

"Nikt chyba tak naprawd� nie zdaje sobie sprawy, jak du�o ran jest w moim ciele... ran wyrz�dzonych z�ym s�owem, chamstwem, niekt�re rany wida� go�ym okiem, innych nikt nie zobaczy, mo�e zdawa� sobie jedynie z nich spraw� (moi przyjaciele), albo je czu� (tylko i wy��cznie ja). Te rany s� bardzo podst�pne, powoli mnie niszcz�, powoli chowam si� w tych ranach. Jak tak dalej p�jdzie, to nied�ugo ca�a uciekn� i si� w nich ukryj�..." moooody_girl
"Czuj� si� jak ro�lina, czuj�, �e trac� kontrol� nad swoim �yciem. Ka�de z�e s�owo mnie zabija, �aden u�miech nie ma dla mnie znaczenia. Nie potrafi� ju� panowa� nad gestami, mimik�, p�aczem, gniewem. Rozpadam si� na drobne kawa�eczki. Jestem jak puzzle, kt�rych nikt nie zdo�a u�o�y�, bo �aden element do siebie nie pasuje."
Otwarcie mog� powiedzie� - tak, przesz�am przez to piek�o. Piek�o na ziemi, uczucie tego, �e zamiast �y� - istniejemy. Chcia�abym zebra� tu fragmenty z mojego pami�tnika z czas�w choroby, ukaza� wed�ug mnie najistotniejsze jej strony...
A wszystko zacz�o si� od odrzucenia przez r�wie�nik�w, wtedy jednych z najbli�szych mi os�b. Nie wiem, jak to si� sta�o, nie potrafi� sobie tego racjonalnie wyt�umaczy�, ale z dniem 1 wrze�nia 2003, gdy poj�am, �e ju� nie mam przyjaci� w klasie - zawali� si� m�j �wiat. Wszystko dzia�o si� tak szybko niczym w dramacie "Romeo i Julia". W tym samym dniu przysz�am do domu i p�aka�am, p�niej sta�o si� to ju� codzienno�ci�. Moje pierwsze wiersze o samob�jstwie zacz�y powstawa� zaledwie w trzy dni p�niej. Po paru tygodniach zrozumia�am ju� co si� ze mn� dzieje, ba�am si� poprosi� o pomoc, teraz �a�uj�.
"Ju� nigdy nie mog� uzewn�trzni� swojego samopoczucia. Czasem kto� si� pyta, czy jestem smutna, albo si� �miej�, �e mam "zawiasa". Gdy Paula splata�a r�k� z g�upim u�miechem poj�am, �e nie mog� ju� nigdy do tego dopu�ci�. Bo gdy zobacz� jak nisko upad�am, sprawi�, �e b�d� lecie� nadal, z u�miechem b�d� kopa� i poni�a�..."
Gdy zachorowa�am, stara�am si� to jak najbardziej ukrywa�. Ba�am si� reakcji otoczenia, nie chcia�am pokaza�, jak bardzo zosta�am zraniona. Bardzo g��boko chowa�am wszelkie negatywne emocje, za to ci�gle si� �mia�am i udawa�am niezwykle pewn� siebie osob�. Udawa�o si�, by�am niez�� aktork�, szkoda tylko, �e nie wiedzia�am, jak� wielk� krzywd� wyrz�dzam sobie. Po paru miesi�cach nie trzeba by�o ju� zak�ada� maski, by�a ona moim nieod��cznym elementem. Nienawidzi�am tego, ale ju� nie potrafi�am okaza� swoich uczu�. W tym samym czasie zacz�y si� k��bi� w mojej g�owie oskar�enia skierowane w stron� mojej rodziny: "dlaczego oni nie widz�, �e jestem w takim stanie?!", "dlaczego mnie nie rozumiej�?" Dopiero teraz odpowied� sta�a si� niezwykle prosta. Sama ba�am si� pokaza� nawet im, jaka jestem i co czuj�, ba�am si� braku akceptacji mnie i mojej choroby.
"Jest pewna rzecz, kt�ra nie pozwala mi by� sob�. Jest nim moja choroba, bo tak naprawd� w �rodku jestem ca�kiem inna. Mo�e nawet nie w �rodku, ale bez niej jestem inna, ale gdy czuj� si� �le nienawidz�, chc� zabija� i niszczy�..."
