

Mam w tej chwili nieco ponad 28 lat i w�a�ciwie dopiero teraz u�wiadamiam sobie, jak du�y wp�yw na m�j spos�b spostrzegania siebie, �wiata i innych ludzi, mia� m�j tata. Kiedy ogl�dam czasem jego zdj�cia, widz� na nich wysokiego blondyna o niebieskich oczach i mi�ym u�miechu. �a�uj� wtedy, �e to ciep�e spojrzenie i mi�y u�miech mog� ogl�da� w zasadzie tylko na zdj�ciu.
Kiedy by�am ma�� dziewczynk� zawsze dziwi�o mnie, �e m�j tata wielokrotnie wpada� w furi�, krzycza� na mnie. Trudno by�o jednak ustali� powa�n� przyczyn� tego zachowania. Przeszkadza�o mu np. to, �e buty nie stoj� r�wno. Potrafi� chodzi� tam i z powrotem, trzaskaj�c drzwiami i twierdz�c �e "jeszcze popami�tam". Ze strachu przed jego si�� i z�o�ci� chowa�am si� do swojego pokoju i zatyka�am uszy, �eby go nie s�ysze�. Uwa�a�, i� chc� panowa� nad tym, co on my�li i jak wykonuje niekt�re czynno�ci. S�dzi�, �e "nie pozwalam mu" spa� w wygodnej dla niego pozycji le��cej, tylko drzema� na siedz�co. Nigdy nie spa� w ��ku, zawsze w fotelu... Kiedy mia� wypi� na obiad sok ze szklanki zawsze upija� tylko �yk, gdy� s�dzi� �e na dnie znajduje si� niewidoczny osad z trucizny, wsypanej przeze mnie lub mam�. Nie rozumia�am po co mia�yby�my robi� to wszystko... Czasem kiedy wraca�am ze szko�y, tata od progu podsuwa� mi pod nos sk�rzany pas, krzycz�c �e mnie nim pasem zleje, je�eli b�d� si� na niego "tak dziwnie patrze�". Wielokrotnie pyta�am si� mamy czy rzeczywi�cie patrz� si� na tat� jako� "dziwnie". Ona za� m�wi�a, �e wygl�da�am na zwyczajnie przestraszon�. M�j tata przeciwnie - s�dzi�, �e go hipnotyzuj�.
Wrzask bez konkretnego powodu i wyzwiska od ojca z jednej strony, a m�j p�acz z drugiej. Takie sytuacje powtarza�y si� wielokrotnie przez ponad 17 lat. Z czasem podj�am nie�wiadomie dwie decyzje: po pierwsze nie okazywa�am wi�cej przy ojcu strachu i nie spogl�da�am mu ju� wi�cej w oczy. Poniewa� ojciec jest m�czyzn�, bezproblemowo przenios�am t� zasad� w stosunku do innych m�czyzn. Do dzi� mijam ich wzrokiem i staram si� nie okazywa� w og�le �adnych emocji. Proste, a jednak czasem uci��liwe. Mam ci�g�e wra�enie, �e jaki� zupe�nie obcy m�czyzna te� m�g�by zacz�� na mnie krzycze�... Z perspektywy czasu stwierdzam, �e m�j ojciec mia� (i ma) monopol na wyra�anie z�o�ci. Mojej mamie i mnie raczej nie by�o wolno. Jego gniew nigdy nie by� stopniowalny, tzn. dostosowany do powagi problemu. Zawsze wybucha� w spos�b absolutny i zawsze znienacka. Wtedy moje ego zawsze zwija�o si� w cienki rulonik, nie potrafi�am skutecznie si� obroni�. Ale dla s�siad�w tata potrafi� by� uprzejmy. Kiedy jeden z nich przyszed� do nas kiedy� pytaj�c "czy u nas wszystko w porz�dku", tata z min� angielskiego lorda powiedzia�: "U nas wszystko dobrze, a w czym mog� pom�c?"
