

Asia. 27 lat. Drobna blondynka. Wr�cz eteryczna. Wygl�da na oddzielon� od �wiata jak�� niewidzialn�, ale wyra�nie wyczuwaln� barier�. Jakby tworzy�a wok� siebie swoist� stref� bezpiecze�stwa. M�wi, �e kontakty z innymi tak wiele razy j� zrani�y, �e woli nie ryzykowa�. Ale samotno�� doskwiera. Cho� - o ironio - jest jej jedynym wiernym towarzyszem. Stale i nieprzerwanie obecnym w jej �yciu. W przeciwie�stwie do ludzi, kt�rzy przychodz� i odchodz�, pojawiaj� si� i znikaj�, nigdy nie zagrzewaj� miejsca na d�u�ej.
Wspomina, �e zacz�o si� w dzieci�stwie. �mieje si� smutno, �e to takie stereotypowe. Opowiada o "niby normalnym domu", w kt�rym nie brakowa�o niczego opr�cz ciep�a. Opr�cz poczucia bycia nawet nie kochanym, ale cho� zauwa�anym. Tak naprawd�. W ca�ej swojej istocie. Wspomina, �e kiedy� pr�bowa�a si� buntowa�, krzycze�, co� udowadnia�. Chcia�a g�o�no i w zauwa�alny dla rodzic�w spos�b zaznaczy� swoj� egzystencj�. Pokaza�, �e istnieje. Nie podzia�a�o. Stwierdzi�a, �e nie warto si� stara�, m�czy�. Wycofa�a si� zrezygnowana. Zamkn�a si� w czterech �cianach swojego pokoju.
Pod koniec liceum pozna�a ch�opaka. Nie potrafi�a uwierzy� w swoje szcz�cie. Kiedy w ko�cu jej obawy, �e odejdzie, zostawi, porzuci, przejrzy na oczy ucich�y i tylko tli�y si� niewyra�nie gdzie� w zakamarkach duszy - sta�o si�! Zdradzi�. Nawet nie przeprasza�. Wtedy spr�bowa�a po raz pierwszy. Widok jej intensywnego koloru, jej zapach dzia�a� niemal odurzaj�co. Krew. S�ysza�a jak kapie. Jej jednostajny d�wi�k koi�. B�l fizyczny by� bod�cem, kt�rego potrzebowa�a. By� czym� tak wyrazistym w jej md�ym i straconym �yciu. Pozwala� zapomnie� jak boli zdrada i samotno��. Z czasem nacinanie sk�ry by�o ju� niezb�dne. Jak powietrze. Jak tlen. Jak woda. Sta�o si� jedynym sposobem na �ycie. Jedynym, kt�ry potrafi�a realizowa�. Czym� co pozwala funkcjonowa�, pracowa�, je�� i spa�.
Psycholog? - A po co psycholog? Tak jest dobrze. Tak jest bezpiecznie. Nie chce ryzykowa� utraty w�t�ej r�wnowagi. Nie trzeba niczego zmienia�.
Widz� bardzo atrakcyjn� dziewczyn�. S�ysz� jej pewny, d�wi�czny g�os. Zazdroszcz� jej pe�nych, kobiecych kszta�t�w, pi�knych d�oni i zachmurzonych oczu. Nawet imi� ma wyj�tkowe. Lila. Lilka. Studentka prawa. Jedna z najlepszych na roku, cho� pewnie obrazi�aby si�, gdyby to przeczyta�a, dlatego napisz� - najlepsza na roku.
Zawsze i we wszystkim by�a �wietna. Twierdzi, �e to rodzinne. W jej domu albo by�o si� najlepszym, albo by�o si� nikim. Trzeba przecie� zas�u�y� na uznanie. Na mi�o��. Od kiedy pami�ta by�a prymusk�. Wygrywa�a wszelkie mo�liwe konkursy. Trenowa�a szermierk�, uczy�a si� j�zyk�w. Ledwo znajdowa�a czas dla znajomych.
