

Samob�jca, zanim targnie si� na swoje �ycie, najcz�ciej daje zna� o swoich zamiarach. Jedni m�wi� wprost, inni w spos�b po�redni. Mog� rozdawa� swoje rzeczy, pisa� listy po�egnalne. Ludzie nie dowierzaj�, bo panuje mit, �e kto m�wi o samob�jstwie, ten go nie pope�ni.
Czasami sygna� jest tak zawoalowany, �e jego sens nie dociera do adresata. Cz�sto rodzina stosuje mechanizm zaprzeczania rzeczywisto�ci. Samob�jstwo jest symptomem, za kt�rym stoj� problemy zawsze aktualne: poczucie w�asnej warto�ci, wiara, sens i cel istnienia, umiej�tno�� radzenia sobie z trudno�ciami i rozczarowaniami. My�li samob�jcze ma prawie ka�dy. Przychodz� o r�nych porach dnia i w r�nych okresach �ycia. Jedni zapominaj� o nich szybko, w innych k��bi� si� a� do momentu, kiedy wydaje si�, �e b�l �ycia jest nie do zniesienia.
Podstawow� zasad� jest zachowanie spokoju. Nale�y przede wszystkim zapanowa� nad swoj� panik� i ch�ci� natychmiastowego odwiedzenia rozm�wcy od samob�jczych zamiar�w. Przekazujemy mu bowiem w ten spos�b sw�j w�asny niepok�j, co mo�e zwi�kszy� nerwowo�� i nag�o�� jego reakcji. Nasze opanowanie, spokojna i rzeczowa rozmowa, udzielaj�c si� rozm�wcy, mo�e znacznie zmniejszy� jego napi�cie.
R�wnie cz�sto pope�nianym przez nas w takich okoliczno�ciach b��dem jest pr�ba zmiany tematu, ucieczki od problemu. Mamy sk�onno�� do bagatelizowania, umniejszania wagi samob�jczych zwierze� odpowiadaj�c na nie np. Nie wspominaj mi nawet o takich rzeczach, to g�upota. Na pewno nie m�wisz tego powa�nie. Sko�cz wreszcie z tymi bredniami. Jest to zupe�nie naturalna reakcja - trywializuj�c t� trudn� dla nas informacj�, zaprzeczamy jakoby problem w og�le istnia�, b�d� by� rzeczywi�cie tak powa�ny jak zosta� nam przedstawiony. Powinni�my za wszelk� cen� zapanowa� nad t� sk�onno�ci�. Reakcja taka by�aby dla naszego rozm�wcy potwierdzeniem odczu�, kt�re prawdopodobnie podsun�y mu wcze�niej my�li o samob�jstwie: przekonanie, �e jest osamotniony w swoim problemie, �e nie ma szansy na znalezienie oparcia nawet w najbli�szym otoczeniu.
Zamiast m�wi� cokolwiek - wys�uchajmy, pozw�lmy mu wypowiedzie� si� do ko�ca. Wyrzucenie k��bi�cych si� w nim my�li i emocji przyniesie mu ulg�, a nam dostarczy informacji o problemie.
Powszechnym wykroczeniem, kt�re pope�niamy w tej sytuacji jest nasze b��dne wyobra�enie, �e zwierzaj�cy si� nam cz�owiek oczekuje od nas gotowego rozwi�zania, recepty, kt�ra natychmiast zaradzi jego ci�kiemu po�o�eniu. W poczuciu takiego obowi�zku zarzucamy go ogromn� ilo�ci� napr�dce sporz�dzonych rad, poucze� i ocen przybieraj�cych zazwyczaj form� komunikat�w zaczynaj�cych si� od s��w: nie mo�esz..., nie wolno ci... musisz...itp. W efekcie wzbudzamy w nim tylko podejrzenie, �e pot�piamy go za jego samob�jcze my�li.
Ten z�amany przez �ycie cz�owiek, kt�rego mamy przed sob� przyszed� do nas po zrozumienie i wsparcie. Przyszed�, �eby raz jeszcze, by� mo�e ju� ostatni, poszuka� odpowiedzi na pytanie: Czy jestem KIM�, czy raczej NIKIM? Czy ja co� jeszcze dla �wiata znacz�? Czy ja kogokolwiek jeszcze obchodz�? Dlatego najgorszym rozwi�zaniem w tej sytuacji by�oby potraktowanie go jak ma�ego rozkapryszonego smarkacza, kt�rego za m�wienie brzydkich rzeczy stawia si� w k�cie plecami do wszystkich.
Powinni�my zadba� o to, aby nasz rozm�wca mia� pewno��, �e szanujemy jego jako osob�, a wi�c r�wnie� jego prawo do wolno�ci, do jego suwerennych decyzji. Jakkolwiek przera�aj�co to zabrzmi, niew�tpliwie ma te� prawo odebra� sobie �ycie. Do nas nale�y pokazanie mu, �e nies�usznie podejrzewa, i� wybieraj�c �mier� nic na tym nie traci. Poka�my, �e tym co nami kieruje jest pragnienie pomocy, wynikaj�ce z poczucia �yczliwo�ci i akceptacji. Oparcie w drugim cz�owieku i przezwyci�enie osamotnienia s� tymi czynnikami, kt�re najbardziej zach�caj� do �ycia. Gdy doprowadzimy do tego, �e przestanie czu� si� wyobcowany - osi�gniemy ju� bardzo wiele.