Gdy przez ca�y czas udawa�am, �e jest wszystko w porz�dku, walczy�am z sob� i swoimi emocjami. Nie starcza�o mi ju� si� na walk� z emocjami, gdy z�o�ci�am si� na innych. Wtedy wy�adowywa�am si� na otaczaj�cych mnie ludziach, czasem drobnostka mog�a sprawi�, �e krzycza�am, trzaska�am drzwiami, wybucha�am p�aczem, cho� chwil� przedtem zachowywa�am si� ca�kiem normalnie i nic nie wskazywa�o na taki nag�y "wybuch".
"nie chc� mi�o�ci, pragn� zrozumienia
za pierwszym razem nie bola�o
za drugim szczypa�o
dzi� p�yn�a krew
kolejne 28 pr�g
czerwie� jest moj� przyjaci�k�
topi� si� w niej
a ona �yje dzi�ki mnie
chce odej��
ale ona mi nie pozwala
sp�ywa dzi�kuj�c za wolno��
jej wolno��
oznacza moje zniewolenie
"I'm gonna cut myself and watch the blood hit the ground"
["B�d� si� ci�� i patrze� jak krew kapie na pod�og�"]
Korn
Autoagresja wynika�a z nienawi�ci do samej siebie. Na pocz�tku chyba kaleczy�am swoje cia�o aby roz�adowa� stres, napi�cie lub ca�kiem nie�wiadomie ukara� si� za jakie� niepowodzenia. My�la�am, �e w ten spos�b pozbywam si� cz�ci negatywnych emocji, jakie si� we mnie k��bi� - nie mia�am racji. Chowa�am je coraz g��biej, coraz bardziej ukrywa�am je przed sama sob�. A samookaleczenia stawa�y si� codzienno�ci�, pewnym nawykiem, rytua�em powtarzanym ju� bez wzgl�du na to, co dzia�o si� w moim �yciu.
"Chyba nie wiem, czym jest b�l fizyczny, nigdy nikt nie odci�� mi palca, nikt nie przestrzeli� mi kolana, ani nie potr�ci� mnie samoch�d. Ale nadal towarzyszy mi my�l, �e ten b�l nie jest taki z�y... �e da si� go jako� wytrzyma�. B�lu psychicznego nie potrafi� por�wna� do niczego, jest tak abstrakcyjny, nienamacalny, nikt go nie odczuwa tak, jak dana jednostka, ale ka�dego boli tak samo mocno. Dlaczego nie ma na to leku podobnego do Ibuprom Max?"
"Cz�owiek w swoim �yciu przyzwyczaja si� do wielu ro�nych rzeczy. Dlaczego nigdy nie zaakceptuj� w swoim �yciu b�lu i samotno�ci? Dlaczego, cho� jest to sta�ym punktem dnia, nie potrafi� tego przyj�� i nie czu� ch�ci odmiany?"
"Gdyby si� tylko moja mama zgodzi�a, to i do Lubli�ca bym posz�a, tylko po to by nafaszerowali mnie prochami i �eby mie� na chwil� spok�j."
B�l - chyba jedna z najgorszych i najbardziej oczywistych rzeczy w depresji. Wszyscy pisz� o smutku, smutek by� jak b�ogos�awie�stwo w chwilach, gdy dopada�a mnie totalna niemoc, gdy wiedzia�am, �e jestem nikim, �e nic nie osi�gn�, �e �aden dzie� nie przyniesie ju� s�o�ca. To on sprawia�, �e nie by�am w stanie normalnie funkcjonowa�, gdy mnie dopada� nie mia�am ju� na nic si�y. NIC! Jedyne, co by�am w stanie zrobi�, to po�o�y� si�. Chcia�abym te� powiedzie� "p�aka�", ale to chyba nie by�o p�aczem, to by� krzyk, j�k, pisk, kt�ry t�umi�am w sobie. To by�o szarpanie si� za w�osy, drapanie r�k, walenie pi�ci� w �cian�. A� w ko�cu le�enie bez ruchu, bez znaczenia czy w cieple czy w zimnie, czy na pod�odze czy na ��ku, wa�ne, aby nie by�o w pobli�u nikogo, kto m�g�by mnie zauwa�y�, kto m�g�by spyta�: "co si� sta�o?". Bo jak zwykle, powiedzia�abym, �e nie sta�o si� nic, co mog�oby to spowodowa�.
