Niedziela 12 stycznia 2020
Artyku�y
DUCHOWO�� A RELIGIA
�r�d�o: www.psychotekst.pl
Anonimowi Alkoholicy s� wsp�lnot� m�czyzn i kobiet, kt�rzy dziel� si� nawzajem do�wiadczeniem, si�� i nadziej�, aby rozwi�za� sw�j wsp�lny problem i pomaga� innym w wyzdrowieniu z alkoholizmu. Jedynym warunkiem uczestnictwa we wsp�lnocie jest ch�� zaprzestania picia. Nie ma w AA �adnych sk�adek ani op�at, jeste�my samowystarczalni poprzez w�asne dobrowolne datki. Wsp�lnota AA nie jest zwi�zana z �adn� sekt�, wyznaniem, dzia�alno�ci� polityczn�, organizacj� lub instytucj�, nie anga�uje si� w �adne publiczne polemiki, nie popiera ani nie zwalcza �adnych pogl�d�w. Naszym podstawowym celem jest trwa� w trze�wo�ci i pomaga� innym alkoholikom w jej osi�gni�ciu.
(Preambu�a Anonimowych Alkoholik�w)
Wiele os�b, kt�re w programie Wsp�lnoty Anonimowych Alkoholik�w szuka pomocy, uto�samia t� grup� samopomocow� z od�amem religijnym lub, co gorsza, z sekt�. Czasem rodziny, kt�rych cz�onkowie podejmuj� leczenie, okre�laj� p�niej swoich bliskich mianem "nawiedzonych", "sekciarzy" lub "zbzikowanych". Tymczasem, istot� programu Anonimowych Alkoholik�w jest rozw�j duchowo�ci w oparciu o program 12 Krok�w, a nie jakiekolwiek religijne praktyki.
DUCHOWO�� - poj�cie to odzwierciedla jako�� relacji cz�owieka z innymi lud�mi, rzeczami i sprawami zajmuj�cymi najwa�niejsze miejsce w jego �yciu. Duchowo�� to: warto�ci, zasady, normy, marzenia, cele, idea�y i kierunki naszego zaanga�owania emocjonalnego. Rozwijanie duchowo�ci to proces zbli�ania si� do doskona�o�ci. Znaczy to, �e staj�c przed wyborami �yciowymi, podejmujemy takie decyzje, kt�re umo�liwi� nam by� lepszym cz�owiekiem. Alkoholizm niszczy duchowy wymiar ludzkiego �ycia wprowadzaj�c w centralne jego miejsce alkohol - najwa�niejszego bo�ka w �yciu osoby pij�cej. Program 12 Krok�w jest programem duchowego przebudzenia i rozwoju.
Jeden z m�czyzn, wieloletni uczestnik mityng�w AA, podzieli� si� tym, jak on pojmuje duchowo��, jak do niej dojrzewa�, do czego by�a i jest mu potrzebna:
Pami�tam, gdy jeszcze pi�em, trafi�em na mityng, na jedn� z grup AA. Wszed�em na chwil�, w przyciemnionym pomieszczeniu siedzia�o trzech go�ci przy �wieczce. By�em wtedy lekko "wci�ty", uk�oni�em si� i wyszed�em. Pomy�la�em sobie: "nic z tego nie b�dzie, wychodz� st�d". Nie zna�em istoty programu Anonimowych Alkoholik�w, widzia�em tylko symbole i rozumia�em jeszcze te symbole na opak. Dzisiaj wiem ju�, �e �wieczka czy lampa ma stanowi� �wiate�ko w czasie trwania mityngu. Osoba maj�ca problem, kt�ra przechodzi ko�o miejsca naszego spotkania i widzi ten p�omie� - mo�e w ten w�a�nie spos�b trafi� do nas po pomoc. Tak w�a�nie teraz to rozumiem.
