

O z�o�niku m�wi si�, �e jest �adunkiem wybuchowym o kr�tkim loncie i owo por�wnanie bardzo dobrze oddaje natur� jego emocjonalno�ci.
Kilkuletnie dziecko nie�wiadome zagro�enia podbiega niebezpiecznie blisko kraw�dzi jezdni. Jak zareaguje na to jego rodzic? Idea�em by�oby gdyby w pe�nym panowaniu nad sob� odci�gn�� energicznie dziecko z niebezpiecznego miejsca i spokojnie (acz dosadnie) wyrazi� ma�emu sw�j niepok�j. Rzadko kiedy jednak zdobywamy si� na podobne opanowanie.
W sytuacjach powoduj�cych silne pobudzenie nawet zdrowemu cz�owiekowi zdarza si� czasami utraci� kontrol� nad emocjami. Podobnie w zetkni�ciu ze zdarzeniami wywo�uj�cymi skojarzenia z prze�ytymi w przesz�o�ci traumami mamy sk�onno�� do reagowania w spos�b nadmiarowy, czyli niewsp�mierny do okoliczno�ci. Owa sytuacja mog�aby poruszy� w opiekunie wyparte przez niego kiedy� do pod�wiadomo�ci przykre prze�ycie. Istnia�oby w�wczas zagro�enie, �e nie poprzestanie on na przys�owiowym klapsie, tylko wy�aduje na dziecku ca�e zapisane w pami�ci emocjonalnej napi�cie.
Skoro ka�demu mo�e zdarzy� si� niekontrolowana eksplozja emocji powstaje pytanie: Co przes�dza o tym, �e ekspresja z�o�ci przekroczy�a ju� granice normy i sta�a si� patologi�? W odpowiedzi mo�na pokusi� si� o analogi� do r�nicy pomi�dzy alkoholikiem, a osob� nieuzale�nion�, kt�rej sporadycznie zdarza si� upi�. W obu przypadkach mamy do czynienia z utracon� kontrol� tyle, �e cz�owiek o zdrowej osobowo�ci potrafi powr�ci� do kontrolowania swojej z�o�ci, natomiast kto� o osobowo�ci na�ogowej nie potrafi konsekwentnie, przez d�u�szy czas, kontrolowa� swojego zachowania w chwilach, gdy poczuje z�o��.
A odczuwa j� z ponadprzeci�tn� cz�stotliwo�ci�. Wynika to z faktu, �e ma problemy z rozpoznawaniem innych, poza z�o�ci�, uczu�. Zdrowy cz�owiek, maj�cy dobry kontakt ze swoimi emocjami, identyfikuje pojawiaj�ce si� w nim napi�cie jako strach, wstyd, zazdro��, rozczarowanie, itp. Z�o�nik rozpoznawszy wzrost pobudzenia, kt�re kwalifikuje jako "negatywne", nieprzyjemne, zazwyczaj automatycznie uto�samia je ze z�o�ci�. Innymi s�owy: czymkolwiek owo pobudzenie by�oby wywo�ane - jakimkolwiek stanem emocjonalnym - z�o�nik nieodmiennie dojdzie do wniosku, �e "jest wkurzony". Ogromn� trudno�� sprawia mu tak�e, podobnie jak okre�lenie jako�ci, rozr�nienie intensywno�ci prze�ywanej emocji. Z�o�nik nie rozpoznaje uczucia w jego pocz�tkowej fazie - pojawienia si�. Trwa ona u niego zreszt� niezwykle kr�tko, na tym etapie mo�liwe by�oby jeszcze st�umienie, b�d� poradzenie sobie z nim w inny, konstruktywny spos�b. Jednak u z�o�nika, po b�yskawicznym wzro�cie pobudzenia zostaje ono rozpoznane ju� w fazie przekraczaj�cej mo�liwo�� zapanowania nad nim. O z�o�niku m�wi si� wi�c, �e to �adunek wybuchowy o kr�tkim loncie i owo por�wnanie bardzo dobrze oddaje natur� jego emocjonalno�ci.
W sytuacji, gdy nie ma czasu na swobodne wybory, zn�w dzia�a automatyzm, kt�ry ka�e z�o�nikowi skorzysta� z utartego schematu, wed�ug kt�rego zareaguje na owo napi�cie. Nie jest w stanie pozby� si� nadmiaru energii w inny spos�b, jak tylko wyrzucaj�c go w wybuchu z�o�ci. Nie si�gnie te�, jak zdrowy cz�owiek, po r�norodne, mo�liwe do zastosowania, sposoby radzenia sobie z napi�ciem. Nie posiada tak�e umiej�tno�ci t�umienia go. Wobec tego jest skazany na wybuch niekontrolowanej, b�d� oscyluj�cej na granicy kontroli, z�o�ci.
Zachowaniem na�ogowego z�o�nika zniewolonego przez automatyzmy nie rz�dz� prawa powszechnie stosowanej logiki, jest on zatem nieprzewidywalny w swoich reakcjach. Osobom z otoczenia z�o�nika bardzo trudno jest przewidzie� kiedy i w odpowiedzi na jak� sytuacj�, wybuchnie agresj�. Trudna do przewidzenia jest r�wnie� forma, czy si�a z jak� zareaguje. Czy ograniczy si� do agresji s�ownej, czy posunie si� do ataku fizycznego. Nie potrafi tego przewidzie� nawet sam z�o�nik. Nie mo�na liczy�, �e zapanuje on nad rozwojem zdarze� zanim dojdzie do obra�e�, zniszcze�, czy u�ycia niebezpiecznego narz�dzia.