"(..) daleko...
To troch� niezrozumia�e nawet dla wi�kszo�ci m�wi�cych: "cz�owiekiem jestem i nic co ludzkie nie jest mi obce. Le�y si� na ��ku, stoi si� na pod�odze. Powierzchnia cia�a styka si� z czym� r�wnie materialnym, jak ono samo. Na tej powierzchni czu� wielki przeszywaj�cy b�l. Chce si� poruszy� r�k�, po�o�y� inaczej nog�, kt�ra mo�e przez swe z�e po�o�enie odczuwa b�l. Chce si� poruszy� g�ow� lub zamkn�� oczy. Ale si� nie da. My�li si� o tym a cia�o nie chce wykona� polecenia. Po kilkunastu minutach zmaga� si� udaje. Ka�da poruszona cz�� cia�a boli, jakby si� dotyka�o krwawi�cej rany. W ko�cu nawet ruch nie daje ukojenia."
czym jest �ycie?
�ycie jest smakiem cytryny,
zapachem pomara�czy.
w dotyku ma kanty
niczym "ziarno" granatu
mo�e nas zaskoczy�
jak avocado swoj� zawarto�ci�
jest jedwabiste niczym melon
i gorzkie jak grapefruit
jest s�odkie i cierpkie
g�adkie b�d� pe�ne nier�wno�ci
�ycie jest smakiem, zapachem,
dotykiem, wzrokiem i d�wi�kiem.
mo�e warto �y� dla samego smaku pomara�czy?
"Ju� nie wiem, czy to choroba cia�a czy duszy. Sk�d si� bior� �ciany ociekaj�ce czekolad� i dlaczego nie powstrzyma�am si� przed zjedzeniem kawa�ka tortu. Nie wiem, kiedy to wszystko si� zacz�o i kiedy nast�pi kres. My�lami uciekam gdzie� daleko, nie jest to przesz�o��, tera�niejszo�� a nawet przysz�o��. To nieznany l�d w ludzkim umy�le. Czasem zastawiam si�, czy mog� u�y� s�owa "ludzkim" bo tak wiele nas ro�ni, przepa�� nie do pomini�cia. Nie wiem kim jestem i sk�d przysz�am. Czasem zastanawiam si� czy istnieje co� takiego jak �ycie?
Ostatnio wydaje mi si�, �e moj� warto�� wyznaczaj� jedynie oceny, ilo�� punkt�w z egzaminu i moja waga, kt�ra ci�gle si� waha. A pisze takie notki bo smutek zmienia moje patrzenie na rzeczywisto��, mo�e nawet nie ma rzeczywisto�ci. Jestem tylko ja w jakim� chorym �wiecie. Czasem moje rozgoryczenie si�ga zenitu i wtedy trudno napisa� o czym� innym, napisa� co� warto�ciowego."
"Znowu czuj� te nagromadzone emocje. Czuj�, jakbym mia�a wybuchn��. Chc� rozwali� wszystko a zarazem czuj� tak wielk� niemoc. Bo tak naprawd� nie mog� przecie� rozbi� szyby, rzuci� kwiatkiem w �cian�. Hm... nawet gdybym mog�a ju� nie potrafi�. Walni�cie pi�ci� w �cian� jest zbyt trudne, niewykonalne. Nie powiem dlaczego bo sama nie wiem
P�acz�, ci�gn� si� za wypadaj�ce coraz bardziej w�osy, wbijam paznokcie w sk�r�, uderzam g�ow� w st�. U�alam si� nad sob� i my�l� nad tym, jak d�ugo b�d� tak �y�.
- that's the only way -
Mamo, prosz� nie p�acz. Tak bardzo ci� kocham, nie chc� �eby� ju� kiedykolwiek p�aka�a. Dla ciebie zarezerwowane jest szcz�cie, z pewno�ci� lepsza c�rka i zawsze u�miech na twarzy. Je�li tylko chcesz - odejd�, bo wiem, �e jestem �r�d�em twojego smutku. Wiem, �e tak b�dzie ci lepiej...