Na pocz�tku lat 80-tych by�y wsp�lnoty trze�wo�ciowe, koledzy i kole�anki z klasy zapisywali si� do Krucjat Trze�wo�ci, deklaruj�c miesi�czn� abstynencj�. Uzna�em to za robienie czego� na si��, by�em temu wr�cz przeciwny. My�la�em: "w jakim stopniu jeden miesi�c bez kieliszka zmieni moje �ycie?". Ju� wtedy prawdopodobnie by�em uzale�niony.
Gdy ju� na dobre trafi�em do Wsp�lnoty Anonimowych Alkoholik�w kilka lat temu, r�wnie� czu�em si� lekko zaskoczony, bo w odczytywanych Krokach du�o by�o s��w m�wi�cych o Bogu. Podczas modlitwy o Pogod� Ducha zastanawia�em si�: "dok�d to mnie zaprowadzi?", "gdzie tu jest miejsce na niepicie, na m�wienie o tym, jak nie pi�?". I wtedy us�ysza�em te� o Bogu "jakkolwiek go pojmuj�". To mi w�wczas bardzo pomog�o i u�atwi�o przyj�cie na nast�pny mityng. Ju� wtedy moje spojrzenie na Wsp�lnot� Anonimowych Alkoholik�w zmieni�o si�, nie patrzy�em na to jak na ruch religijny.
Na kolejnym mityngu omawiano Krok Pierwszy. By�a mowa o tym, �e sta�em si� bezsilny wobec alkoholu, �e przesta�em kierowa� swoim �yciem. Us�ysza�em wtedy zdanie, �e aby wyj�� z ob��du alkoholowego jest potrzebna Si�a Wi�ksza od nas samych. Wtedy t� Si�� Wy�sz� uto�samia�em ze Wsp�lnot� Anonimowych Alkoholik�w. Pozwoli�o mi to przetrzyma� do nast�pnego mityngu bez napicia si�.
W tym, o czym m�wi�, nie by�o miejsca na religi�. Nikt mi tam nie kaza� modli� si� do Boga, czy le�e� plackiem w ko�ciele. Jedyn� modlitw�, jak� mia�em do zm�wienia i kt�r� czyta�em z kartki, bo jej nie pami�ta�em, by�a Modlitwa o Pogod� Ducha. Jest ona tak uniwersalna, tak sformu�owana, �e nic mnie w niej nie ura�a�o, nic nie przeszkadza�o, �eby j� odm�wi�. Ma�o tego, zauwa�y�em, �e ta modlitwa zaczyna mi pomaga�.
MODLITWA O POGOD� DUCHA "Bo�e, u�ycz mi Pogody Ducha, abym godzi� si� z tym, czego nie mog� zmieni�, Odwagi, abym zmienia� to, co zmieni� mog� i M�dro�ci, abym odr�nia� pierwsze od drugiego"
Wydaje mi si� �e bardzo cz�sto i zupe�nie niepotrzebnie s�owo duchowo�� jest uto�samiane z religi�. W naszym kraju Si�a Wy�sza jest kojarzona prawie wy��cznie z Bogiem przez pryzmat katolicyzmu. Znam jednak osoby, kt�re po pocz�tkowych problemach z zaakceptowaniem s�owa B�g w programie 12 Krok�w, zacz�y sobie tego Boga na sw�j spos�b wyobra�a�. Je�eli kto� powie mi, �e jego Si�� Wy�sz� jest krokodyl i �e on do tego krokodyla si� modli po to, �eby wytrzyma� 24 godziny bez alkoholu, i na dodatek wytrzyma te 24 godziny, wierzy w to, �e ten krokodyl mu pomaga - to jest OK.
Znam kilku ateist�w, osoby, kt�re twierdz�, �e Boga nie ma. I w�a�nie dzi�ki temu, �e program 12 Krok�w jest programem rozwoju duchowego, a nie religijnego - mog� oni trze�wie�. Ktokolwiek pojawi si� na mityngu, bez wzgl�du na sw�j �wiatopogl�d, kolor sk�ry i przekonania polityczne to przychodzi tylko w jednym celu - �eby przesta� pi�. W tym tkwi ogromna prostota tego programu i r�wnocze�nie si�a w docieraniu do wszystkich os�b, kt�re chc� ten program stosowa�.