Bardzo cz�sto te� o braku kontroli nad wybuchem �wiadczy fakt, �e zaraz po ataku nie pami�ta szczeg��w zaj�cia: nie przypomina sobie, �e popchn��, uderzy�, nie chce uwierzy�, �e u�y� wulgarnego wyzwiska. Sam jest zaskoczony tym, �e posun�� si� w swoim zachowaniu a� tak daleko.
Na�ogowa z�o�� wp�ywa w dwojaki spos�b na samoocen� z�o�nika. Z jednej strony daje mu poczucie mocy, panowania nad innymi. Czuje si� wielki, poniewa� do�wiadczenie nauczy�o go korzysta� ze swojej z�o�ci, by podporz�dkowywa� innych swojej woli. Daje mu to poczucie w�adzy i jest �r�d�em przekonania o w�asnej ponadprzeci�tnej warto�ci. Zazwyczaj �yje z�udzeniami, �e inni r�wnie� dostrzegaj� jego wyj�tkowo�� i dlatego licz� si� z jego zdaniem. Brak mu �wiadomo�ci, �e pos�uch �w wynika ze strachu przed jego agresywnym usposobieniem, nie za� z przyznawania rzeczywistej racji, s�uszno�ci jego decyzjom, czy zaufania do jego kompetencji. Silnie dzia�aj�ce mechanizmy obronne nie pozwalaj� mu na codzie� konfrontowa� si� z faktem, �e �ycie z nim jest dla wielu uci��liwo�ci� nie do zniesienia.
Przystosowuj�c si� do funkcjonowania w relacji ze z�o�nikiem otoczenie uczy si� zachowywa� pozory szacunu i podziwu, cho� w rzeczywisto�ci pod p�aszczykiem udawanej akceptacji ukrywa niech�� i zniecierpliwienie. Czasami uczucia te bior� jednak g�r� i w�wczas mo�e si� zdarzy�, �e zostanie z�o�nikowi objawiona prawda o nim, zgo�a odmienna od tej, do kt�rej przywyk�. Jak pomie�ci� w sobie �w dysonans? Jak poradzi� sobie ze �wiadomo�cia, �e nie ma wok� niego nikogo prawdziwie mu bliskiego i �yczliwego?Jak to jest mo�liwe, �e do�wiadcza zawodu i rozczarowania w stosunku do ludzi, kt�rzy deklarowali mu swoj� przyja��, lojalno�� i podziw.
W sukurs mu przychodzi furia, a w �lad za ni� silne mechanizmy obronne, kt�re chroni� z�o�nika przed konfrontacj� z faktem, �e problem tkwi w nim samym. Win� obarczy otoczenie, kt�re okaza�o si� fa�szywe, interesowne. Zaprzeczy, �e sytuacja jest konsekwencj� jego chorobliwej z�o�ci, nie powi��e jej ze swoimi wybuchami.
Skonfrontowanie z�o�nika z jego chorobliwym zachowaniem jest r�wnie trudne, jak usi�owanie przekonania alkoholika o jego chorobie. Wyrwanie go z jego �wiata patologicznych nawyk�w jest tym trudniejsze, �e przyj�cie takiej postawy mo�e dawa� z�o�nikowi sporo gratyfikacji. Podobnie jak w przypadku os�b uprawiaj�cych sporty ekstremalne - chemia m�zgu dostarcza z�o�nikom przyjemnych dozna�. Dlatego te� zdarza im si� nie�wiadomie prowokowa� sytuacje, w kt�rych dochodzi do gwa�townego skoku napi�cia i r�wnie gwa�townego roz�adowania w ataku z�o�ci.
Jednak, pomimo trudno�ci, podejmowanie pr�b konfrontowania jest jedyn� drog� do tego, aby z�o�nik poczu� dyskomfort swojej sytuacji i, co za tym idzie, zacz�� nad sob� pracowa�.

Zaw�d psycholog. Regulacje prawne i etyka zawodowa
Przekle�stwo perfekcjonizmu. Dlaczego idealnie nie zawsze oznacza najlepiej
Komunikacja niewerbalna. Autoprezentacja, relacje, mowa cia�a
Najwybitniejsze kobiety w psychologii XX wieku
Zrozumie� dziecko wykorzystywane seksualnie
B�D� NAJLEPSZ� WERSJ� SIEBIE
I �YLI D�UGO I SZCZʦLIWIE. Jak zbudowa� zwi�zek idealny?
DIAGNOZA W SOCJOTERAPII. Uj�cie psychodynamiczne
PEDOFILIA. 30 wywiad�w z pedofilami
W PU�APCE MY�LI Jak skutecznie poradzi� sobie z depresj�, stresem i l�kiem
Nie�mia�o��. Zmie� my�lenie i odwa� si� by� sob�
Zaburzenia psychosomatyczne w uj�ciu terapeutycznym
TEST DO BADANIA ROZUMIENIA MOWY U DZIECI I DOROS�YCH
Wszelkie prawa zastrze�one © Copyright 2001/2020 Psychotekst.pl - Psychotekst.com