Fakt, �e tata z�o�ci� si� bez konkretnego powodu okaza�by si� nawet zno�ny, gdyby nie jedno - to, �e czasem by� mi�y i weso�y, a potem - nagle - wybucha�. Wed�ug mnie nie ma nic bardziej uci��liwego, ni� taki niesp�jny rodzic. Je�eli jest zazwyczaj z�y lub zazwyczaj dobry, to mo�na nauczy� si� wyczuwa� jego zachowanie i jako� do tego dostosowa�. Je�eli natomiast jest niesp�jny w sposobie bycia - trudno cokolwiek przewidzie�. Moje stosunki z ojcem by�y zazwyczaj sprowadzone do zastanawiania si�, w jakim humorze b�dzie on za chwil�. Kiedy mia�am 14 lat m�j kontakt z tat� mia� ulec poprawie. Mama powiedzia�a mi bowiem, �e tata choruje na schizofreni� paranoidaln� i to ona powoduje tak cz�ste zmiany nastroju. Przez chorob� m�j ojciec nie wykazywa� �adnej ci�g�o�ci w swoim zachowaniu. Kiedy mia� dobry humor dziwi� si� szczerze, �e nie odzywam si� do niego, tylko go omijam. Twierdzi� wtedy, �e "zachowuj� si� dziwnie", �e "to matka �le mnie wychowa�a", �e "powinnam go lubi�, bo jest moim ojcem". Tak, tylko �e smutek i gniew, kt�ry powstawa� w moim sercu na skutek bolesnych k��tni z nim, nie wybrzmiewa� przecie� z dnia na dzie�. On tak�e nigdy nie przeprasza� za swoje zachowanie, bo je w jaki� spos�b "zapomina�". Potrafi� natomiast czasem wzbudzi� we mnie poczucie winy, za to �e jestem "zimna". Zawsze doskonale wiedzia�, co nale�a�o my�le�, czu� i robi�. Wyobra�a�am sobie, �e znajduj� si� na wyspie, na kt�rej panuje tylko smutek, pustka i ...wybuchowy jak wulkan tata.
W zer�wce i podstaw�wce mia�am niewielu przyjaci�, rezygnowa�am z wychowania fizycznego, bo s�dzi�am, �e nie dam sobie rady w grach zespo�owych. Ba�am si� wyj�� z tat� na rower, cho� z zazdro�ci� obserwowa�am kiedy robi�y to inne dzieci. Wstydzi�am si� taty przed kole�ankami, kt�re czasem chcia�y mnie odwiedzi�. Zdarza�o si�, i� ojcu udawa�o si� nam�wi� mnie na jakie� wsp�lne wyj�cie, kiedy mia� lepszy humor. M�wi� po prostu, �e je�eli si� nie zgodz� "to on rozwiedzie si� dzi� wieczorem z moj� mam�". Maj�c 6 lat wierzy�am mu bezkrytycznie i godzi�am si�, maj�c poczucie dobrze spe�nionej misji ratowania rodziny. Dzisiaj to zachowanie taty nazwa�abym zwyczajnym szanta�em. Czasem kilka dni by�o z tat� dobrze. Nast�pnie mia� on kolejny atak (nawet nie uroje� ale z�o�ci) i zn�w ucieka�am przed jego nienawi�ci� i podejrzliwo�ci� wobec wszystkiego i wszystkich. By� przecie� chory, nie panowa� nad tym, co robi.
Z czasem zrozumia�am, �e ma�e dziecko nie musi rozumie� tak z�o�onych przyczyn czyich� zachowa�. Przyjmuje bezkrytycznie to, co m�wi rodzic, tym bardziej, je�li jest to tak powtarzalne w czasie i sugestywne. Wierzy�am w jego s�dy o �wiecie i ludziach, np. �e "wszyscy ludzie b�d� chcieli mi zaszkodzi�", �e inni (w tym ja) "s� wszystkiemu winni", �e "�ycie jest ci�kie" i �e "mo�na oszale� w tym domu". Z tym ostatnim stwierdzeniem zgadzam si� bez zastrze�e�. Ilekro� chcia�am wyrazi� sw�j sprzeciw, zza plec�w ojca dostrzega�am blady cie� mojej mamy, kt�ra prosi�a �ebym da�a spok�j, bo tata jest chory. Stara�am si� wi�c nie bra� jego s��w zbytnio do siebie. S�dzi�am, �e tata si� zmieni.