Innym te� bo zda�am sobie spraw�, �e dla nikogo nie jestem wa�n� osob�. Mo�e kto� mnie lubi, ale smutek szybko mu przejdzie. Zawsze szybko przechodzi po takich jak ja. W �adnym oku nie pojawi si� �za, bo i po co si� martwi�. Ja zgasn� na zawsze i na zawsze zostan� zapomniana. Tak b�dzie lepiej.
Przysz�a taka pi�kna wiosna a ja czuj�, �e musz� ju� odej��, �e nie mam si�y. NIE MAM SI�Y!"
Gdy b�l stawa� si� nie do zniesienia, by�a tylko jedna my�l, kt�ra zaprz�ta�a mi g�ow� - kiedy wreszcie zrobi� co� dobrze i si� zabije?! Czyta�am wiele o depresji i wsz�dzie by�o jedno zdanie, kt�re jeszcze bardziej mnie do�owa�o i denerwowa�o: "depresja jest chorob� uleczaln�!". Tak, teraz mog� powiedzie� to samo, ale wiem, jak czu�am si� wtedy, gdy to czyta�am. Wiedzia�am, �e z tej beznadziejno�ci nic nie jest w stanie mnie wyci�gn��, �e, je�li ma si� co� zmieni�, to tylko na gorsze. Bo dla mnie nie ma ju� zarezerwowanego szcz�cia, bo pewnie na nie na zas�uguj�. By�am ca�kowicie przekonana o tym, �e jedyn� rzecz�, jaka jest mi jeszcze w stanie pom�c to ucieczka. Nie chcia�am uciec od �ycia, ale od b�lu, strachu, smutku, samotno�ci, a wtedy zdawa�o si� to antidotum na wszystko.
"Tn� si�, drapi�, p�acz�, krzycz�, szalej�...
chcia�abym by� sob�, ale ju� zapominam jaka wtedy by�am..."
Jest to czas, w kt�rym ca�kowicie zatraca si� poczucie normalno�ci, kiedy nie da si� ju� przypomnie� jak to kiedy� by�o, gdy zacieraj� si� wszystkie wspomnienia a w g�owie huczy tylko nieustaj�cy b�l.
"Nienawidz� ludzi, kt�rzy si� u�miechaj�, patrz� na mnie z u�miechni�tym ryjem i m�wi� "dobrze ci tak! Ja jestem szcz�liwa, lubiana, �adna i kochana, ty jeste� dla nas zdeptanym robakiem.
No i to ci�gle uczucie spadania, spadania gdzie� g��boko, gdzie� gdzie ju� �adna pomocna d�o� mnie nie dosi�gnie."
Wtedy naprawd� nienawidzi�am ludzi, wydawali mi si� wszyscy tacy szcz�liwi, wiedzia�am, �e mnie nie zrozumiej� a wr�cz przeciwnie - b�d� nadal si� wy�miewa� i jeszcze bardziej zatruwa� moje "�ycie". Musz� przyzna�, �e by� czas, kiedy szuka�am kontaktu, ale to by�a jeszcze szko�a podstawowa. Po tym, jak mnie odrzucili, czasem starali si� do mnie zbli�y�, pogada�, spotka�, ale ja si� ich zbyt mocno ba�am. Wiedzia�am, �e je�li pozwol� im si� zbli�y�, zn�w ich mog� polubi�, a wtedy oni to wykorzystaj� i zn�w zrani�. Na torbie wyszy�am sobie napis "I have SARS", bo marzy�am o tym, �eby si� mnie bali, �eby uciekali �wiadomi mojej si�y. Niestety, nigdy nie zamieni�am si� z nimi rolami.
"Dlaczego nikt nie widzi, jak bardzo si� staram, �e mi zale�y. Ka�dy tylko oskar�a i wypomina, �e nie wysz�o. A ja czuj�, �e zn�w co� s***.
Kiedy ja k*** wreszcie zrobi� co� dobrze?!"
