

Rozmowa o mediacji w rozwodzie.
Prosz� o wszystko pyta� �mia�o, teraz to tylko wspomnienia... Nie chc� wchodzi� w szczeg�y sprawy. Sta�o si�. Ka�dy pope�nia r�ne b��dy. I nagle wsp�lne marzenia, plany, perspektywy na przysz�o�� daj� miejsce oskar�eniom, k��tniom, egoizmowi. Nie s�dzi�em, �e mi si� to mo�e przydarzy�. Czu�em ogromny �al. Przed chwil� mia�em rodzin�, a teraz czeka mnie samotno�� - my�la�em. Moja samotno�� by�a jednak taka inna, taka nieca�kowita, bo przecie� jest m�j syn Bartek. Jestem rodzicem, ojcem. Strasznie si� ba�em, �e przestan� nim by�. Bo w�a�nie przestawa�em by� m�em…(cisza). Rozpad mojego ma��e�stwa by� ju� oczywisty, zastanawia�em si� wi�c, jak za�atwi� sprawy formalne. W Polsce trudno jest by� rozwodz�cym si� ojcem. Naprawd�. Bardzo trudno by�o mi znale�� wsparcie. Wsz�dzie tylko oskar�enia. Ocena z g�ry- moja wina. Jakby wiedzia�em, �e prawo do opieki s�d przyzna Marcie, mojej �onie, bo przecie� takie s� statystyki. Obawia�em si� jednak, �e kontakty z synem uregulowane zostan� tak, �e stan� si� ojcem na odleg�o��, niedzielnym go�ciem, jakim� duchem, fikcj� na papierze dla mojego syna. Przecie� cz�sto tak w�a�nie si� dzieje. Formalno�ci nie napawa�y mnie optymizmem.
To by� koszmar. Zupe�nie niepodobny do tego co opisuj� kolorowe gazety czy ameryka�skie filmy. Ci�g�e podpisywanie czego�, wysy�anie wniosk�w o nadanie terminu, op�aty s�dowe, pytania, co si� dzieje w sprawie, po czym znowu czekanie miesi�cami na odpowied�. Czas up�yn��, zwrot pozwu, oczywi�cie oficjalny tryb, wezwanie do uzupe�nienia i tak w k�ko. Kolejne wnioski, odroczenia, naginanie fakt�w, dochodzenie w szczeg�ach... I mo�e wstyd to przyzna�, ale odwo�ania sta�y si� moj� broni�, punktem zaczepu, mo�liwo�ci� przed�u�enia sprawy i op�nienia konsekwencji. Upokarzaj�ce. I tak ponad rok. Kompletnie nie potrafili�my doj�� do �adu. A� pewnego dnia dostali�my skierowanie z s�du do mediacji.
Pierwsze spotkanie przebiega�o w bardzo nerwowej atmosferze. Przyjemny, schludny pok�j, st�, trzy krzes�a. My dwoje i mediator. Pocz�tkowo mia�em obawy, czy b�dziemy w og�le w stanie usi��� obok siebie. My�la�em te�, �e to mo�e jaka� forma terapii b�dzie, ale nie. Bez wnikania w przesz�o��, konkretnie i na temat. Nie oby�o si� jednak bez wzajemnych oskar�e�, wyzwisk oraz wypominania osobistych �ali. Nawet takich b�ahych, pozornie nieistotnych. Chyba ma�o brakowa�o do otwartej walki na no�e (nerwowy u�miech). Chcia�em ju� w z�o�ci wyj��, a mia�em takie prawo, bo mediacja jest dobrowolna. Spotkanie nie zosta�o przerwane tylko dzi�ki mediatorowi. Bardzo kompetentna osoba, cierpliwie, ale konsekwentnie naprowadza�a nasza rozmow� na omawiane sprawy. Taki drogowskaz.
Tak naprawd� bardzo r�ne. Rozmawiali�my g��wnie o sprawach naszego syna. Szukali�my wsp�lnego stanowiska dla jego potrzeb. Z pomoc� mediatora ustalili�my tzw.” plan opieki rodzicielskiej”. Uzgadniali�my szereg spraw: od bardziej oczywistych - miejsce zamieszkania Bartka, harmonogram i zasady spotka� (jak cz�sto, gdzie, w jakie dni), alimenty (wysoko��, spos�b p�atno�ci, koszty utrzymania), sp�dzanie ferii, wakacji czy �wi�t; do bardziej szczeg�owych - odrabianie lekcji, leczenie czy wywiad�wki. Prosz� spojrze� na swoje �ycie codzienne. Kwestii problematycznych pewnie te� nie brakuje. Kiedy na �wiecie jest jeszcze dziecko, ich ilo�� jedynie wzrasta.
Teraz gdy na to patrz�, to bardzo smutne, �e niby doro�li ludzie, a nie potrafi� si� dogada�. Kiedy� byli�my przecie� rodzin�, ale wtedy...(cisza)...frustracja, bezsilno��, stres, presja.... Podejrzewam, �e w tym po�piechu i emocjach zapomnieliby�my o wielu z tych spraw. To s� szczeg�y ma�o zauwa�ane na co dzie�, ale mog� by� z pewno�ci� zapalnikiem w k��tni. Mediator kontroluj�c nasze emocje w rozmowie, zadaj�c konkretne, trafne pytania zmusza� nas do my�lenia.