Moje �yczeniowe my�lenie sprawia�o, �e do 19 roku �ycia stara�am si� podejmowa� trud budowania z nim kawa�ka przestrzeni porozumienia. Kilka dni by�o dobrze, po czym on wszystko niszczy� i trzeba by�o zaczyna� od nowa. I w pewnym momencie przesta�am pr�bowa� i go usprawiedliwia�, nie mia�am na to si�y. Przesta�am wierzy�, ze kiedy� si� uda, �e go zmieni� i b�dzie normalny. Stwierdzi�am, �e skoro on jest w zachowaniu tak zmienny, to dla r�wnowagi - ja b�d� sta�a. Aby chroni� siebie wybra�am lodowat� rezerw�, kt�ra trwa do dzi�...
Od kilku lat tata zacz�� przyjmowa� lepsze, mocniejsze leki i sta� si� bardziej zno�ny. Jednak d�ugotrwa�y i niezno�ny spos�b bycia mojego taty odcisn�� trwa�e pi�tno na naszych relacjach. Nie porozumiewam si� z nim praktycznie wcale. Kiedy jest w kuchni, czekam a� wyjdzie i dopiero wtedy do niej wchodz�. M�wi� mu tylko czasem �e "wr�c� do domu za 4 godziny". Kiedy wo�a mnie uprzejmym "przyjdziesz tu natychmiast", czuj� jak niepohamowana z�o�� zalewa ca�e moje cia�o. Reaguj� tak nawet, gdy jest to obiektywnie neutralna sytuacja, bo przypominam sobie wszystkie z�e zdarzenia z jego udzia�em. Dziwi mnie, �e te emocje s� zawsze tak samo �wie�e i intensywne, pomimo �e odnosz� si� do do�� starych do�wiadcze� (np. sprzed paru miesi�cy). Od ojca w spos�b bezpo�redni mog�am si� dowiedzie� tylko, �e �le co� zrobi�am. Je�eli mia� mnie za cos pochwali�, to odbywa�o si� to okr�n� drog�, tzn. m�wi� mojej mamie, a moja mama mi.
Podsumowuj�c - w moim umy�le ojciec zawsze by� z�y. Nie by�o tak naprawd� tego dobrego taty. "Dobry tata" by� obecny rzadko, chwilowo i wzbudza� moj� podejrzliwo��.
Pami�tam, i� tata wielokrotnie powtarza� mi, �e "jestem nienormalna i nie rozwijam si� tak jak inne dzieci". Okaza�o si� to samospe�niaj�cym si� proroctwem. W sz�stej klasie podstaw�wki lekarz stwierdzi� u mnie �uszczyc� plackowat�, kt�ra w przysz�o�ci mia�a sta� si� dla mnie sporym problemem. Okaza�o si� �e naprawd� wygl�dam "jako� inaczej ni� inni". Tata skwitowa� to kr�tko: "a nie m�wi�em?"
Wspomnia�am wcze�niej, �e ojciec jest pierwszym m�czyzn� w �yciu c�rki, kt�ry teoretycznie powinien utwierdza� j� we w�asnej atrakcyjno�ci i kobieco�ci. Po�rednio od tego zale�y, czy b�dzie si� uwa�a�a za atrakcyjn� dla innych m�czyzn.
Kiedy dowiedzia�am si� o mojej chorobie, z pocz�tku mnie przeszkadza�a mi ona wcale. Mia�am oko�o 13 lat i by� to ledwo widoczny placek na wysoko�ci prawego kolana. W swojej naiwno�ci s�dzi�am, �e to samo "jako� przejdzie". Kiedy moje cia�o zacz�o dojrzewa�, choroba zacz�a si� rozwija� wraz z nim. Nie mog�am nosi� koszulek na rami�czkach ani kr�tkich spodni, gdy� wida� by�o na moim ciele bardzo nieestetyczne plamy. Czytelniku, je�li jeste� kobiet�, to zapewne zgodzisz si� ze mn�, �e wygl�d cia�a jest silnie zwi�zany z seksualno�ci� cz�owieka, a szczeg�lnie kobiety. To przecie� one wydaj� rocznie wiele pieni�dzy, aby mie� zadban� sk�r�. Ja maj�c takie w�a�nie schorzenie, czuj� si� raczej nieatrakcyjna i nie wyobra�am sobie, aby w takim stanie zobaczy� mnie jaki� m�czyzna (opr�cz lekarza, oczywi�cie). Zazdroszcz� szczerze kobietom, kt�re mog� chodzi� na pla�y w bikini itp.
