocz�tku do ko�ca, jednak gdy odczuwa� wewn�trzny chaos, nie potrafi� skoncentrowa� si� na jednej. Czyta� wtedy niezwi�zane ze sob� fragmenty, przegl�da� tre�ci ju� przeczytane, zaczyna� nowe. K��bi�y mu si� w g�owie rozmaite przemy�lenia i narasta� strach, �e nie zdo�a przeczyta� nigdy wszystkiego, co by chcia�. Mia� poczucie, �e toczy ci�g�� walk� z czasem. Nigdy nie p�yn�� on tak jak nasz bohater by tego pragn��. Cz�sto go wyprzedza�, machaj�c mu przed nosem wszystkimi planami i oczekiwaniami, kt�rych nie nad��a� realizowa�, strasz�c go, �e �mier� nadejdzie niespodziewanie, a on nigdy ju� nie zazna spokoju i spe�nienia, o kt�rym tak marzy�.

Zastanawiacie si� sk�d takie warto�ci? Dlaczego nie wstawi�am tu poj�cia szcz�cia, tak przecie� popularnego? Ano, dlatego, �e nasz bohater uwa�a�, �e szcz�cie jest tylko iluzj�, tak samo jak i jego brak. Prawdziwe dla niego by�y odczucia pozytywne b�d� negatywne, ale przecie� one zawsze w jaki� spos�b ze sob� si� mieszaj�, a czy kto� widzi w tym szcz�cie czy nie, zale�y to ju� tylko od jego nastawienia do �ycia.

Ale wr��my do tego nieszcz�snego czasu. Nieraz p�dzi� on rodz�c zdenerwowanie i zagubienie, ale czasami te� sta� prawie w miejscu, wskaz�wki przemieszcza�y si� jakby w zwolnionym tempie, sekunda po sekundzie. Niemo�no�� wype�nienia tego pustego czasu przepe�nia�a l�kiem, �e ju� zawsze pozostanie si� w tym stanie, �e za chwil� wszystko runie i nie da rady ruszy� nawet r�k�, by si� podrapa� (taki czas zazwyczaj nadchodzi�, gdy nasz bohater bra� urlop, b�d� jego organizm buntowa� si� chorob� przed ci�g�� pogoni�).

Kry� si� on przed �wiatem, �wiatem dla niego nieznanym, a przez to przera�aj�cym, w swoim mieszkaniu, jednak przychodzi�y momenty (czasem ci�gn�ce si� d�ugo), gdy ka�dy przedmiot w mieszkaniu zdawa� si� by� wyrazem samotno�ci, gdy �ciany wr�cz ni� krzycza�y. I to nie by�a samotno�� tylko chwilowa, taka kt�rej w jakim� tam momencie �ycia do�wiadcza wi�kszo�� ludzi. To by�a samotno�� permanentna, samotno��, kt�ra towarzyszy�a mu od zawsze. I gdy stawa� si� ni� ca�y przepe�niony, to odczuwa� wr�cz fizyczny b�l (pewnie wielu z Was si� zdziwi, mo�e nazwie to wyolbrzymieniem, ale uwierzcie, �e cierpienie duchowe mo�e wr�cz rozrywa� od �rodka, ka�dy wewn�trzny element wtedy p�acze i krzyczy, ale ani �zy nie wydobywaj� si� z oczu, ani �aden odg�os z ust; pewnie bohater tego opowiadania wyt�umaczy�by Wam to lepiej). Wtedy wraca�y do niego obrazy wszystkich wspomnie�, odczuwa� tak�e te, kt�rych nie potrafi� przywo�a� w pami�ci, a nawet dr�czy�y go chyba jeszcze bardziej, jako co� co kszta�tuje jego �ycie, a r�wnocze�nie jest czym� nieznanym, wi�c nie da si� z tym walczy�. Gdy nadchodzi�y w�a�nie takie chwile, nie potrafi� nad tym zapanowa�, czasami zwija� si� pod ko�dr�, a czasami wychodzi� na ulic�, by m�c cho� pozornie by� z lud�mi. Niewiele to jednak pomaga�o, zazwyczaj taka wyprawa ko�czy�a si� w jakim� barze, gdzie wlewa� w siebie kolejne alkoholowe napoje, tak �e cz�sto nie pami�ta� powrotu do domu. Zdawa� sobie spraw� z ca�ej destrukcyjno�ci tych zachowa�, wstydzi� si� ich i zadr�cza� nimi, jednak nie potrafi� inaczej radzi� sobie z cierpieniem. My�la� nieraz, �e gdyby mia� kogo� bliskiego to wszystko by�oby inne, �e zmieni�oby si� jego �ycie...