Pami�ta jedno zdarzenie. Dla niej decyduj�ce. M�wi, �e to by�o jak zderzenie si� ze �cian�. �ciana pozosta�a nienaruszona, a ona sko�czy�a ca�a poobijana. Wr�ci�a do domu po olimpiadzie z historii. By�a z siebie dumna. Powiedzia�a tacie, �e zaj�a drugie miejsce. Czeka�a na gratulacje. Ojciec po chwili milczenia powiedzia� powa�nie - Drugie? Ale dlaczego nie pierwsze? Koniec rozmowy. Poczu�a si� tak, jakby kto� j� spoliczkowa�. Od tego momentu wiedzia�a, �e nie mo�e si� zadowala� byle czym. Stwierdzi�a, �e musi si� ukara�. Ostra dieta. Nie jedzenie okaza�o si� jednak z�ym pomys�em, bo nie mia�a na nic si�y. Postanowi�a si� pilnowa�. Nie nawali� wi�cej. Zawsze wygrywa�. Udawa�o si�. Do pewnego momentu...
Na li�cie przyj�� na studia nie by�a pierwsza. Dok�adnie pami�ta swoje nazwisko obok numeru 6. Szok. Wstyd. Skurcz w dole brzucha. By�a na siebie w�ciek�a. Mia�a ochot� krzycze�. Nie cieszy�a si� z przyj�cia na wymarzone studia, bo jak tu si� cieszy�? Pora�ka. Gor�czkowo zastanawia�a si� jak� kar� sobie wymierzy�. Nie mog�o to by� byle co - jakie� dziecinne nie jedzenie czy nie p�j�cie do kina. Wieczorem siedz�c w �azience znalaz�a no�yczki. Pod��y�a za impulsem. M�wi, �e piek�cy b�l p�yn�cy z ci�tych ud by� tym, czego szuka�a. Zap�at� za g�upot�. Za wstyd, kt�rego sobie narobi�a. Przynosi� ulg�. By� wsp�mierny do jej winy. Zadowoli�a si� takim rozwi�zaniem. Do dzi� powtarza nacinanie za ka�dym razem, gdy uzna, �e ponios�a kl�sk�. Blizny przypominaj� jej, �e musi si� stale pilnowa�. Nieustannie by� gotowa, najlepsza.
Czy kto� j� kocha, docenia? Nie. Na razie nie ma jeszcze za co. Najpierw musi przecie� co� osi�gn��.
Dziewczyna, z kt�r� rozmawiam ma bardzo smutne oczy. Mimo to stale si� u�miecha i sprawia wra�enie zadowolonej. Ma racj� - �wietnie umie robi� dobr� min� do z�ej gry. M�wi, �e od dziecka si� w tym specjalizuje. Jedna z niewielu rzeczy, za kt�re mog�aby dosta� medal. Ada jest atrakcyjna. Starannie ubrana. Nosi sztuczne paznokcie, bo naturalne gryz�a do krwi. Inne rany s� na szcz�cie zakryte ubraniem. Na szcz�cie, bo pozory to przecie� podstawa.
Jej ojciec zmar�, gdy by�a ma�� dziewczynk�. Matka by�a wiecznie zapracowana. Kocha�a c�rk�, ale nie mia�a czasu tego okazywa�. Ada jest pod wra�eniem urody mamy. M�wi, �e by�a i nadal jest pi�kna. Poza tym wszystko co robi wychodzi jej doskonale. No mo�e poza Ad�, ale to ju� Ady wina. Czy rozmawia z matk�? Rozmawia - o uczelni, o pogodzie, o znajomych i o programie telewizyjnym. O sobie czasami te�. Ale nie o prawdziwej sobie. Nie chce rani� matki tym, jak� jest naprawd�. Matka nadal nie ma na to czasu. A �e jej dziecko nie wysz�o - tym Ada nie chce jej obarcza�.
Po chwili m�wienia o niczym, po kilkuminutowym zagadywaniu ciszy Ada m�wi - nienawidz� siebie. Widzi zdziwienie w moich oczach. Jakby chc�c zaradzi� mojemu niedowierzaniu zaczyna opowiada�. Robi to szybko i zapalczywie. Nienawidzi siebie od zawsze. Od kiedy pami�ta. Swojego okropnego cia�a. Swojego obrzydliwego brzucha. Tego, �e jest taka g�upia. Taka pospolita w por�wnaniu do doskona�ej matki. Musi udawa�, �e jest w porz�dku. W ko�cu nie chce przynie�� matce wstydu. Ale w zaciszu swoich czterech �cian nie mo�e siebie znie��. Nie mo�e by� sama ze sob�. Nie pami�ta ju� kiedy poci�a si� po raz pierwszy. Wie natomiast, �e by�a wtedy z siebie dumna. Po raz pierwszy w �yciu. Odwa�y�a si� - mimo b�lu - zrobi� ze sob� porz�dek. Da�a sobie to, na co zas�ugiwa�a.