Jak sprawa mojego wygl�du wi��e si� z moim ojcem? Ot�, tata zawsze dawa� mi do zrozumienia, �e je�li wykonam jak�� czynno��, to jej efekt mo�e by� tylko absolutnie dobry albo absolutnie niezadowalaj�cy. Nie ma �adnych stan�w po�rednich. Jest tylko biel i czer�. Z czasem przekszta�ci�o si� to u mnie w sk�onno�� do perfekcjonizmu. S�dzi�am, ze w ten spos�b zas�u�� na jego uznanie i mi�o��. Mojemu tacie zawsze podoba�y si� d�ugonogie i d�ugow�ose blondynki, tj. moja mama. Ja z wygl�du jestem do�� wiern� jej kopi�, z t� r�nic� �e moja mama nie ma �uszczycy. Nabra�am wi�c trwa�ego przekonania, ze skoro m�j ojciec lubi tylko perfekcyjne w wygl�dzie blondynki, to mnie by potencjalnie nie chcia�, z powodu mojego defektu. I oczywi�cie (jak to ja), zgeneralizowa�am t� my�l na ca�� populacj� m�czyzn. Brzmi to mniej wi�cej tak: "�aden facet nie b�dzie mnie chcia�, bo nie dorastam do jego wymaga�". Gdyby chodzi�o o jak�� spraw�, kt�r� �atwiej jest osi�gn��, np. nauczenie si� wspinaczki ska�kowej… Natomiast zmiana wygl�du mojej sk�ry wydawa�a mi si� nierealna, dlatego czu�am si� bezsilna. Nie by�o wa�ne to, �e m�czy�ni dawali mi wielokrotnie do zrozumienia, ze si� im podobam. �e jestem "ale lask� o super w�osach". "To pewnie studenci w�osoznawstwa" - my�la�am z�o�liwie i sz�am dalej. Ich komplementy do dzi� odbij� si� ode mnie bez �adnego echa. Przecie� nie wiedz�, jak� mam brzydk� sk�r�, gdy� zawsze by�am ubrana w d�ugie spodnie i bluzki z d�ugimi r�kawami. Nie by�o mowy o tym, �eby p�j�� do taty i powiedzie� mu o moich zmartwieniach. My�l�, �e kochaj�cy ojciec m�g�by mnie jako� pocieszy�. Szczere przyznanie si� do jakiej� s�abo�ci wobec mojego taty, zawsze oznacza�o poni�enie i s�owa "a ty co sobie my�la�a�, nie ma lekko".
Im d�u�ej zastanawia�am si� nad swoj� sk�r�, tym bardziej umacnia�am si� w przekonaniu, �e musz� jako� zmieni� jej wygl�d. Wierzy�am, �e w zaprocentuje w mojej przysz�o�ci i kontaktach z m�czyznami. Dzisiaj rozumiem, �e by�o to tylko zast�pczy problem. W�wczas jednak stwierdzi�am, �e jedynym ratunkiem dla mnie jest przeszczep sk�ry. Ze strachu przed dezaprobat� m�czyzn by�am gotowa zoperowa� si� i "przemeblowa�" swoje �ycie. Zrezygnowa� z niekt�rych innych marze� i plan�w. W ten spos�b udowodni�abym, �e jestem warta ich szacunku. Sp�dzi�am wiele czasu, my�l�c jak bardzo moje �ycie zmieni�oby si� po operacji. Nie chcia�am przyj�� do �wiadomo�ci, �e przeszczep sk�ry nie pomo�e w przypadku �uszczycy, gdy� jest to choroba zwi�zana z czynnikami immunologicznymi. Broni�am si� przed my�l�, �e wygl�d mo�e nigdy si� nie zmieni�. Kt�rej� nocy mia�am wa�ny sen. Pom�g� mi on zrozumie� nie tylko moje po�o�enie, ale i podj�� z czasem decyzj�, kt�r� uwa�am za najwa�niejsz� w swoim �yciu.