I tu zaczyna si� w�a�ciwa cz�� tej historii, przepraszam je�li znudzi� Was przyd�ugi wst�p. Zastanawia�am si� w jakiej porze roku j� umie�ci�, mo�e niech to b�dzie jesie� (bo wiosna by�aby tu zbyt banalna). A wi�c pewnego dnia owej minionej ju� jesieni, jak to cz�sto si� zdarza�o nasz bohater mia� spotkanie z przedstawicielk� wsp�pracuj�cej z nim firmy. Spotyka� t� kobiet� stosunkowo cz�sto i chyba nawet cieszy� si� na te wizyty, lubi� spok�j i ciep�o bij�ce od niej, a tak�e delikatno�� jej ruch�w. By�a ona zupe�nie odmienna ni� wi�kszo�� kobiet, z kt�rymi mia� kontakt w swojej pracy. W jaki� spos�b, mimo �e tak naprawd� jej nie zna�, by�a mu bliska. W�a�ciwie og�lna historia ich pierwszego spotkania (kt�re zaproponowa�a ona), wsp�lnej kolacji, kt�ra da�a im poczucie, �e dobrze si� rozumiej�, �e chcieliby si� lepiej pozna� i �e rodzi si� pomi�dzy nimi jakie� uczucie - jest zupe�nie typowa, rzec by mo�na nawet banalna. Nie b�d� dawa�a tu jaki� wielkich opis�w ani romantyzmu, ani burzliwych uczu�, ani nami�tno�ci, to wszystko mo�na odnale�� w romansach, a nie w tym tkwi to, co chcia�am przekaza�.

Tak, wi�c mo�e dojd�my do momentu ich znajomo�ci, kiedy to postanowili by� ze sob�. On by� tak szcz�liwy jak nigdy dot�d (powiecie mi, �e to typowe dla opis�w mi�o�ci? Zapewne tak, jednak tak by�o w istocie, gdy� pierwszy raz w �yciu kto� dawa� mu ciep�o, swoje uczucia i docenia� go). Chcia� sp�dza� z ni� ka�d� woln� chwil�, przesta�a by� tak bardzo istotna praca, ale nie tylko ona, tak�e jego w�asne potrzeby. Mia� poczucie, �e we wszystkim zgadzaj� si� idealnie. Ba! nie tylko ��cz� ich wsp�lne zainteresowania czy pogl�dy, ale �e tak samo prze�ywaj� �wiat.

Wszystko uk�ada�o si� tak dobrze, �e nie m�g� wyzby� si� wra�enia nierealno�ci, poczucia, �e sen mo�e si� zaraz sko�czy�. Z czasem ten l�k zacz�� si� nasila�. Je�li s�ysza� od niej s�owa aprobaty i pochwa�y, czu� si� pewnie i bezpiecznie, ale starcza�o to na bardzo kr�tko. Ju� nast�pnego dnia zaczyna� mie� w�tpliwo�ci, czy zas�uguje na jej uczucie i czy ju� go nie utraci�. Zacz�� te� zauwa�a�, �e jednak, jak to dwoje ludzi, w wielu sprawach r�ni� si� od siebie. Ona jest towarzyska, lubi miejsca, gdzie jest sporo ludzi, on woli usi��� i spokojnie porozmawia� tylko we dwoje; j� interesuj� najnowsze odkrycia, badania w dziedzinie chemii czy fizyki, jego natomiast wszystko co zwi�zane z rozwa�aniami, humanistyk�. Mo�na by tych r�nic wymieni� wi�cej, i w pogl�dach, i w upodobaniach, i w cechach charakteru, ale to zn�w nieistotne. Odkrycie tych r�nic wp�ywa�o na to, �e cz�sto stara� si� dostosowa� do niej, przytakiwa� jej, nie m�wi�, �e ma inne zdanie, a wszystko dlatego, �e ba� si� odrzucenia.