Niekt�rzy alkoholicy, mimo �e odrzucili wiar� w Boga, na drodze trze�wienia zaakceptowali fakt, �e potrzebuj� Si�y Wy�szej. Ja zreszt� mia�em podobn� drog�. Dla mnie Si�� Wy�sz� by�o 30 facet�w siedz�cych na mityngu, s�cz�cych kaw� i m�wi�cych o tym, jak wytrwa� w abstynencji.
Bill W., wsp�za�o�yciel wsp�lnoty AA, w ksi��ce "AA osi�ga dojrza�o��" pisze m.in.: "ateistom i agnostykom powiedz dobitnie, �e nie musz� przyjmowa� naszego pojmowania Boga. Niech, zamiast Boga, przyjm� jak�� sensown� w�asn� prawd�. Najwa�niejsze, aby oni wszyscy uwierzyli, �e istnieje jakakolwiek si�a wi�ksza od nich samych..."
Jedyne, o co mog� prosi� i o co prosz� rano moj� Si�� Wy�sz�, to o si�� do przetrwania tego dnia bez kieliszka. Wieczorem dzi�kuj� za to, �e prze�y�em ten dzie� bez alkoholu. Dzi�kuj� za to co mam, nie prosz�c o nic wi�cej.
Pami�tam natomiast, �e kiedy� prosi�em Boga w ten spos�b: "Panie Bo�e wstaw mnie do Nowego Jorku, przenie� mnie natychmiast - a ja natychmiast przestaj� pi�!". Oczywi�cie nic takiego si� nie zdarzy�o, a ja obrazi�em si� na Boga, pi�em dalej. Przypomnia�o mi si� to marzenie, gdy znalaz�em si� jaki� czas temu w Nowym Jorku, zupe�nie przypadkowo. Mia�em pracowa� na zachodnim wybrze�u p�ywaj�c statkiem z Vancouver na Alask�, ale na dwa dni przed rozpocz�ciem pracy dosta�em bilet w�a�nie do Nowego Jorku. P�ywa�em wzd�u� wschodniego wybrze�a z Nowego Jorku do Halifaxu. Pierwsze co zrobi�em b�d�c w N.Y., a mia�em wtedy 3 lata abstynencji, to poszed�em na spotkanie AA. Mityng�w jest tam masa, ale to nie one do mnie przysz�y, to ja musia�em na nie i��.
Samo odstawienie alkoholu, nie po��czone z przemian� duchow�, przynosi pora�k�. Kto�, kto tylko odstawi� alkohol - cierpi. Ja te� w swoim �yciu mia�em wymuszone okresy abstynencji. Najd�u�ej uda�o mi si� nie pi� 6 miesi�cy - "na zaci�ni�tych z�bach". To by�y koszmarne chwile, nie potrafi�em my�le� o niczym innym, tylko o tym, �eby ten narzucony przeze mnie okres jak najszybciej min��. I czeka�em na to, �eby wynagrodzi� si� za te 6 miesi�cy. W ci�gu tego czasu moja zestresowana rodzina jeszcze bardziej cierpia�a. Ja nie by�em do �ycia, nie potrafi�em normalnie si� odezwa�. Cokolwiek by mi nie powiedzia�a moja �ona - odbiera�em to jako atak na mnie. Dzieci w tamtym okresie odsun�y si� ode mnie. Moja rodzina wola�a, �ebym zacz�� pi�, bo wtedy �atwiej by�o im okre�li� moje zachowania. Bardzo w�wczas cierpia�em.
Moje doj�cie do duchowo�ci polega�o na tym, �e zaakceptowa�em siebie jako alkoholika, zaakceptowa�em swoj� chorob� i zaakceptowa�em fakt, �e t� chorob� mo�na leczy� programem Wsp�lnoty Anonimowych Alkoholik�w. Zacz��em to robi� i wydaje mi si�, �e by�y to pocz�tki przebudzenia duchowego.