Nie! Mediator niczego nie ocenia. W mediacji nie ma wa�niejszych racji, obwinianych, oskar�onych. Najwa�niejsze jest rozwi�zanie, pomys�y na rozwi�zanie. Mediator to osoba bezstronna. Nie m�wi co b�dzie lepsze. Nie ma nad nami w�adzy.
Mediator to osoba, kt�ra kontroluje rozmow�. Mam tu na my�li czuwanie nad naszym zachowaniem, kolejno�ci� m�wienia itp. To taki bufor w konflikcie. W�a�ciwie p�niej mia�em wra�enie, �e przestawa� by� potrzebny. Potrafili�my rozmawia� sami.
Wyb�r. Mediacja pozwoli�a nam zadecydowa� o swoim �yciu, dokona� wsp�lnych wybor�w i rozwi�za� w�asne sprawy. Nasz mediator pokaza� nam, �e jeste�my w stanie sami stanowi� o sobie. To nie s�d wie lepiej, ale my. Nie b�dziemy musieli jedynie pos�usznie wykonywa� polece�, a przecie� tak wygl�da w�adza s�du. Nasze porozumienie nabra�o mocy prawnej, bo s�dzia wszystko zaakceptowa�. Ma ono tak� sam� moc prawn� co wyrok s�du. Gdybym wcze�niej wiedzia� czym jest mediacja, pewnie szybciej skorzysta�bym z niej.
Gdybym wcze�niej wiedzia� na czym polega mediacja, zaproponowa�bym sam takie rozwi�zanie, nie czekaj�c na decyzj� s�du. Mieliby�my szans� unikn�� straty czasu, pieni�dzy, a przede wszystkim wyczerpuj�cego koszmaru na sali s�dowej. Jestem przekonany o s�uszno�ci tych spotka�. W trakcie u�wiadomi�em sobie, �e Bartek sta� si� tak naprawd� ofiar� naszego konfliktu. Paradoksalnie, bo przecie� teoretycznie dla jego dobra ze sob� walczyli�my. Zapomnieli�my, �e nasz syn przegrywa najbardziej. A przecie� kochamy nasze dziecko! Pok�j mediatora sta� si� takim miejscem "cz�owiecze�stwa" w ca�ym tym bagnie (�miech).
Mogli�my w ko�cu porozmawia� bez krzyku i by� kto�, kto czuwa� nad t� rozmow�. Mog�em powiedzie� o tym, co mnie boli, wzrusza, co martwi, czego si� boj�, co jest dla mnie wa�ne i mog�em to samo us�ysze� od Marty. Zdumiewaj�ce by�o zobaczy� potrzeby drugiej strony, zobaczy� �e ta osoba w og�le MA potrzeby. Zobaczy� co� wi�cej ni� tylko czubek swojego nosa. Mediator pom�g� nam skupi� si� na Bartku i jego przysz�o�ci. Mo�e to �miesznie zabrzmi, ale to by�o nieprawdopodobne odkrycie, �e chcemy dla naszego syna podobnych rzeczy. Mogli�my znowu wsp�lnie planowa�. W wyniku mediacji podpisali�my dwa porozumienia: o opiece nad dzieckiem oraz o podziale maj�tku. Dzi�ki tym porozumieniom nasza ostatnia sprawa rozwodowa trwa�a kilkana�cie minut dos�ownie. Szok! Wszystko by�o dla nas zrozumia�e, wi�c odby�o si� bez stresu, adwokat�w, emocji. A mieli�my dok�adnie pi�� spotka� mediacji, po dwie godziny.
Niesamowite, prawda? Tyle straconych miesi�cy…(westchnienie). Przyznaj�, �e nie by�o �atwo, ale naprawd� warto pr�bowa�. Te kilka dni by�o jak rewolucja. Nie za�atwi�y wszystkiego, ale sta�y si� punktem wyj�cia do przysz�o�ci. Dzi�ki temu siedz� tu dzi� z Pani� i potrafi� o tym wszystkim spokojnie rozmawia�. Wiem, �e musz� na nowo zorganizowa� sobie �ycie, ale ju� si� nie boj�. Dosta�em szans� nadal by� ojcem i zamierzam j� wykorzysta� najlepiej jak potrafi�. Mam pewno��, �e b�d� tat� zawsze...


Zaw�d psycholog. Regulacje prawne i etyka zawodowa
Przekle�stwo perfekcjonizmu. Dlaczego idealnie nie zawsze oznacza najlepiej
Komunikacja niewerbalna. Autoprezentacja, relacje, mowa cia�a
Najwybitniejsze kobiety w psychologii XX wieku
Zrozumie� dziecko wykorzystywane seksualnie
B�D� NAJLEPSZ� WERSJ� SIEBIE
I �YLI D�UGO I SZCZʦLIWIE. Jak zbudowa� zwi�zek idealny?
DIAGNOZA W SOCJOTERAPII. Uj�cie psychodynamiczne
PEDOFILIA. 30 wywiad�w z pedofilami
W PU�APCE MY�LI Jak skutecznie poradzi� sobie z depresj�, stresem i l�kiem
Nie�mia�o��. Zmie� my�lenie i odwa� si� by� sob�
Zaburzenia psychosomatyczne w uj�ciu terapeutycznym
TEST DO BADANIA ROZUMIENIA MOWY U DZIECI I DOROS�YCH
Wszelkie prawa zastrze�one © Copyright 2001/2020 Psychotekst.pl - Psychotekst.com