Kiedy my�la� racjonalnie, to wiedzia�, �e r�nice w pogl�dach mog� zmierza� do ciekawej dyskusji, �e nie musz� wszystkiego robi� razem i �e nie musi udawa�, �e zna si� na wszystkim na czym ona, gdy� mog� uczy� si� od siebie wzajemnie. Lecz to rozumowe podej�cie niewiele pomaga�o, bo emocje i wcze�niejsze do�wiadczenia bra�y g�r�. One podpowiada�y mu, �e je�li b�dzie mia� odr�bne zdanie czy je�li si� sprzeciwi - to spotka si� z brakiem akceptacji. I tak miota� si� pomi�dzy strachem przed odrzuceniem, a strachem przed utrat� siebie.

Koledzy w pracy zn�w mu zazdro�cili: "Jak si� ma pieni�dze to mo�na pod�apa� i tak� �liczn� babk�". Gdzie si� z ni� nie pojawi� to chwalili jej urod� i inteligencj�. A on zamiast si� cieszy�, my�la�: "jak ona mo�e by� ze mn�?". Stopniowo zacz�� coraz bardziej si� wycofywa�, znajdowa� wym�wki zar�wno skierowane do niej, jak i do samego siebie. Szuka� w sobie wad, wyolbrzymia� ka�de potkni�cie i wydawa�o mu si�, �e wci�� si� o�miesza swoim zachowaniem. Szuka� tak�e trudno�ci, kt�re nie pozwoli�yby im by� ze sob�. A� w ko�cu ona zaproponowa�a mu, by zamieszkali razem, byliby wtedy bli�ej, mogliby si� pozna� w codziennych sytuacjach i mieliby dla siebie wi�cej czasu. My�la�a pewnie, �e si� ucieszy... A on tymczasem zacz�� j� przeprasza�: "Wybacz mi, ale ja chyba nie potrafi� z nikim by�, wybacz mi, ale ja musz� wyjecha�. Mam ju� bilet i wyje�d�am na sta�e z kraju."

I odszed� nie daj�c jej nic powiedzie�. Ona by�a roz�alona, w�ciek�a i przekonana o tym, �e zosta�a zdradzona i porzucona. Nie zdawa�a sobie zapewne sprawy z tego jak bardzo cierpia�. Nie wyje�d�a� wcale z inn� kobiet�, nie wyje�d�a�, tylko ucieka�. Tak bardzo ba� si�, �e ona go porzuci - w�a�ciwie nie by� to tylko l�k - ale wr�cz pewno��, �e zostawi� j� pierwsz�, my�l�c, �e chroni ich oboje przed b�lem i rozczarowaniem. Wyobrazi� sobie, �e je�li b�d� ze sob� bli�ej, to ona odkryje jego wszystkie mankamenty i to �e stworzy� przed ni� obraz lepszego siebie. By� przekonany, �e ona go nie zaakceptuje. Dodatkowo zrozumia�, �e szuka� w tym zwi�zku zaspokojenia swoich dzieci�cych potrzeb, a ta my�l napawa�a go ogromnym wstydem: "Jak dojrza�y cz�owiek mo�e pragn�� opieki, bezwarunkowej mi�o�ci i ci�g�ego wsparcia?!". Widzia� ca�� nierealno�� swoich oczekiwa�, wiedzia�, �e nie jest ju� dzieckiem, �e zwi�zek opiera si� na doros�o�ci i odpowiedzialno�ci. Jednak ka�da krytyka czy najmniejszy brak zrozumienia powodowa�y, �e si� zamyka� i wycofywa�.

Nasz bohater uciek�... Ale nie wiem ani gdzie, ani czy uda�o mu si� uwolni� od przesz�o�ci i nauczy� �y�.