Program 12 Krok�w jest idealny do stosowania w codziennym �yciu. Wychodz� z nim poza kr�g mojego trze�wienia. W tramwaju, urz�dzie, pracy, w czasie zabawy, gdzie si� nie pojawi�. Dzisiaj jad�c na spotkanie znalaz�em 5 z� na ulicy. Pierwszy raz w �yciu znalaz�em tak� kas�. Podnios�em j�. Jeszcze par� lat temu przeznaczy�bym j� na dwa piwa, a dzi� kupi� za to lody dla powracaj�cego z wakacji syna. I to dla mnie jest na dzisiaj jeden z przejaw�w rozwoju duchowego.
W wyniku uzale�nienia w sferze duchowo�ci pojawiaj� si� powa�ne deficyty. Popularnie m�wi si�, �e uzale�nienie to modlitwa skierowana do niew�a�ciwego Ducha. Dla ludzi uzale�nionych, bo�yszczem, si��, kt�ra nimi kieruje, staje si� ich na��g - jest wa�niejszy ni� cokolwiek innego: ni� rodzina, praca, zdrowie, czy �ycie. W na�ogu zasady moralne nie graj� roli i nie ma �adnej �wi�to�ci.
Kiedy alkoholik podejmuje leczenie, przyznaje si� do swojej bezsilno�ci, jego system warto�ci, na czele kt�rego sta� alkohol, drastycznie si� zmienia. Powstaje pytanie, co teraz b�dzie najwa�niejszym czynnikiem, najwi�ksz� pomoc� w zdrowieniu? Wsp�lnota AA stworzy�a Program 12 Krok�w - program rozwoju duchowego, kt�ry w oparciu o koncepcj� Si�y Wy�szej wyznacza drog� ku trze�wo�ci.
Dlaczego wiara w Si�� Wy�sz� jest tak wa�na przy radzeniu sobie w zdrowieniu? To przede wszystkim nadzieja dla alkoholika (ale te� i innych uzale�nionych), �e nie jest si� osamotnionym w walce o trze�wo��. To �wiadomo��, kt�ra ogromnie dodaje si�, �e Komu� zale�y na naszym zdrowiu, �yciu, �e ta Si�a chce nas wspiera�.
Czy mo�na si� obej�� bez uto�samiania Si�y Wy�szej z Bogiem? Tu zdania s� podzielone. S� osoby, kt�re twierdz�, �e potrzebuj� koncepcji Boga, by trze�wie�. Dla innych nie jest to konieczny czynnik ich zdrowienia. Wsp�lnota AA nie jest od rozstrzygania tych w�tpliwo�ci, poniewa� nie jest zwi�zana z �adn� organizacj� religijn�, ruchem, b�d� �wiatopogl�dem. W tym ruchu wa�na jest przede wszystkim ch�� trze�wienia, a znajduj� tam swoje miejsce ludzie najr�niejszych wyzna�, atei�ci i agnostycy.
Rozw�j duchowy dokonuje si� na wielu p�aszczyznach. Alkoholik zmienia swoje relacje z lud�mi, poprzez to, �e zaczyna si� do nich zbli�a�. Uczy si� akceptowa� innych i sam otrzymuje blisko�� i akceptacj�. Rozwija swoj� empati� i wspiera innych, nie wchodz�c we wsp�uzale�nieniowe relacje. Staje si� bardziej wra�liwy na przyrod� i na otaczaj�cy �wiat. Zaczyna dostrzega� pi�kno. Budz� si� w nim potrzeby estetyczne. Rozwijanie duchowo�ci wi��e si� te� z rozmy�laniem na temat tego, tego co nadaje �yciu warto��. Rozw�j duchowo�ci oznacza r�wnie� kszta�towanie i umacnianie wyznawanych warto�ci i norm. �ycie trze�wiej�cego alkoholika ulega przewarto�ciowaniu.
�r�d�o: www.psychotekst.pl
(publikacja: 2003-08-25)