

Podj�cie terapii - dla wielu alkoholik�w jest to prze�omowy moment w �yciu.
Jeszcze 100 lat temu osoby uzale�nione od alkoholu by�y zamykane w Szpitalach Psychiatrycznych i tam za pomoc� �rodk�w farmakologicznych pr�bowano powstrzyma� ich picie. �wczesna medycyna nie zna�a innego sposobu, nie istnia�a wtedy �adna potwierdzona teoria dotycz�ca choroby alkoholowej. W Polsce rozkwit plac�wek lecznictwa odwykowego datuje si� na lata 1989 - 1999.
Nie jest �atwo podj�� decyzj� o rozpocz�ciu leczenia w O�rodkach Terapii Uzale�nie� czy w Poradniach Odwykowych. Wi�kszo�� ludzi, ponosz�cych ogromne konsekwencje swojego picia, nie potrafi na og� pogodzi� si� z faktem w�asnego uzale�nienia. Nie dociera do nich informacja, �e s� chorzy. Odczuwaj� wstyd i l�k przed przekroczeniem progu plac�wki odwykowej. Niekt�rzy pr�buj� udowadnia� sobie i innym, �e to rodzina si� myli oskar�aj�c ich o alkoholizm. S� te� tacy, kt�rzy pozornie godz� si� na terapi�, bo tak mocno ju� dopiekli domownikom czy pracodawcom, �e tylko takie widz� wyj�cie z sytuacji.
"P�jd� si� leczy�, bo rozpada mi si� rodzina, kt�r� kocham" - m�wi� jedni. "Cholera, a czy mam inne wyj�cie?" - zadaj� pytanie drudzy. "P�jd� si� troch� podleczy�, to mo�e nie b�dzie tak �le i sprawa przycichnie" - planuj� inni. Powod�w, sk�aniaj�cych do podj�cia leczenia, jest du�o. Niezale�nie od nich, uzale�nieni w ko�cu docieraj� do tego "przybytku z�a" i "pralni m�zg�w", jakimi okre�lane s� plac�wki odwykowe przez osoby zaczynaj�ce dopiero leczenie. Dla wielu ten moment staje si� prze�omem w ich �yciu.
Gdy by�em na oddziale detoksykacyjnym, inni pacjenci m�wili mi, �ebym za nic w �wiecie nie godzi� si� na �adn� terapi�, a tym bardziej na zamkni�t�. "Oni ciebie wyko�cz�. Wyjdziesz naznaczony, albo w og�le nie wyjdziesz, bo zwariujesz!". Takie rady s�ysza�em od "weteran�w", kt�rzy nie pami�tali nawet, kt�ry to ju� raz "goszcz�" na detoksie. Tych doradc�w by�o wi�cej, ni� tych, kt�rzy przychodzili i m�wili o tym, �e nie pij� i jest im z tym dobrze. Wkroczy�em w �wiat, kt�ry nie by� mi znany, kt�rego ba�em si� i wstydzi�em. Nie rozumia�em tych, kt�rzy wcze�niej podj�li decyzj� o leczeniu. Byli mi obcy, nie wierzy�em im.
By�em niezdecydowany, lecz dla dobra rodziny postanowi�em prze�ama� strach i wstyd. W�a�nie zosta�em zwolniony dyscyplinarnie z pracy, a poza tym bardzo nie chcia�em dopu�ci� do rozpadu ma��e�stwa. My�la�em, my�la�em i w ko�cu zdecydowa�em o podj�ciu terapii, bardziej ze strachu, ni� z przekonania.
Nie zna�em nikogo z tych, kt�rzy, podobnie jak ja, podj�li leczenie. Nie opowiada�em im zbyt wiele o sobie, nie ufa�em im. Instruktorzy terapii wprawdzie m�wili po polsku, lecz u�ywali s��w, kt�rych do tej pory nie zna�em. By�em nieufny i pe�en dystansu wobec nich. W czasie wst�pnej rozmowy podawa�em jedynie fakty z ostatniego mojego picia, a i to nie wszystkie. Dosta�em r�ne materia�y i broszur�, ale nie chcia�o mi si� nawet czyta� pierwszych stron...