Dzi� jej cia�o pokryte jest bliznami. Ramiona, przedramiona, brzuch, uda. Niedawno zobaczy� to pewien ch�opak. Wymy�li�a jak�� historyjk� o chorobie z dzieci�stwa. Uwierzy�. Chcia� uwierzy�. Wie, �e nie powinna nikogo dopuszcza� blisko siebie. Ten ch�opak by� wyj�tkiem. Tylko jednorazowym. To si� ju� nie powt�rzy. Dlaczego nie mo�e by� z kim� blisko? Bo pr�dzej czy p�niej wyjdzie na jaw, jaka jest beznadziejna. Oszcz�dza czas.
By�a kiedy� u psychologa. Ten przera�ony jej bliznami zacz�� co� krzycze�. �e jak tak mo�e, dlaczego i po co? Czy oszala�a? Twierdzi, �e ta jedna wizyta na razie jej wystarczy.
Czego jej �yczy�? Jak najmniej czasu z sam� sob�.
S�ysz� stukot jej obcas�w gdy odchodzi. Nawet ten d�wi�k w jej wykonaniu wydaje mi si� bezgranicznie smutny...
Samookaleczanie si� wcale nie jest problemem odleg�ym i rzadko spotykanym. Dotyczy a� oko�o 5% spo�eczno�ci studenckiej, a w szko�ach gimnazjalnych czy ponadgimnazjalnych mo�na si� z nim zetkn�� jeszcze cz�ciej. Mimo to, uszkadzanie w�asnego cia�a jest tematem tabu, a w takiej sytuacji jeszcze trudniej poprosi� o pomoc.
Przyczyny samookalecze� s� r�ne. Ci, kt�rzy to robi� podaj� r�ne powody - �eby poradzi� sobie z negatywnymi emocjami, �eby uzyska� z�udzenie poczucia kontroli nad w�asnym �yciem, �eby wci�� na nowo prze�ywa� cierpienie zwi�zane pierwotnie z innym urazem czy �eby ukara� si� za jakie� przewinienia. Najwa�niejsze jest jednak to, �e wyst�powanie opisywanych tu zachowa� zawsze wi��e si� ogromnym cierpieniem i b�lem - nie tylko fizycznym, ale przede wszystkim psychicznym. Wyobra� sobie, jak bardzo trzeba sob� pogardza�, nie lubi� siebie, wr�cz nienawidzi� i jak samotnym i opuszczonym si� czu�, �eby posun�� si� do kaleczenia w�asnego cia�a. Cia�o zaczyna wtedy przypomina� poranion� dusz�.
Przy pomocy powy�szych opowiada� chcia�am pokaza�, �e problem samookaleczania dotyka� mo�e bardzo r�nych os�b, kt�re, jak mog�oby si� wydawa�, w codziennym �yciu funkcjonuj� dobrze, a nawet bardzo dobrze. Ucz� si�, pracuj�, spotykaj� ze znajomymi, ciesz� i wzruszaj�. Nie jest to jest jednak ani ca�a, ani jedyna prawda o tych osobach. Pod zewn�trzn� pow�ok�, kt�r� tutaj jest ubranie, kryje si� inna, smutna prawda.


Zaw�d psycholog. Regulacje prawne i etyka zawodowa
Przekle�stwo perfekcjonizmu. Dlaczego idealnie nie zawsze oznacza najlepiej
Komunikacja niewerbalna. Autoprezentacja, relacje, mowa cia�a
Najwybitniejsze kobiety w psychologii XX wieku
Zrozumie� dziecko wykorzystywane seksualnie
B�D� NAJLEPSZ� WERSJ� SIEBIE
I �YLI D�UGO I SZCZʦLIWIE. Jak zbudowa� zwi�zek idealny?
DIAGNOZA W SOCJOTERAPII. Uj�cie psychodynamiczne
PEDOFILIA. 30 wywiad�w z pedofilami
W PU�APCE MY�LI Jak skutecznie poradzi� sobie z depresj�, stresem i l�kiem
Nie�mia�o��. Zmie� my�lenie i odwa� si� by� sob�
Zaburzenia psychosomatyczne w uj�ciu terapeutycznym
TEST DO BADANIA ROZUMIENIA MOWY U DZIECI I DOROS�YCH
Wszelkie prawa zastrze�one © Copyright 2001/2020 Psychotekst.pl - Psychotekst.com