Nadal pami�tam to, jak si� czu�am, gdy dowiedzia�am si�, jak bardzo obni�y�y si� moje oceny. By�am ju� wtedy w szpitalu, posz�am si� kapa� i pomy�la�am sobie, �e ten �el do cia�a, kt�rym si� myj�, jest wi�cej wart ni� ja. �e nie zas�uguj� na to, by wykorzysta� tyle wody, �e ucz�c si� tak, jak si� ucz�, nie zas�uguj� na nic. To uczucie towarzyszy�o mi przez ca�e te dwa lata. My�l�, �e nadal nie powr�ci�am do pe�nej r�wnowagi w ocenie samej siebie i swojej warto�ci.
"Dlaczego nikt nie zwraca uwagi na to, co dzieje si� w �rodku. Na to, co w kim� siedzi. Moi rodzice widz� tylko to, co mo�na zobaczy� na wyniku bada�, rezonansu, prze�wietleniu. Nikomu nie chce si� spojrze� w to, co jest g��biej, to co naprawd� boli.
Kiedy si� to sko�czy? No k*** kiedy? Kiedy wreszcie b�d� zasypia� z pogodnymi my�lami? Kiedy nie b�d� my�le� o krwi p�yn�cej po r�ce? Kiedy przestan� marzy� o tym, by m�c si� poci��, najg��biej jak tylko mo�na, ale tak, by nie pozosta�a �adna blizna. Bym kiedy� mog�a o tym zapomnie�. Kiedy?! Kiedy b�d� k�a�� si� spa� w pi�amie z kr�tkim r�kawkiem? Czy do lata b�dzie mniej wida�? Czy do lata b�dzie mniej bole�? Kiedy wylej� ju� z siebie ca�� krew?
No tak zapomnia�am... "masz depresj� tylko wtedy, gdy jest ci to do czego� potrzebne!" - mama."
Niestety tak na pocz�tku by�o, �e nawet osoby najbli�sze nie dawa�y mi �adnego wsparcia. Ci�gle coraz to nowsze oskar�enia. Gdyby moja mama wiedzia�a, jak bardzo siebie nienawidz�, mo�e nigdy nie pad�yby z jej ust s�owa: "za wszystkie swoje niepowodzenia oskar�asz wszystkich, tylko nie siebie!"
Jednak ciesz� si� niezmiernie z tego, �e ju� sytuacja w domu pod tym wzgl�dem si� zmieni�a. Naprawd� czuj� si� bardziej rozumiana, no i wiem, �e najbli�sze osoby zaczynaj� akceptowa� moje emocje i wreszcie nie wmawiaj� mi, jak powinnam si� czu� i co my�le�. Gdyby nie ta ogromna zmiana u moich rodzic�w nie zdo�a�abym wyj�� z choroby.
*
Chcia�abym, �eby ta praca by�a dla Mamy, Taty, Artura, Alicji, Ani, Roksany, pani doktor Beaty Tatrockiej-Burzawy i psycholog Joanny Allert podzi�kowaniem, by zdali sobie spraw�, jak bardzo pomogli mi zmieni� swoje �ycie i wreszcie stan�� na nogi.

Zaw�d psycholog. Regulacje prawne i etyka zawodowa
Przekle�stwo perfekcjonizmu. Dlaczego idealnie nie zawsze oznacza najlepiej
Komunikacja niewerbalna. Autoprezentacja, relacje, mowa cia�a
Najwybitniejsze kobiety w psychologii XX wieku
Zrozumie� dziecko wykorzystywane seksualnie
B�D� NAJLEPSZ� WERSJ� SIEBIE
I �YLI D�UGO I SZCZʦLIWIE. Jak zbudowa� zwi�zek idealny?
DIAGNOZA W SOCJOTERAPII. Uj�cie psychodynamiczne
PEDOFILIA. 30 wywiad�w z pedofilami
W PU�APCE MY�LI Jak skutecznie poradzi� sobie z depresj�, stresem i l�kiem
Nie�mia�o��. Zmie� my�lenie i odwa� si� by� sob�
Zaburzenia psychosomatyczne w uj�ciu terapeutycznym
TEST DO BADANIA ROZUMIENIA MOWY U DZIECI I DOROS�YCH
Wszelkie prawa zastrze�one © Copyright 2001/2020 Psychotekst.pl - Psychotekst.com