W ko�cu uda�o mi si� przetrwa� bez picia kilka tygodni i ustali�em z kierownikiem o�rodka termin rozpocz�cia terapii zamkni�tej. By� to wtedy trudny dla mnie okres. Musia�em, cho� wcale tego nie chcia�em, prze�y� jako� te 4 tygodnie. Jedynie przepustki na sobot� i niedziel� by�y dla mnie odskoczni� od "zamkni�cia", jak wtedy nazywa�em O�rodek Leczenia Odwykowego. Do zaj�� i rozm�w z psychologiem i terapeutami podszed�em jednak z ciekawo�ci�. By�y to dla mnie pierwsze informacje o chorobie alkoholowej. Na pocz�tku nie dociera�y do mnie znaczenia wielu zwrot�w i nowych poj��.
Kiedy ju� ko�czy�em leczenie trudno mi by�o porozumie� si� z rodzin�, znajomymi czy otoczeniem. W ci�gu 4 tygodni nast�pi�a we mnie ogromna przemiana, kt�r� do dzi� trudno mi poj��. Wyj�cie z O�rodka Leczenia Odwykowego by�o tak trudne, jak wej�cie do niego. Przyja��, zrozumienie, akceptacja ze strony innych i niesamowita atmosfera panuj�ca na Oddziale sprawia�y, �e wychodz�c czu�em si� jakbym opuszcza� dom rodzinny. W tych pierwszych minutach po zamkni�ciu za sob� drzwi O�rodka, czu�em si� osamotniony, zagubiony i pe�en l�ku, co do przysz�o�ci. Ba�em si�, jak sobie dam rad� bez opieki terapeut�w.
Jednak dzi�ki terapii mia�em ju� zas�b wiedzy i to ode mnie zale�a�o, jak go wykorzystam. Zadba�em o to, by podtrzyma� kontakt z kolegami i kole�ankami z O�rodka oraz z psychologami. Podj��em dalszy etap mojego leczenia, zacz��em ucz�szcza� na grupy terapii pog��bionej. Chcia�em poszerzy� wiedz� i m�c jeszcze lepiej zabezpieczy� si� przed przerwaniem abstynencji.
W dalszym ci�gu nie potrafi�em jednak porozumie� si� z rodzin�. W otoczeniu os�b maj�cych taki sam problem jak ja, czu�em si� dobrze. Rozumia�em ich i by�em przez nich rozumiany. Natomiast �ona i rodzina byli dla mnie murem, w kt�ry wali�em i nie mog�em go przebi�. Nie zawsze potrafi�em wykorzysta� posiadan� wiedz� i umiej�tno�ci do tego by "nie walczy�", i nie zmienia� rodziny, lecz samego siebie.
Pomimo, �e od tego czasu up�yn�o blisko 11 lat, w ci�gu kt�rych nie raz zdarzy�o mi si� upa��, to zawsze pr�bowa�em wsta� i szuka� pomocy tam, gdzie po raz pierwszy inni u�wiadomili mi istot� tej choroby. Ju� nigdy potem nie mia�em z�udze�, co do tego kim jestem. Wiedzia�em, co mam robi�, by nie wr�ci� z powrotem do punktu, w kt�rym zacz��em.
Mam �wiadomo��, �e nie unikn� problem�w, bo one s� wpisane w moje �ycie. Jedno wiem ju� na pewno: codzienne wstawanie na trze�wo jest o niebo lepsze ni� wielka niewiadoma po pijanemu, czy na kacu.

Zaw�d psycholog. Regulacje prawne i etyka zawodowa
Przekle�stwo perfekcjonizmu. Dlaczego idealnie nie zawsze oznacza najlepiej
Komunikacja niewerbalna. Autoprezentacja, relacje, mowa cia�a
Najwybitniejsze kobiety w psychologii XX wieku
Zrozumie� dziecko wykorzystywane seksualnie
B�D� NAJLEPSZ� WERSJ� SIEBIE
I �YLI D�UGO I SZCZʦLIWIE. Jak zbudowa� zwi�zek idealny?
DIAGNOZA W SOCJOTERAPII. Uj�cie psychodynamiczne
PEDOFILIA. 30 wywiad�w z pedofilami
W PU�APCE MY�LI Jak skutecznie poradzi� sobie z depresj�, stresem i l�kiem
Nie�mia�o��. Zmie� my�lenie i odwa� si� by� sob�
Zaburzenia psychosomatyczne w uj�ciu terapeutycznym
TEST DO BADANIA ROZUMIENIA MOWY U DZIECI I DOROS�YCH
Wszelkie prawa zastrze�one © Copyright 2001/2020 Psychotekst.pl - Psychotekst.com