

Przez sze�� lat �y�am w symbiotycznym zwi�zku z bulimi�. Na �amach tego portalu internetowego chcia�abym opowiedzie� Wam, drodzy czytelnicy, histori� mojej choroby psychicznej oraz wzbogaci� j� ilustracjami ze sn�w...
Mam szesna�cie lat. Rodzice maj� sklep spo�ywczy. Tato co wiecz�r przywozi du�o dobrego jedzenia. Zaczynaj� si� wieczorne napady ob�arstwa. Jem coraz wi�cej i coraz cz�ciej. Boj� si�, �e przytyj� - przecie� tak du�o jem wieczorami! Zaczynaj� si� wymioty. Na pocz�tku wymiotuj� raz w tygodniu, potem dwa, trzy, cztery. W kulminacyjnym punkcie mojej choroby siedem, czasem dziewi�� razy dziennie! Trac� kontrol�. Przestaj� chodzi� do szko�y, spotyka� si� ze znajomymi, gra� w kosza... Trac� siebie, jest tylko bulimia.
Pami�tam bardzo wyra�nie sny z tamtego okresu. To by�y koszmary. �ni�am, �e jestem sama w swoim domu. Nie ma nikogo a wszystko wok� dzieje si� samo. Meble same si� poruszaj�. Telewizor sam si� w��cza i wy��cza, podobnie jak �wiat�o i radio. Drzwi si� otwieraj� i zamykaj�, same z siebie, okna i szafki te�. Nie wiem co si� dzieje, nad niczym nie panuj�. M�j dom �yje swoim w�asnym �yciem. Pojawia si� r�wnie� jaka� bli�ej nieokre�lona, niewidzialna si�a. Nazywam j� energi�. Jest przejrzysta, bardzo silna i bezkszta�tna. To czysta energia, przed kt�r� pr�buj� ucie�. Kiedy mnie dopada - a dopada mnie zawsze - wchodzi we mnie i budzi. Za ka�dym razem. Takie koszmary mam co noc.
Przez d�ugi czas �udz� si�, �e sama sobie ze wszystkim poradz�. Obiecuj� sobie, �e od jutra, �e to ju� ostatnia uczta - libacja �arciowa. Jak alkoholik. Nie radz� sobie. Wiem to, ale sama wiedza to przecie� za ma�o. Czas mija. B�d�c ju� na studiach we Wroc�awiu poznaj� ch�opaka. To przy nim zaczynam naprawd� walczy� z chorob�. Jest to chyba najtrudniejszy okres w moim �yciu i chyba ju� nic ci�szego mnie nie spotka - tak my�l�. Ale co si� dzieje? Ot� zaczynam wariowa�.... z l�ku. �wiat wewn�trzny miesza mi si� z zewn�trznym. Nie wiem czy to, co s�ysz� i widz�, jest prawdziwe czy nie. Mam wra�enie, �e ludzie m�wi� jedno a ja rozumiem drugie, �e m�wi� jakim� zaszyfrowanym j�zykiem, �e znaj� moje my�li, �e ka�dy je zna, bo przecie� lec� w radiu, telewizji... W tym czasie �ycie na jawie miesza mi si� ze snem a sen z �yciem na jawie. Nieustannie atakuj� mnie r�ne wyobra�enia, obrazy senne pochodz�ce z mojej nie�wiadomo�ci. Jeden z nich przychodzi do mnie bardzo spontanicznie w momencie, gdy czuj�c si� nienajlepiej i cierpi�c z powodu bodaj�e przejedzenia k�ad� si� na brzuchu twarz� do poduszki. Wyobra�enie to jest jak migawka, b�y�ni�cie fleszem. Widz� siebie w piekle. Barwy s� intensywnie czerwone, wszystko p�onie, czuj� niesamowit� moc niszcz�ca. W tym samym momencie z niebywa�� si�� docieraj� do mnie s�owa: piek�o to miejsce, kt�re sam sobie tworzysz... Wydarzenie to staje si� pot�n� motywacj� do zmian. Wiem, �e �wiat w kt�rym �yj� jest piek�em i wiem, �e to tylko ode mnie zale�y czy tak pozostanie czy nie, mam tego du�� �wiadomo��. Jednak�e walka z w�asnym piek�em jest bardzo trudna. Ca�y czas pope�niam ten sam podstawowy b��d - od jutra. Z czasem zaczynam sobie u�wiadamia�, �e to nie t�dy droga, �e od jutra jest iluzj� i to nie do przeskoczenia. Pojawia si� sen, taki oto:
Objadam si�. Jem i jem, du�o za du�o. Kiedy ko�cz� jest mi �le, bardzo �le. Id� jak�� ulic�. Jest p�mrok - granat przeplata si� z czerni�. Najch�tniej to bym to wszystko zwymiotowa�a, tak by by�o naj�atwiej, najszybciej, najpro�ciej, bezbole�nie. Ale nie, to nie t�dy droga - je�eli zwymiotuj�, nie przerw� b��dnego ko�a. Id� wi�c dalej i cierpi� z przejedzenia - brzuch mi p�ka. Trudno - my�l�. Chcia�am? Wybra�am? Konsekwencja. Przejedzona z brzuchem jak kobieta w ci��y id� dalej, a� do przebudzenia...
Budz� si� i czuj� niesamowit� fascynacj� oraz podniecenie w zwi�zku z tym co ten sen mi daje. My�l, kt�ra dojrzewa we mnie ju� od jakiego� czasu, we �nie znajduje swoje urzeczywistnienie. Nie wymiotowa� po przejedzeniu By� konsekwentnym. Utyj�? Trudno. Moje �ycie jest wi�cej warte ani�eli moja sylwetka. To oczywiste!