W kontek�cie planowanej operacji i problem�w w ojcem, sen niemal od razy wyda� mi si� zupe�nie czytelny. �mier�, kt�r� przesz�am we �nie, by�a duchowa. Chodzi�o o symboliczn� �mier� pewnych przekona� i sposobu spostrzegania siebie. Otrzyma�am nowe, silne cia�o, tak bardzo podobne do w�adczego Kapitana Hucka. Kiedy pozwoli�am mu do siebie podej�� (a raczej dopu�ci�am swoje m�skie impulsy), na niebie odby�o si� prawdziwe �wi�to. Wystrzelono w niebo fajerwerki, bo nareszcie spotka�am m�sk� cz�� swojej natury. Odczuwane przeze mnie napi�cie wynika�o z l�ku przed jej si��. Kiedy ju� jako Animus zesz�am do podziemi zamku (a raczej do sfery swojej nie�wiadomo�ci), spotka�am tam szar� posta�, kt�ra powiedzia�a mi o moim smutku. Z�agodzenie z�o�ci i stanowczo�ci natury Animusa odby�o si� poprzez uwolnienie spod warstwy z�o�ci skrywanego �alu. To by�y �zy, kt�re zebra�y si� w wannie. By�o to niezb�dne do tego, abym nie walczy�a ju� z ojcem staraj�c si� go zmieni� (jakby tego chcia� Kapitan Huck), ale wybaczy�. Po tym d�ugotrwa�ym procesie mia�am powr�ci� do �ycia poprzez przej�cie przez drzwi, czyli przez pewn� granic�. I bynajmniej nie mia�am zapomina� o m�skiej stanowczo�ci i dumie, kt�r� dosta�am od Hucka. On przecie�, jako m�czyzna z krwi i ko�ci, ucieszy� si� widz�c mnie w�a�nie tak�. Dowodem by� jego u�miech. Widocznie m�czyzna dobrze czuje si� gdy spotyka kobiet�, kt�ra nie jest kobieca totalnie, ale ma w sobie troch� m�czyzny. Aby jednak przej�� przez drzwi szybko i pewnie potrzebne by�y jeszcze czerwone buty. Czerwie� to dla mnie symbol kobieco�ci i rado�ci. Mog�aby te� oznacza� potrzeb� bezpiecze�stwa i ukorzenienia. Cie� powiedzia� mi, �e gdziekolwiek p�jd� i jak�kolwiek decyzj� podejm� (przej�cie przez pr�g jako podj�cie decyzji, rodzaj transgresji), mam to bezpiecze�stwo w sobie (tutaj jako symbol but�w).
Sen ten pokaza� mi pewne mo�liwo�ci i ich potencjalne skutki. Da� og�lne wskaz�wki, kt�re mog�am uszczeg�owi� i wykorzysta�.
Po tym �nie postanowi�am wi�c, �e nie b�d� poddawa� si� brutalnej operacji plastycznej, kt�ra mia�aby podnie�� moj� warto�� w oczach ojca i innych m�czyzn. Dopiero od tego momentu zrozumia�am, �e to jak� mam warto�� zale�y g��wnie od mojego stosunku do samej siebie.
Pomys� wprowadzenia pozytywnych zmian w moim �yciu, zacz�� rozwija� si� nie�mia�o, ale konsekwentnie. Okaza�o si� te�, �e ze wzgl�du na d�ugotrwa�e z�e do�wiadczenia w kontakcie z ojcem, nie b�dzie to takie proste... W drugim artykule przedstawiam bilans ich skutk�w oraz m�j spos�b poradzenia sobie z tymi problemami.


Zaw�d psycholog. Regulacje prawne i etyka zawodowa
Przekle�stwo perfekcjonizmu. Dlaczego idealnie nie zawsze oznacza najlepiej
Komunikacja niewerbalna. Autoprezentacja, relacje, mowa cia�a
Najwybitniejsze kobiety w psychologii XX wieku
Zrozumie� dziecko wykorzystywane seksualnie
B�D� NAJLEPSZ� WERSJ� SIEBIE
I �YLI D�UGO I SZCZʦLIWIE. Jak zbudowa� zwi�zek idealny?
DIAGNOZA W SOCJOTERAPII. Uj�cie psychodynamiczne
PEDOFILIA. 30 wywiad�w z pedofilami
W PU�APCE MY�LI Jak skutecznie poradzi� sobie z depresj�, stresem i l�kiem
Nie�mia�o��. Zmie� my�lenie i odwa� si� by� sob�
Zaburzenia psychosomatyczne w uj�ciu terapeutycznym
TEST DO BADANIA ROZUMIENIA MOWY U DZIECI I DOROS�YCH
Wszelkie prawa zastrze�one © Copyright 2001/2020 Psychotekst.pl - Psychotekst.com