Napisa�am t� histori�, bo mo�e odnajdziecie tu cz�stk� siebie albo swojego partnera, a zrozumienie swoich prze�y� to najwa�niejszy krok prowadz�cy do podj�cia dzia�ania. Nie warto przecie� przez ca�e �ycie ucieka�, trac�c wci�� to co ono nam przynosi.

�r�d�o: www.psychotekst.pl

(publikacja: 2009-07-08)

<< powr�t

Wszystkie artyku�y...

Wolni od Przemocy

Ksi��ki

DogoterapiaDogoterapia

Kasper Sipowicz, Tadeusz Pietras, Edyta Najbert
Wydawnictwo Naukowe PWN

Zawód psycholog. Regulacje prawne i etyka zawodowaZaw�d psycholog. Regulacje prawne i etyka zawodowa

Dorota Bednarek
Wydawnictwo Naukowe PWN

Profilowanie kryminalneProfilowanie kryminalne

Scotia J. Hicks, Bruce D. Sales
Wydawnictwo Naukowe PWN

Przekleñstwo perfekcjonizmu. Dlaczego idealnie nie zawsze oznacza najlepiejPrzekle�stwo perfekcjonizmu. Dlaczego idealnie nie zawsze oznacza najlepiej

Malwina Hu�czak
Wydawnictwo Samo Sedno

Komunikacja niewerbalna. Autoprezentacja, relacje, mowa cia³aKomunikacja niewerbalna. Autoprezentacja, relacje, mowa cia�a

Monika Maj-Osytek
Wydawnictwo Samo Sedno

Najwybitniejsze kobiety w psychologii XX wiekuNajwybitniejsze kobiety w psychologii XX wieku

Sibylle Volkmann-Raue, Helmut E. L�ck
Gda�skie Wydawnictwo Psychologiczne

Zrozumieæ dziecko wykorzystywane seksualnieZrozumie� dziecko wykorzystywane seksualnie

Magdalena Czub
Gda�skie Wydawnictwo Psychologiczne

B¡D¬ NAJLEPSZ¡ WERSJ¡ SIEBIEB�D� NAJLEPSZ� WERSJ� SIEBIE

Adams Linda
Gda�skie Wydawnictwo Psychologiczne

I ¯YLI D£UGO I SZCZʦLIWIE. Jak zbudowaæ zwi±zek idealny?I �YLI D�UGO I SZCZʦLIWIE. Jak zbudowa� zwi�zek idealny?

Willard F. Harley jr
Gda�skie Wydawnictwo Psychologiczne

DIAGNOZA W SOCJOTERAPII. Ujêcie psychodynamiczneDIAGNOZA W SOCJOTERAPII. Uj�cie psychodynamiczne

Wilk Maciej
Gda�skie Wydawnictwo Psychologiczne

PEDOFILIA. 30 wywiadów z pedofilamiPEDOFILIA. 30 wywiad�w z pedofilami

Douglas W. Pryor
Gda�skie Wydawnictwo Psychologiczne

W PU£APCE MY¦LI Jak skutecznie poradziæ sobie z depresj±, stresem i lêkiemW PU�APCE MY�LI Jak skutecznie poradzi� sobie z depresj�, stresem i l�kiem

Steven C. Hayes, Spencer Smith
Gda�skie Wydawnictwo Psychologiczne

Nie¶mia³o¶æ. Zmieñ my¶lenie i odwa¿ siê byæ sob±Nie�mia�o��. Zmie� my�lenie i odwa� si� by� sob�

Magdalena Staniek
Wydawnictwo Samo Sedno

Zaburzenia psychosomatyczne w ujêciu terapeutycznymZaburzenia psychosomatyczne w uj�ciu terapeutycznym

Agata Orzechowska, Piotr Ga�ecki
Wydawnictwo Continuo

TEST DO BADANIA ROZUMIENIA MOWY U DZIECI I DOROS£YCHTEST DO BADANIA ROZUMIENIA MOWY U DZIECI I DOROS�YCH

El�bieta Szel�g, Aneta Szymaszek
Gda�skie Wydawnictwo Psychologiczne

Wszelkie prawa zastrze�one © Copyright 2001/2020 Psychotekst.pl - Psychotekst.com