K�ad� wszystko na jedn� kart� - je�eli si� przejem, nie wymiotuj�, m�cz� si�, cierpi�, jestem z�a, w�ciek�a. Ale nie wymiotuj�. To dzia�a. Coraz rzadziej si� przejadam, bo teraz boj� si� konsekwencji. Nie chc� czu� si� �le i przez ca�y dzie� le�e� z p�kaj�cym brzuchem w ��ku, bo przecie� takie ilo�ci jedzenia trawi� przez dobrych kilkana�cie godzin. Oczywi�cie nie zawsze mi si� to udaje. To �mudny, d�ugotrwa�y proces. Za ka�dym razem kiedy my�l�, �e jest ju� dobrze, �ycie pokazuje mi, �e si� myl�. Jednak�e wa�ne jest to, �e ju� wiem, czuj�, mam �wiadomo�� drogi z�ej i drogi dobrej. Czuj�, kiedy id� w�a�ciw� drog� a kiedy z niej zbaczam. Moje sny r�wnie� mnie o tym informuj�. W pewnym sensie jestem nawet w stanie je przewidzie� jak ten oto koszmar, kt�ry przy�ni� mi si� po wyj�tkowo grzesznym dniu:
Przegl�dam fragmenty gazet, jeden po drugim, bior� i odk�adam na bok. Dochodz� do ostatniego, na kt�rym to �ysa, wychudzona posta� koloru sinoniebieskiego o wyj�tkowo pustych, szarych oczach wpatruje si� prosto we mnie. Na d�oniach trzyma ma�e zawini�tko - noworodka. Pod ilustracj� widnieje napis: Ona ju� nie �yje.
Budz� si� przera�ona w �rodku nocy. Nie mog� przesta� widzie� tych pustych oczu, s� wsz�dzie, s� we mnie, s� mn�, zabi�am swoj� ma�� c�reczk�, swoj� ma�� dziewczynk�, siebie.
Inny sen z tej serii pokazuje mi moj� matk�, bardzo strudzon�, zm�czon� i... ca�� w wymiocinach.
Te obrazy i prze�ycia senne pomagaj� mi w walce z chorob�. U�wiadamiaj� mi z niezwyk�� intensywno�ci� moj� rzeczywist� sytuacj�. Tu nie ma miejsca na fa�sz, ob�ud� i samooszukanie - to bardzo wa�ne.
Z czasem prze�amuj� l�k i coraz cz�ciej konfrontuj� si� z �yciem, z prostymi wyzwaniami dnia codziennego. Nieod��cznie towarzyszy mi przy tym pewna buddyjska przypowie��, brzmi�ca mniej wi�cej tak: Do drzwi puka l�k, gospodarz otwiera a tam pusto. Moja ulubiona.
Zmiany w �yciu znajduj� r�wnie� odzwierciedlenie w snach. Motywem przewodnim s� teraz upadki z wysoko�ci i... mi�kkie l�dowanie. Zupe�nie jak w �yciu. Na usta ci�nie si� przys�owie: nie taki diabe� starszny, jak go maluj�.
To, co jeszcze bardzo mi pomaga, to wiara. Wiara w �ycie w�a�nie, w jego SENS, wiara w siebie - to bardzo, bardzo, bardzo wa�ne - my�l�, �e kluczowe. Naprawd�, warto wierzy�. Dzi�ki temu, �e wierz�, �ycie, pewno�� siebie, odwaga - to wszystko powoli do mnie wraca.
Z czasem fajnych sn�w jest coraz wi�cej. Na koniec i pocz�tek zarazem, chcia�abym przytoczy� w�a�nie jeden z tych sn�w. W moim odczuciu jest on bardzo �yciodajny. My�l�, �e stanowi r�wnie� dobre podsumowanie przemian, jakie we mnie zachodz�:
Jest pi�kny, bardzo jasny, s�oneczny dzie�. Ma�y ch�opczyk, bardzo radosny i szcz�liwy, biegnie poln� drog�. Jego bieg to radosne, nie�pieszne podskoki. On sam wygl�da jakby cieszy� si� z wygranej, jest jak m�ody b�g, jak Apollo. Na �ydkach ma fascynuj�ce tatua�e - czerwone ko�a i okr�gi. Ch�opiec goni kamyczek. Jest to malutki kamyczek, kt�ry znajduje si� na ko�cu drogi, gdzie� w oddali.


Zaw�d psycholog. Regulacje prawne i etyka zawodowa
Przekle�stwo perfekcjonizmu. Dlaczego idealnie nie zawsze oznacza najlepiej
Komunikacja niewerbalna. Autoprezentacja, relacje, mowa cia�a
Najwybitniejsze kobiety w psychologii XX wieku
Zrozumie� dziecko wykorzystywane seksualnie
B�D� NAJLEPSZ� WERSJ� SIEBIE
I �YLI D�UGO I SZCZʦLIWIE. Jak zbudowa� zwi�zek idealny?
DIAGNOZA W SOCJOTERAPII. Uj�cie psychodynamiczne
PEDOFILIA. 30 wywiad�w z pedofilami
W PU�APCE MY�LI Jak skutecznie poradzi� sobie z depresj�, stresem i l�kiem
Nie�mia�o��. Zmie� my�lenie i odwa� si� by� sob�
Zaburzenia psychosomatyczne w uj�ciu terapeutycznym
TEST DO BADANIA ROZUMIENIA MOWY U DZIECI I DOROS�YCH
Wszelkie prawa zastrze�one © Copyright 2001/2020 Psychotekst.pl - Psychotekst.com