Poczucie bezradno�ci towarzysz�ce samob�jcom jest podsycane przez tzw. "tunelowe my�lenie". Jest to przekonanie, �e rozpaczliwa sytuacja, w kt�rej si� znalaz� jest sytuacj� bez wyj�cia, a konsekwencje jakie za sob� poci�gnie - nie do zniesienia. Jak to pokona�? Dajmy mu poczu�, �e ma wp�yw na przebieg rozmowy, zrodzi to w nim poczucie wp�ywu na sytuacj�, w jakiej si� znajduje, a nast�pnie, by� mo�e, na ca�e �ycie. Swoim zaanga�owaniem w kontakt i skupion� uwag� sprowokujmy do tego, aby z naszym wsparciem przyjrza� si� swojemu po�o�eniu.
Starajmy si� jednak unikn�� zbytniego koncentrowania si� na samym samob�jstwie. Nie pytajmy np. o spos�b, w jaki planuje odebra� sobie �ycie itp. Mo�e to wywo�a� podejrzenie, �e interesuje nas bardziej jako przypadek samob�jczy ni� osoba. Zr�czniej b�dzie zapyta� o to, jak cz�sto i od kiedy zacz�y si� podobne my�li u niego pojawia�. Pozwoli mu to poczu�, �e uwaga nasza koncentruje si� na nim i �e to na nim nam zale�y, a nie jedynie na tym, czy pope�ni samob�jstwo, czy nie.
Mo�emy te� spotka� si� z sytuacj� bardzo trudn�: kiedy kto�, kto nie wykazuje szczeg�lnego przygn�bienia, zdaje si� z nami "gra�" w samob�jstwo. Powody samob�jczych zamiar�w, kt�re podaje s� zazwyczaj mgliste. Cz�sto prowokuje nas by�my go od tego odwodzili lub dopytywali si� szczeg�owo, o motywy. Nie towarzyszy jednak tym zwierzeniom emocjonalne zaanga�owanie. Wszelkie propozycje pomocy w rozwi�zaniu problem�w s� odrzucane. Rozmowa taka mo�e ci�gn�� si� w niesko�czono��, a w konsekwencji wywo�uje nasz� frustracj�, partner nasz z kolei zdaje si� triumfowa�. Mo�emy odnie�� wra�enie, �e nasz rozm�wca swoimi zamiarami chce ukara� otoczenie. Je�li ju� si� zorientujemy, �e to z czym mamy do czynienia to owa "gra" - nie polecam odkrywania si� z tym, poniewa� nasz rozm�wca nie prowadzi jej �wiadomie. Prawdopodobnie jeszcze w dzieci�stwie wyuczy� si� tym sposobem �ci�ga� na siebie uwag� otoczenia. Potrafi by� tej grze wierny do ko�ca i chc�c dowie��, �e nie �artuje mo�e rzeczywi�cie podj�� pr�b� samob�jcz�. Co mo�na wobec tego zrobi�? Powa�nie potraktowa� jego prawo do wolnego wyboru. Mo�na powiedzie�: Je�li postanowi�e� pope�ni� samob�jstwo, to nikt nie jest w stanie ci w tym przeszkodzi�. Nie chcia�bym �eby� si� zabi�, ale nie jestem w stanie uchroni� ci� przed tob� samym. Je�eli chcesz dalej sensownie rozmawia� o twoich problemach, musisz wewn�trznie zdecydowa� si� na �ycie. Je�eli podejmiesz decyzj� o �mierci - nie jestem w stanie ci pom�c.
Kto� targn�� si� na swoje �ycie. Takie tragiczne zdarzenie mo�e wyzwala� w osobach, kt�re kontaktowa�y si� z samob�jc� przed �mierci�, silne poczucie winy, �e przegapi�y sygna�y, kt�re by� mo�e pod ich adresem wysy�a�. Jeszcze wi�ksze obci��enie spada na tych, kt�rym wyjawi� swoje zamiary, a podj�te pr�by pomocy zawiod�y. Jak poradzi� sobie z uparcie powracaj�c� refleksj�, �e mo�na by�o zrobi� co� wi�cej? Nie b�jmy si� skorzysta� z pomocy. By� mo�e wystarczy rozmowa z kim� �yczliwym, ale je�li trzeba - skontaktujmy si� ze specjalist�. Zawsze warto pami�ta�, �e nie ponosimy odpowiedzialno�ci za drugiego cz�owieka. Ten, kt�ry pope�ni� samob�jstwo, skorzysta� ze swojej wolno�ci. To fakt, �e najgorzej jak m�g�, ale niew�tpliwie mia� do tego pe�ne prawo.

Zaw�d psycholog. Regulacje prawne i etyka zawodowa
Przekle�stwo perfekcjonizmu. Dlaczego idealnie nie zawsze oznacza najlepiej
Komunikacja niewerbalna. Autoprezentacja, relacje, mowa cia�a
Najwybitniejsze kobiety w psychologii XX wieku
Zrozumie� dziecko wykorzystywane seksualnie
B�D� NAJLEPSZ� WERSJ� SIEBIE
I �YLI D�UGO I SZCZʦLIWIE. Jak zbudowa� zwi�zek idealny?
DIAGNOZA W SOCJOTERAPII. Uj�cie psychodynamiczne
PEDOFILIA. 30 wywiad�w z pedofilami
W PU�APCE MY�LI Jak skutecznie poradzi� sobie z depresj�, stresem i l�kiem
Nie�mia�o��. Zmie� my�lenie i odwa� si� by� sob�
Zaburzenia psychosomatyczne w uj�ciu terapeutycznym
TEST DO BADANIA ROZUMIENIA MOWY U DZIECI I DOROS�YCH
Wszelkie prawa zastrze�one © Copyright 2001/2020 Psychotekst.pl - Psychotekst.com